Miesięczne archiwum: lipiec 2008

Wall-E

Czyż nie ma czegoś romantycznego, w samotnym, zapomnianym przez wszystkich robocie, który cierpliwie wykonuje swoje monotonne, niepotrzebne już nikomu zadanie – nawet jeśli zadaniem tym jest kompresja zalegających Ziemię śmieci w sześcienne paczki? Jasne, że jest to romantyczne, zwłaszcza jeśli robot w ramach hobby zbiera różne artefakty, które w jakiś sposób zwróciły jego uwagę. Piękna scena: nasz Wall-E znalazł pierścionek z drogim kamieniem, schowany w aksamitnym pudełku. Pierścionek od razu cisnął precz, ale pudełko – o! to jest coś godnego zainteresowania.

Życie Wall-E-iego zmienia się dopiero (po 700 monotonnych latach!) gdy na opustoszałą ziemię przybywa Eva – robot nowszej generacji, którego zadaniem jest wyszukanie śladów życia. Łatwo się domyśleć dalszego ciągu, a pięknym scenom zaśmieconej planety i pary robotów towarzyszy muzyka z amerykańskich musicali sprzed kilkudziesięciu lat. Cudo.

Dla mnie – geeka – sporą radochą były takie techniczna mrugnięcia okiem. Nasz Wall-E po naładowaniu wydaje taki dźwięk, jaki wydają Macintoshe przy włączaniu, zaś roboty poruszające się w statku kosmicznym jeżdżą po białych liniach – znanych z konkursów na najsprytniejszego robota organizowanych m.in. przez warszawską Politechnikę.

Jednym słowem – dla każdego coś fajnego. Polecam.

Kwantowe komputery

Mechanika kwantowa. Według Bohra ludzie, którzy nie są zaszokowani, gdy pierwszy raz o niej słyszą, prawdopodobnie nigdy jej nie zrozumieją. Feynman twierdził, że może bezpiecznie powiedzieć, że nikt jej nie rozumie. Czasem dla rozrywki coś przeczytam sobie o mechanice kwantowej (o Nowym Umyśle Cesarza już wspominałem), ślizgając się na krawędzi zrozumienia, no przynajmniej zrozumienia tekstu.

Rzeczą, która mnie ostatnio zainteresowała (pod wpływem tego artykułu) są kwantowe komputery. Myśl o tym, że jakiś komputer może być w 2n pozycji na raz (gdzie n to ilość bitów, czy raczej bitów kwantowych – qubitów) jest całkiem inspirująca. Zresztą, powstało już parę przydatnych algorytmów na takie hipotytczne komputery, najbardziej znany to algorytm Shora. W wyżej wspomnianym artykule autor używa Pythonowej implementacji symulatora kwantowego komputera o nazwie qcs. Ponieważ o implementacji tej nie ma w necie zbyt dużo (w sumie, to znalazłem tylko dwie PDF-ki), ponadto napisana w języku którego nie znam, a przede wszystkim dlatego, że może to być fajne, postanowiłem napisać symulator w Ruby. Oto i rquantum. Mam nadzieję, że sprytne google’owe boty pokażą projekt komuś, komu może się przydać – osobiście niestety nie znam takiej osoby ;). Ale programowało się fajnie :).