Kolejny serial, od którego się uzależniłem (w dodatku polski tytuł również zaczyna się na „doktor”). Uzależniony jest również tytułowy bohater – przede wszystkim od środków przeciwbólowych, ale też od ciekawych przypadków, które trudno zdiagnozować (czy wspominałem już, że House jest lekarzem w oddziale diagnostycznym?) oraz od bycia nieszczęśliwym. No, i od laski. Postać ciekawa, zapadająca w pamięć, niejednoznaczna. Forma serialu pozwala na ukazanie charakteru House z wielu różnych stron i go urealnić. Jedyne, co przeciwstawia się tej realności to umiejętność poradzenia sobie z każdym przypadkiem – House nie trafił jeszcze na chorobę, której by nie umiał rozpoznać. Ta zdolność bohatera jest ciągle bardziej filmowa, niż realistyczna – ale dodaje to tylko smaczku całej historii (a raczej wszystkim historiom).
Polecam. Można też dowiedzieć się, czym jest punkcja lędźwiowa i biopsja.


Miał jeden przypadek, którego nie zdiagnozował w porę i kobieta zmarła. Jest o tym wspomniane w którymś odcinku. I pojawia się też odcinek z osobą z takimi samymi objawami, w którym House zacięcie chce zdiagnozować tę osobę, by wiedzieć, na co zmarła tamta. Ale to taki mały szczegół
Ja też jestem uzależniona
Pozdrawiam!
D.
Dziś oglądałem właśnie ten odcinek, choć już po napisaniu notki
Kobieta nazywała się Esther.
Pozdrawiam świątecznie
W późniejszych sezonach będzie trochę więcej przypadków w których House nie mógł zdiagnozować choroby, albo robił to za późno – ale skoro jesteś na 2. sezonie, to nie będę Ci zdradzał o co chodzi
Szkoda, że teraz jest miesięczna przerwa w jego emisji…
Z dwojga złego wolę lepsza chyba biopsja…
Zależy jeszcze co będzie tej biopsji poddawane…
;]