Miesięczne archiwum: czerwiec 2009

Przegląd seriali

Seriale, ach seriale! Bieżący rok akademicki upłynął mi pod znakiem oglądania krótkich filmów, zaczynających się od znamiennych słów: previously on … No właśnie, co w miejscu tych trzech kropek?

House

Housowi poświęciłem już osobną notkę, toteż nie będę się powtarzał. Póki co przerwa – skończyła się 5 seria, ale we wrześniu ma być 6-ta. Zobaczymy…

Doctor Who

Nie mógłbym napisać notki o serialach bez wspominania Doktora. Ale o nim też już kiedyś pisałem.

Jericho

Dwie krótkie serie. Historia małego amerykańskiego miasteczka po ataku jądrowym na największe miasta USA. Najbardziej podobał mi się początek – historia ludzi, którzy starają się po prostu przeżyć, zachowując amerykański styl życia, czyli odrobinę wygody 😉 Później pojawia się motyw rządowego spisku. Całość niestety wydaje się zakończona nieco na siłę.

In treatment

Serial przypominający nieco sztukę teatralną. Każdy odcinek to rozmowa psychiatry i pacjenta. Pacjenci pojawiają się cyklicznie – jeden odcinek to rozmowa z młodą gimnastyczką, później małżeństwo z problemami, żołnierz z Iraku, kilka innych osób i znowu gimnastyczka, itd. Nie ma co się tu spodziewać nieprawdopodobnych efektów specjalnych czy zapierającej dech akcji, ale rozmowy są ciekawe. Uwaga – serial bardzo przygnębiający.

Deadwood

Świetny serial produkcji HBO, prezentujący życie na dzikim zachodzie w XIX wieku. Świetne postaci (moim idolem jest Al Swearengen ze zdjęcia), dialogi, humor (często czarny) no i historia. Duży poziom wulgarności – słówko cocksucker pada tu zwykle 1,5 razy na minutę (ktoś to zmierzył ;).

Ciekawy sposób przedstawienia bohaterów. Wspominany Al, który jest mordercą i alfonsem jest bardzo sympatyczny (głównie przez inteligencję i poczucie humoru). Natomiast krystalicznie czysta moralnie postać szeryfa Bullocka budzi niechęć – gdyż owemu stróżowi prawa straszliwie brakuje luzu.

Większość głównych bohaterów to postaci historyczne, również samo Deadwood to istniejące w rzeczywistości miasto.

Battlestar Galactica

Dziś dokończyliśmy oglądanie 4 (ostatniej) serii. Kawał dobrej sci-fi. Na początku odcinki stanowią pojedyncze historyjki (w sumie takie lubię najbardziej), później pojawia się główny wątek, któremu wszystko inne powoli się podporządkowuje.

A. twierdzi, że serial zawiera świat widziany oczami mężczyzny. Możliwe, że coś w tym jest, choć z definicja mężczyzna nie jest w stanie tego spostrzec 😉 Nie jest to jednak bezmyślna rąbanka – wiele tu nawiązań to religii (różnych religii), filozofii, ważną rolę odgrywa też polityka. Widać, że serial pomyślany był jako całość składająca się z 4 serii – bardzo ładnie się wszystko komponuje, nie ma miejsca na pośpiech (jak w przypadku Jerycha) i wszystkie wątki zostają ostatecznie zakończone.

I lektura na koniec

Warto również zwrócić uwagę na dwa artykuły z Przekroju – na temat seriali w ogólności, a także o tłumaczach napisów.

Ready-made

Marcel Duchamp wprowadził do sztuki XX wieku pojęcie ready-made. Pojęcie to odnosi się do przedmiotów codziennego użytku, które – nazwane sztuką – stają się nią. Sztandarowym przykładem jest pisuar, postawiony przez Duchampa w galerii z podpisem Fontanna.

Ruch Fluxus przejął od Duchampa tę ideę:

Ejże, filiżanka do kawy może być piękniejsza od zmyślnych figurek. Morderstwo rankiem może być bardziej dramatyczne od dramatu Pana Wielka Wyobraźnia. Clupanie mojej stopy w moim mokrym bucie może być znacznie piękniejszym dźwiękiem od wymyślonej muzyki organowej.

I czemu to wszystko piszę? Bo dawno nie widziałem przedmiotu tak pięknego, jak palnik Pocket Rocket firmy MSR.

Gingerbread – prezentacja

Jedną z fajniejszych rzeczy na studiach jest Programowanie zespołowe. Wszyscy studenci III roku podzieleni są na 5-osobowe zespoły i przez cały rok każda grupa pisze jakiś program – wymyślony przez siebie lub narzucony przez opiekuna. W maju lub kwietniu odbywa się gala, na której grupy prezentują swoje dokonania. Wszystko to naprawdę robi wrażenie i muszę przyznać, że w poprzednich latach patrzyłem na dokonania starszych kolegów z dużym podziwem. Dzięki TV UMK już po 1,5 miesiąca (!) mogę przestawić naszą prezentację. Projekt nazywa się Gingerbread.