Młodzież współczesna
Odkryłem dziś, że nie mogę znaleźć wspólnego języka ze współczesną młodzieżą (hehe, jakbym sam nie był przypadkowo jej przedstawicielem). Stałem z Ewą na przystanku tramwajowym, przy którym siedziało trzech miłośników bluz z kapturem i szerokich spodni. Po pewnym czasie jeden z nich podszedł i spytał się „czy mamy czas”. Odpowiedziałem (zgodnie z prawdą), że nie – niedługo miał przyjechać tramwaj, a zresztą nie wiedziałem, co niby mielibyśmy zrobić, gdybyśmy ten czas posiadali. Gość zrobił minę pt. „dostałem, ale takie jest życie, może kiedyś będę mógł oddać” i odszedł.
Dopiero Ewa uświadomiła mi, że chłopakowi chodziło prawdopodobnie o zegarek. Nie wpadł bym. Krzyknąłem oczywiście, że przepraszam, nie zrozumiałem i za siedem ósma i w ten sposób ocalone zostały przyjazne relacje między studentami i licealistami (lub gimnazjalistami – po wyglądzie ciężko rozróżnić).
Jednak prawdziwy przewrót kopernikański (w końcu w Toruniu) nastąpił, gdy poznałem funkcję fork. Funkcja ta nie jest bezpośrednio związana z paradygmatami o których wyżej, ale ma wielkie znaczenie, którego chyba sobie jeszcze do końca nie uświadomiłem. Otóż funkcja fork (z ang. widelec) sprawia, że program się rozwidla. Od momentu jej wywołania działają jednocześnie dwa programy, wykonujące te same instrukcje (jeden nazwany potomkiem, drugi rodzicem). No, może nie całkiem równocześnie, ale człowiek (ani program) i tak nie zauważy różnicy.