<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Newtona</title>
	<atom:link href="http://newton.net.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://newton.net.pl</link>
	<description>Nazywam się Newton. Teraz będę kłamał.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 15 Feb 2012 13:37:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Robot</title>
		<link>http://newton.net.pl/2012/01/robot/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2012/01/robot/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jan 2012 07:34:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[arduino]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=629</guid>
		<description><![CDATA[Arduino, płytka łącząca świat elektroniki z komputerami, którą bawiłem się w zeszłym roku, od pewnego czasu zbierała kurz w kącie. Chodził mi co prawda po głowie pewien pomysł, ale jakoś ciężko było mi się zebrać za jego realizację. Do czasu. Przyszedł styczniowy długi weekend (pierwszy w tym roku) i postanowiłem: buduję robota. Powstała całkiem fajna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/68O8fUtNwcg" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p><a href="http://newton.net.pl/2011/01/arduino/">Arduino</a>, płytka łącząca świat elektroniki z komputerami, którą <a href="http://newton.net.pl/category/arduino/">bawiłem się w zeszłym roku</a>, od pewnego czasu zbierała kurz w kącie. Chodził mi co prawda po głowie pewien pomysł, ale jakoś ciężko było mi się zebrać za jego realizację. Do czasu. Przyszedł styczniowy długi weekend (pierwszy w tym roku) i postanowiłem: <strong>buduję robota</strong>. Powstała całkiem fajna maszynka. Daje się sterować z komórki, a ponadto posiada kamerę, dzięki której wyświetla eksplorowane miejsca. Z czego się to ustrojstwo składa?</p>
<p><span id="more-629"></span></p>
<p><strong>2 komórki z Androidem &#8211; klient, sterownik</strong></p>
<p>W szafce, niedaleko Arduino, kurzyła się również stara komórka z Androidem: <a href="http://newton.net.pl/2010/02/czarne-oceany-juz-sa/">HTC Magic</a>. Na codzień używam Motoroli Defy, również z Androidem. Postanowiłem wykorzystać oba urządzenia. Nowsza Motorola spełnia rolę klienta do obsługi robota. Wyświetla mi ona obraz z kamerki HTC i pozwala na sterowanie (do przodu, do tyłu, obrót w lewo i w prawo). Starszy HTC odbiera komendy i przesyła je (po kablu) do Arduino, które jest podłączone do silników.</p>
<p>Połączenie między komórkami leci po wi-fi, komunikacja odbywa się za pomocą <a href="https://github.com/trekawek/Android-Robot">dwóch programów</a>: RobotController i RobotServer. HTC Magic podłączony jest do Arduino szeregowo, wg. <a href="http://www.instructables.com/id/Android-G1-Serial-To-Arduino/step6/Connect-a-33v-to-5v-level-shifter-to-the-Arduino/">przepisu z tej strony</a>. Ostatecznie wymagane jest podłączenie dwóch kabli za pośrednictwem jednego scalaka (74LS04), wartego 80 groszy <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Pewnym problemem może być zdobycie wtyczki ExtUSB &#8211; ja kupiłem na Allegro zaawansowane urządzenie o nazwie <a href="http://allegro.pl/listing.php/search?string=htc+yc+a100&amp;category=0&amp;description=1&amp;sg=0">HTC YC A100</a>, po czym urżnąłem wtyczkę. Podobno można też wykorzystać tę od oryginalnych słuchawek HTC. Należy wykorzystać kabel żółty (TX0, u mnie nr 9, inaczej niż w opisie) i czerwony (nr 7, uziemienie). Jeśli są dwa żółte i dwa czerwone, to bierzemy te, które <strong>nie siedzą</strong> w metalowej folii. Po wykonaniu kabla, można przesyłać komendy do Arduino za pomocą Androidowego urządzenia <strong>/dev/ttyMSM2</strong> (prędkość 9600). Aha &#8211; na Androida trzeba wgrać alternatywny soft, polecam <a href="http://www.cyanogenmod.com/">CyanogenMod</a>.</p>
<div class="wp-caption alignleft" style="width: 250px"><a href="http://newton.net.pl/files/robot/4.jpg"><img class=" " style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid; margin: 3px;" title="Soft" src="http://newton.net.pl/files/robot/4.jpg" alt="" width="240" height="400" /></a><p class="wp-caption-text">Konsola sterowania robotem</p></div>
<p>Osoby niezainteresowane programowanie tę sekcję mogą z czystym sumieniem pominąć <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>RobotServer spełnia rolę prostego przekaźnika &#8211; wszystko, co dostanie na port <strong>UDP 9999</strong> kieruje do <strong>/dev/ttyMSM2</strong>. Tam z kolei czeka już sterownik Arduino, który przyjmuje komendy ASCII postaci APPVVV (ustaw wartość PWM pinu PP na VVV, np. A05255) i DPPS (ustaw cyfrową wartość pinu PP na S, gdzie S to 1 lub 0). W ten sposób można ustawić stan dowolnego pinu za pośrednictwem sieci. Logika związana ze sterowaniem odbywa się po stronie klienta &#8211; to on musi wiedzieć, że aby np. obrócić się w lewo, lewa gąsienica musi jechać do tyłu, a prawa do przodu. Odpowiada za to klasa <a href="https://github.com/trekawek/Android-Robot/blob/master/RobotController/src/pl/net/newton/robot/client/transport/Robot.java">Robot</a>. Klasa ta pozwala również na bardziej subtelne sterowanie gąsienicami dzięki funkcji <strong>move(double x, double y)</strong>. Oba parametry przyjmują wartości -1 do 1, pierwszy odpowiada za ruch do przodu i do tyłu, a drugi za obroty. Tak więc np. <strong>move(0.7, 0.1)</strong> sprawi, że robot będzie jechał do przodu, lekko skręcając w prawo.</p>
<p>Oprócz tego RobotServer nasłuchuje na porcie UDP 9998 na wiadomość <strong>register</strong> i jeśli ją otrzyma, to na port UDP 9990 nadawcy wysyłany jest ciąg JPG-ów z kamerki. Można to przerwać, wysyłając komunikat <strong>unregister.</strong></p>
<p><strong>Podwozie i napęd</strong></p>
<p>Robot musi się jakoś poruszać. Potrzebne są co najmniej dwa silniki (jeden z lewej, drugi z prawej strony) i jakieś podwozie, do którego silniki będą przymocowane. Postanowiłem iść na łatwiznę i kupić gotowe podwozie, korzystając z oferty sklepu Trobot. Kupiłem <a href="http://trobot.pl/index.php/podwozia-robotow?page=shop.product_details&amp;flypage=flypage_new.tpl&amp;product_id=75&amp;category_id=22">eleganckie, żółte podwozie</a> z dwiema gąsienicami. Do podwozia dodawany jest pojemnik na baterie (bagatela, 6 paluszków AA), więc problem zasilania mamy również z głowy.</p>
<p><strong>Sterowanie silnikami</strong></p>
<p>Silnikami powinna oczywiście sterował płytka Arduino, jednak posiada ona jedynie zestaw wyjść cyfrowych, nieprzystosowanych do obsługi silników elektrycznych. Potrzeba więc kolejnego modułu, który na podstawie sygnałów pochodzących z Arduino będzie dostarczać silnikom odpowiednie napięcie. Popularny moduł nazywa się <a href="http://www.dfrobot.com/index.php?route=product/product&amp;product_id=69">motor shield</a> i był to niestety kolejny wydatek (na szczęście już ostatni). Motor shield nakłada się bezpośrednio na płytkę z Arduino, która w ten sposób wzbogaca się o 4 eleganckie zaciski do kabli silników (i 2 zaciski do kabli zasilania). Motor shield konfiguruje się za pomocą zworek, wszystko jest opisane na <a href="http://www.dfrobot.com/wiki/index.php?title=Arduino_Motor_Shield_(L298N)_(SKU:DRI0009)">wiki</a>. Zasilanie podłączyłem do wejść Arduino <strong>Vin</strong> i <strong>Ground</strong>.</p>
<p><strong>Diodka</strong></p>
<p><strong></strong>Jako wisienkę na torcie umieściłem na nim 3-kolorową diodę LED, którą również można zaświecić zdalnie. Podłączyłem ją do PIN-ów 9, 10 i 11.</p>
<p><strong>I gotowe <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </strong></p>
<p>Po zmontowaniu wszystkiego razem, za pomocą odpowiedniej ilości gumek recepturek, robot działa. Można nim jeździć, omijać przeszkody (gąsienice radzą sobie całkiem nieźle) i obserwować teren. Pracę podzieliłem na kilka etapów: 1) robot jeździ, 2) daje się sterować zdalnie z komputera, 3) daje się sterować zdalnie z drugiej komórki, 4) przesyła obraz. W sumie poszło gładko, a zakończenie każdego etapu dawało motywację do rozpoczęcia kolejnego <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Całość zajęła 3 dni. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak dobrze się bawiłem <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Wszystkie powstałe sterowniki wrzuciłem na swojego <a href="https://github.com/trekawek/Android-Robot">githuba</a>. Nie daję na nie żadnej gwarancji, u mnie mniej-więcej działają, więc może przydadzą się komuś jeszcze.</p>
<p><a href="http://newton.net.pl/files/robot/1.jpg"><img class="alignnone" title="Robot" src="http://newton.net.pl/files/robot/1.jpg" alt="" width="320" /></a></p>
<p><a href="http://newton.net.pl/files/robot/2.jpg"><img class="alignnone" title="Robot" src="http://newton.net.pl/files/robot/2.jpg" alt="" width="320" /></a></p>
<p><a href="http://newton.net.pl/files/robot/3.jpg"><img class="alignnone" title="Robot" src="http://newton.net.pl/files/robot/3.jpg" alt="" width="320" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2012/01/robot/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Aero2</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/12/aero2/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/12/aero2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Dec 2011 18:39:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=621</guid>
		<description><![CDATA[Jakieś 7 lat temu, gdy mieszkałem w Olsztynie i uczyłem się w 4. LO, na naszej stancji pojawiło się Stałe Łącze. Była to Neostrada, o zawrotnej prędkości 256 kb/s (kilobitów, nie kilobajtów). W porównaniu do poprzedniego medium &#8211; analogowego modemu (56 kb/s) &#8211; był to niesamowity skok technologiczny. Dzisiaj żadną ekstrawagancją nie są łącza 25 Mb-itowe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jakieś 7 lat temu, gdy mieszkałem w Olsztynie i uczyłem się w 4. LO, na naszej stancji pojawiło się Stałe Łącze. Była to Neostrada, o zawrotnej prędkości 256 kb/s (kilobitów, nie kilobajtów). W porównaniu do poprzedniego medium &#8211; analogowego modemu (56 kb/s) &#8211; był to niesamowity skok technologiczny. Dzisiaj żadną ekstrawagancją nie są łącza 25 Mb-itowe (a więc jakieś 100 razy szybsze), natomiast Internet w prędkości 256 kb/s każdy może mieć za darmo.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignnone" style="margin: 1px;" title="Karta aero2" src="http://newton.net.pl/files/aero2.png" alt="" width="257" height="166" /><span id="more-621"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Firma Aero2 (spółka dość luźno powiązana z Plusem i Polsatem) i Urząd Komunikacji Elektronicznej wyszły z dość ciekawą inicjatywą udostępnienia darmowego Internetu dla wszystkich chętnych. W praktyce wygląda to tak, że otrzymujemy kartę SIM, którą można wsadzić do telefonu lub modemu GSM i za jej pomocą łączyć się z siecią. Aby uzyskać taką kartę, należy wydrukować wniosek ze strony <a href="http://aero2.pl/bdi.html">Aero2</a>, wysłać go na adres spółki, opłacić koszty przesyłki i opłaty manipulacyjne (darmowy Internet kosztuje więc razem 27 zł) i czekać&#8230; Ja wniosek wysłałem na początku listopada, a kartę dostałem wczoraj. Mieszkańcy stolicy mają trochę łatwiej, bo mogą kartę odebrać na miejscu, w jednym z 3 salonów Sferii.</p>
<p>Odebrałem więc kartę, włożyłem ją do <a href="http://newton.net.pl/2011/09/madera/">portugalskiego modemu</a>, no i cóż &#8211; działa. Wspomniana prędkość nie jest może zbyt wielka, ale do sprawdzenia poczty i przeczytania nowych wpisów na blogach wystarczy. Może się też sprawdzić w sytuacji awaryjnej, lub jako dodatkowa karta np. do netbooka lub tabletu. Akcja ma trwać jeszcze 3 lata, liczone od dziś (22 grudnia).</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/12/aero2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPadowy przegląd prasy</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/12/ipadowy-przeglad-prasy/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/12/ipadowy-przeglad-prasy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Dec 2011 12:44:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=612</guid>
		<description><![CDATA[Najczęściej używanymi przeze mnie (i przez A.) aplikacjami na iPadzie są elektroniczne wersje tygodników. W AppStorze jest ich parę, różnią się jakością wykonania i łatwością obsługi. Poniżej znajduje się próba oceny znalezionych magazynów. Przekrój Przed kupnem iPada czytywałem głównie Przekrój, podobały mi się dość długie artykuły i cyniczny ton przebijający ze stron krakowskiego tygodnika. Jedną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Najczęściej używanymi przeze mnie (i przez A.) aplikacjami na iPadzie są elektroniczne wersje tygodników. W AppStorze jest ich parę, różnią się jakością wykonania i łatwością obsługi. Poniżej znajduje się próba oceny znalezionych magazynów.</p>
<p><strong><a href="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/przekroj.png"><img class="alignleft" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid; margin: 3px;" title="Przekrój" src="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/przekroj.png" alt="" width="240" height="320" /></a><a href="http://itunes.apple.com/pl/app/przekroj/id414337804?mt=8">Przekrój</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Przed kupnem iPada czytywałem głównie Przekrój, podobały mi się dość długie artykuły i cyniczny ton przebijający ze stron krakowskiego tygodnika. Jedną z pierwszych zainstalowanych aplikacji był więc Przekrój w wersji elektronicznej. Po uruchomieniu programu pokazuje się teksturowany sześcian (!), na którego ścianach widnieją napisy: Przekrój, Serial Film, Raczkowski i inni, Twój Przekrój, itd. Kliknięcie w nazwę tygodnika otwiera stronę z nowymi artykułami, podzielonymi wg. działów &#8211; wygląda to całkiem nieźle, znacznie lepiej niż na <a href="http://www.przekroj.pl/index.php/pol/Start">stronie WWW</a> (choć układ jest podobny). Dostęp do treści artykułów jest płatny &#8211; płaci się za tydzień (0,79 euro) lub za rok (24,99 euro). Lista artykułów nie jest dokładnym odzwierciedleniem najnowszego numeru &#8211; przykładowo, jeśli nowy Przekrój jest dostępny w poniedziałek, to czasem już np. w środę pojawiają się pojedyncze artykuły z kolejnego numeru.<span id="more-612"></span></p>
<p>Ogromną wadą aplikacji jest brak możliwości usunięcia ściągniętych danych. Ponieważ do pamięci podręcznej trafiają nie tylko artykuły i zdjęcia, ale też filmy, aplikacja szybko się rozrasta i już po chwili potrafi zająć nawet 800 MB. Po kliknięciu w &#8222;Na skróty &#8211; W kiosku&#8221; można dostać się do listy numerów i ściągnąć dowolny z nich, ale:</p>
<p>a) również tutaj nie wiadomo, jak usunąć pobrany numer,<br />
b) sam proces ściągania jest awaryjny, brakuje paska postępu i możliwości wznowienia pobierania.</p>
<p>Te wady niestety zdyskwalifikowały Przekrój w moim prywatnym rankingu e-czasopism.</p>
<p><strong><a href="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/polityka.png"><img class="alignright" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid; margin: 3px;" title="Polityka" src="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/polityka.png" alt="" width="240" height="320" /></a><a href="http://itunes.apple.com/us/app/polityka/id403482333?mt=8">Polityka</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Miejsce Przekroju zajęła natomiast Polityka. Tutaj jest nieco prościej &#8211; wchodzimy w aplikację, wyświetla się lista numerów i możemy kupić dowolny z nich &#8211; koszt takiej operacji to 0,79 euro. Sam magazyn wygląda na iPadzie bardzo ładnie, czytać można w pionie i w poziomie, układ strony i zdjęcia automatycznie się dostosowują. W każdym numerze 5 artykułów dostępnych jest w wersji audio &#8211; super sprawa, zwłaszcza do samochodu. Po usunięciu zakupionego numeru można go ponownie ściągnąć za darmo.</p>
<p style="text-align: justify;">Nowe wydanie Polityki pojawia się we wtorki, około 17, więc można się z nim zapoznać wcześniej (i taniej) niż w przypadku wersji papierowej.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://itunes.apple.com/us/app/newsweek-pl/id392277213?mt=8">Newsweek</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Podobnie, jak ma to miejsce w przypadku Polityki, tutaj również możemy kupić najnowszy (lub trochę starszy) numer tygodnika za 0,79 euro. Newsweek wygląda porządnie, zwłaszcza dział &#8222;Peryskop&#8221; z kilkoma pełnoekranowymi zdjęciami. Dostępne są też wersje audio wybranych artykułów. Aplikacja ma dwie wady: działa jedynie tryb poziomy (&#8222;landscape&#8221;) i zdarzają się problemy ze stabilnością (zwłaszcza, jeśli brakuje połączenia sieciowego). Poza tym &#8211; jest OK. Nowy numer ukazuje się w niedzielę, około 20.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/newsweek.png"><img class="alignnone" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid; margin: 3px;" title="Newsweek" src="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/newsweek.png" alt="" width="320" height="240" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://itunes.apple.com/pl/app/tygodnik-wprost/id459708380?mt=8">Wprost</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">W przypadku magazynu Wprost twórcy aplikacji poszli nieco na łatwiznę. Treści artykułów nie są tu dostosowane do ekranu iPada &#8211; dostajemy po prostu zeskanowaną wersję danego numeru, którą możemy przeglądać, przybliżać i oddalać. W trybie pionowym (&#8222;portret&#8221;) na ekranie mieści się co prawda jedna strona, ale literki są odrobinę za małe, aby wygodnie czytać. Trzeba przybliżać i przewijać. Brakuje też wersji audio. Ale Wprost jest (póki co?) za darmo, więc i tak można spróbować. Nowy numer również ukazuje się w niedzielę wieczorem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://itunes.apple.com/us/app/uwazamrze/id441738541?mt=8">Uważam Rze</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Rzecz stosunkowo nowa (wersję elektroniczną odkryłem dopiero podczas pisania tego artykułu). Zrealizowana w sposób podobny do Wprost, więc nie ma nad czym się rozpisywać. Koszt numeru to 0,79 euro, choć świeży numer z 5 grudnia udało mi się ściągnąć za darmo &#8211; być może to prezent Mikołajkowy lub zachęta dla nowych użytkowników.</p>
<p style="text-align: justify;">Oprócz tego dostępne jest też kilka dzienników (<a href="http://itunes.apple.com/us/app/rzeczpospolita/id402718452?mt=8">Rzeczpospolita</a>, <a href="http://itunes.apple.com/us/app/parkiet/id477115835?mt=8">Parkiet</a>, <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/dziennik-gazeta-prawna/id448275304?mt=8">Dziennik Gazeta Prawna</a>, <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/super-express-hd/id450770337?mt=8">Super Express</a> i <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/gazeta-wroclawska/id374495111?mt=8">gazety regionalne</a>) i miesięczników (<a href="http://itunes.apple.com/pl/app/wysokie-obcasy-extra-2/id406152884?mt=8">Wysokie Obcasy Extra</a>, <a href="http://itunes.apple.com/us/app/forbes-polska/id421862116?mt=8">Forbes</a>, <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/brief/id413694021?mt=8">Brief</a>, <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/znak/id459023080?mt=8">Znak</a>, <a href="http://itunes.apple.com/hn/app/hbr-pl/id445891167?mt=8">Harvard Business Review</a>). Ponadto w AppStore znajduje się aplikacja umożliwiająca dostęp do wielu magazynów na raz &#8211; <a href="http://itunes.apple.com/us/app/egazety-reader/id317439065?mt=8">eGazety Reader</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/12/ipadowy-przeglad-prasy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Madera</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/09/madera/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/09/madera/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Sep 2011 21:07:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[podróże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=594</guid>
		<description><![CDATA[1,5 tygodnia temu wróciliśmy z Madery, portuglaskiej wyspy położonej hen gdzieś tam na Atlantyku. Było bardzo fajnie, głównie pod względem widokowym, kulinarnym i wrażeniowym. Ale może po kolei. Madera Wyspa (a właściwie archipelag) leży jakieś 500 km na zachód od wybrzeży Afryki. Jest niezbyt duża (jakieś 50 x 20 km), ale za to bardzo górzysta. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">1,5 tygodnia temu wróciliśmy z Madery, portuglaskiej wyspy położonej hen gdzieś tam na Atlantyku. Było bardzo fajnie, głównie pod względem widokowym, kulinarnym i wrażeniowym. Ale może po kolei.</p>
<p><a href="https://picasaweb.google.com/106814074891284612846/Honeymoon#5653379777756107170"><img style="margin: 3px;" title="Funchal" src="https://lh4.googleusercontent.com/-BX9YQZ6KW94/TnTW9HmHkaI/AAAAAAAAC-g/rWK0Bpo8jK0/s1024/DSC_0080.JPG" alt="" width="368" height="245" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><span id="more-594"></span>Madera</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wyspa (a właściwie archipelag) leży jakieś 500 km na zachód od wybrzeży Afryki. Jest niezbyt duża (jakieś 50 x 20 km), ale za to bardzo górzysta. Największe miasto (w którym też mieszkaliśmy) to Funchal. Klimat ciepły (22-30 stopni Celsjusza), rośliny dość egzotyczne (dużo bananów i winogron). Dzikich zwierząt brak (oprócz miliona małych jaszczurek &#8211; więcej ich tam niż u nas mrówek). Co miłe &#8211; brak też komarów czy innych muszek. Raj niemieckich turystów-emerytów. Niestety, na Maderze nie uświadczy się naturalnych, piaszczystych plaż &#8211; brzegi są raczej skaliste, od czasu do czasu można znaleźć plażę pokrytą kamieniami (na jednej z takich plaż Atlantyk zabrał mi zresztą obrączkę).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Podróż</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wyruszyliśmy na Maderę 6 września, samolotem portugalskich linii TAP z W-wy, z jedną przesiadką w Lizbonie. Dotarliśmy dość późno (po północy). Z lotniska do Funchal jest około 20 km, żaden autobus już nie jeździł, pozostały taksówki. Nieco obawialiśmy się kosztów, ale za półgodzinna przejażdżkę zapłaciliśmy 32 €.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Hotel</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Spaliśmy w <a href="http://www.hotelsirius-madeira.com/">Hotelu Sirius</a>. Świetna lokalizacja, centrum Funchal, starówka. Pod hotelem jest supermarket, gdzie można się zaopatrywać w różne niezbędne rzeczy, a z drugiej strony ulicy bardzo fajna kawiarenka. I tanio &#8211; za dwuosobowy pokój płaciliśmy 29,5 €. Z czystym sumieniem mogę polecić. Jedyny minus &#8211; w nocy na ulicy pod hotelem jest dość głośno i gwarno. Jeśli ktoś lubi ciszę, być może powinien wybrać jakąś dalszą lokalizację. Po przespanej nocy udaliśmy się na posiłek.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jedzenie</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://picasaweb.google.com/106814074891284612846/Honeymoon#5653378406861458178"><img class="alignleft" style="margin: 3px;" title="Rybka" src="https://lh5.googleusercontent.com/-RgbNivGQu_I/TnTVtUnXSwI/AAAAAAAAC88/TLXfOy2ehdY/s1024/DSC_0027.JPG" alt="" width="368" height="245" /></a>Jedliśmy głównie ryby. Są bardzo dobre i świeże &#8211; zwykle pochodzą od miejscowych rybaków. Maderskim specjałem jest <em>espada</em> (pałasz atlantycki). Wygląd tej <a href="http://www.madeiraisland.com/eng/madeira/articles/espada_fish/">rybki</a> jest dość przerażający, jednak ma delikatne mięso i świetnie smakuje z sałatką owocową lub smażonym bananem. Do ryby ziemniaki i sałatka warzywna. Warto popić wszystko sokiem ze świeżych owoców. Wszystko to w <a href="http://pl.tripadvisor.com/Restaurant_Review-g189167-d1118705-Reviews-O_Visconde-Funchal_Madeira_Madeira_Islands.html">miłej restauracji</a> na jednej z bocznych uliczek. Średnia cena za obiad na Maderze wynosi jakieś 10-12 €.</p>
<p style="text-align: justify;">Oddzielna kwestia to śniadania. Udało nam się znaleźć fajną <a href="http://www.portugalio.com/gabriel-de-freitas-caires/">kawiarnię</a> oddaloną o jakieś 50 m od hotelu. Większość ludzi zamawiało espresso, do którego ja jakoś nie mogę się przekonać. Braliśmy więc <em>big cafe with milk</em>, kanapkę z tuńczykiem i na deser jakiegoś muffina. Smakowało wyśmienicie i obiecaliśmy sobie, że w Polsce też tak będziemy jedli &#8211; wszystko to bardzo proste, ale przepyszne. Zdobyte w ten sposób kalorie należało jednak jakoś spalić.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Transport</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Praktycznie codziennie wyjeżdżaliśmy gdzieś poza Funchal &#8211; aby zwiedzić maderskie miasteczka lub pochodzić po górach. Zdecydowaliśmy się nie wypożyczać samochodu (ze względu na koszta i dość trudne warunki drogowe, o czym za chwilę). Zdaliśmy się więc na łaskę transportu publicznego w postaci autobusów. Doliczyłem się 3 firm: <a href="http://www.sam.pt/">SAM</a> (zachodnia część wyspy), <a href="http://www.rodoeste.pt/">Rodoeste</a> (wschodnia część wyspy) i <a href="http://www.horariosdofunchal.pt/">Horarios do Funchal</a> (autobusy miejskie i centralna część wyspy). W Funchal nie ma dworca, jego rolę pełni długa ulica przy <a href="http://maps.google.pl/maps?hl=pl&amp;gs_upl=3268l4746l0l4888l14l12l0l5l5l0l192l949l1.6l7l0&amp;um=1&amp;ie=UTF-8&amp;q=funchal+marina&amp;fb=1&amp;gl=pl&amp;hq=marina&amp;hnear=0xc606007ae77de95:0x4483da87966d195b,Funchal,+Portugalia&amp;ei=3Vh_TrGxL5OL4gSvpNiwDg&amp;sa=X&amp;oi=local_group&amp;ct=image&amp;ved=0CAQQtgM">Marina do Funchal</a>. Koszt przejazdu to 2-5 €, bilety kupuje się u kierowcy.</p>
<p style="text-align: justify;">Kierowcom owych autobusów warto poświęcić kilka słów (A. nieraz do nich wzdychała). Drogi na Maderze są bardzo kręte i wąskie. Na tyle wąskie, że jeśli autobus chce skręcić, to musi wjechać na przeciwny pas. Oprócz tego, z braku miejsc parkingowych, mieszkańcy zmuszeni są parkować na jezdni, przez co droga zwęża się jeszcze bardziej. Kierowcy (zwłaszcza kierowcy autobusów) zmuszeni są więc często do wielu karkołomnych manewrów i sam fakt, że autobusy te posiadają jeszcze lusterka boczne jest godzien najwyższego uznania. Tym, co pomaga w sprawnym przemieszczaniu się po maderskich drogach jest życzliwość. Prowadzący pojazdy ustępują sobie pierwszeństwa, często się pozdrawiają i przestrzegają prędkości.</p>
<p style="text-align: justify;">Z życzliwości kierowców korzystaliśmy również gdy kilka razy wracaliśmy do Funchal autostopem &#8211; zawsze (ok, robiliśmy to 2 razy) udawało nam się kogoś zatrzymać w ciągu 5 minut.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Chodzenie po górach<br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://picasaweb.google.com/106814074891284612846/Honeymoon#5653397894325886146"><img class="alignright" style="margin: 3px;" src="https://lh3.googleusercontent.com/-F9Ov3hSxDlk/TnTnbpE8XMI/AAAAAAAADHE/B6YFZBXE6-8/s1024/DSC_0532.JPG" alt="" width="368" height="245" /></a>Jak już wspomniałem, cała wyspa jest bardzo górzysta. Oprócz zwykłych tras po górach dodatkową atrakcją są lewady. Lewady to kanały utworzone w celu nawadniania pól. Kanał taki ma szerokość kilkudziesięciu centymetrów, a obok niego wiedzie nieco węższa ścieżka, dzięki której rolnicy mogli je oczyszczać, itd. Często prowadzą bardzo wysoko i po bardzo stromych zboczach, czasem zaś zmieniają się na chwilę w górskie tunele.</p>
<p style="text-align: justify;">Trasą, którą na pewno zapamiętamy jest <a href="http://pl.wikiloc.com/wikiloc/view.do?id=222682">Levada do Curral</a>, zaczynająca się w Curral das Freiras. Znaleźliśmy jej opis w książce &#8222;Walking in Madeira&#8221; i być może już słówka &#8222;przerażający&#8221; lub &#8222;zdradliwy&#8221; powinny nam zasugerować, że nie jest to wyprawa dla nas. My jednak, z naszymi butami trekingowymi i przeciwdeszczowymi kurtkami ruszyliśmy na spotkanie z przygodą. Trasa okazała się być 5-godzinnym balansowaniem nad przepaścią, ścieżka miała czasami nie więcej niż 20 cm szerokości, miejscami bardzo mokra i śliska (z góry lał się czasem regularny strumyk) i szczerze mówiąc nie byłem pewien, czy dane mi będzie jeszcze napisać kiedyś notkę na blogu. Pod koniec trasy zdecydowaliśmy się wejść do kanału &#8211; nie dało się już iść po &#8222;parapecie&#8221;. Spacer zakończyliśmy całkowicie przemoczeni (nie wspominałem, że zaczęło padać?), czym wzbudzaliśmy wesołość kierowcy i pasażerów autobusu, którym wracaliśmy do Funchal. Przeżyliśmy &#8211; jeśli jednak w opisie jakiejś trasy jeszcze kiedyś ujrzę sformułowanie &#8222;straszliwa ekspozycja&#8221; to moja noga na takiej ścieżce więcej nie postanie.</p>
<p style="text-align: justify;">Aha &#8211; mimo wszystko, widoki były naprawdę niesamowite. Później wybraliśmy się na &#8222;zwykłą&#8221; <a href="http://pl.wikiloc.com/wikiloc/view.do?id=229320">górską wyprawę</a> (tzn. nie wzdłuż lewady) i widoki również zapierały dech w piersiach.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Internet</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ja wiem, że miesiąc miodowy, wakacje, itd. ale bez Internetu jednak jakoś ciężko. Wziąłem ze sobą <a href="http://newton.net.pl/2011/05/ipad-2/">tablet</a> i komórkę. W hotelu było wi-fi (ale tylko obok recepcji), sieć bezprzewodowa jest też dostępna w większości restauracji i kawiarni. Aby jednak być w pełni niezależnym, zakupiłem w maderskim Vodafone kartę SIM z internetową taryfą. 20 € za jakieś 1,5 GB &#8211; myślę, że to rozsądna oferta. Oprócz tego dostałem (za darmo!) modem GSM &#8211; nie miałem jednak laptopa, więc nie był zbyt przydatny. Przydatny był natomiast dostęp do sieci &#8211; każdego dnia wieczorem lub rano planowaliśmy wyprawę, sprawdzaliśmy rozkład jazdy autobusów, itd. Później przydawało się Google Maps i tanie, internetowe połączenia telefoniczne z Polską (aby dać znać rodzinie, że jeszcze żyjemy).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Książki</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Właściwie mogę polecić dwie książki:</p>
<ol style="text-align: justify;">
<li>Paddy Dillon, <em><a href="http://www.cicerone.co.uk/9781852845315.cfm">Walking in Madeira: 60 Routes on Madeira and Porto Santo</a></em></li>
<li>Matthew Hancock, <em><a href="http://www.roughguides.com/website/shop/products/Madeira-DIRECTIONS.aspx">The Rough Guides&#8217; Madeira Directions</a></em></li>
</ol>
<p style="text-align: justify;">Pierwsza zawiera opis 60 tras pieszych, druga opisuje również miasta, atrakcje, itd. Oprócz tego mapy &#8211; najłatwiej kupić je już na miejscu. Książki zresztą również powinny być dostępne w księgarniach w Funchal. Ja korzystałem z ebooków.</p>
<p style="text-align: justify;">A tak ogólnie rzecz biorąc, to było super. Skutecznie odpoczęliśmy, by w pełni sił powrócić do kraju. Na <a href="https://picasaweb.google.com/106814074891284612846/Honeymoon">Picassie</a> jest <em>kilka</em> zdjęć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/09/madera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Richard Feynman</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/08/richard-feynman/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/08/richard-feynman/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Aug 2011 20:41:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=582</guid>
		<description><![CDATA[Trochę za zachętą niejakiej Mileny przeczytałem ostatnio dwie książki poświęcone życiu amerykańskiego fizyka i noblisty, Richarda Feynmana. Książki to: Pan raczy żartować, panie Feynman oraz A co ciebie obchodzi co myślą inni. Wg. Wikipedii naukowiec wsławił się przede wszystkim utworzeniem relatywistycznej elektrodynamiki kwantowej, aby jednak nadać notce lekko sensacyjny charakter, napiszę, że brał też udział w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/feynman.jpg"><img class="alignleft" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid; margin: 3px;" title="Richard Feynman" src="http://newton.net.pl/files/feynman.jpg" alt="" width="210" height="248" /></a>Trochę za zachętą niejakiej Mileny przeczytałem ostatnio dwie książki poświęcone życiu amerykańskiego fizyka i noblisty, Richarda Feynmana. Książki to: <em>Pan raczy żartować, panie Feynman</em> oraz <em>A co ciebie obchodzi co myślą inni</em>. Wg. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Feynman">Wikipedii</a> naukowiec wsławił się przede wszystkim utworzeniem relatywistycznej elektrodynamiki kwantowej, aby jednak nadać notce lekko sensacyjny charakter, napiszę, że brał też udział w <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Manhattan_Engineering_District">projekcie Manhattan</a>, który zaowocował zbudowaniem bomby atomowej.<span id="more-582"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Obie książki mają dość podobną strukturę. Są zbiorem anegdot (nie zawsze wesołych) z życia fizyka, zapisanych w autobiograficznym stylu. Dowiemy się z nich więc jak Feynman dla zabawy otwierał wojskowe sejfy i jaki jest niezawodny sposób na podryw w barze. Z rzeczy poważniejszych niezwykle interesująca jest relacja z prac komisji badającej katastrofę promu kosmicznego Challenger. Feynman jako jeden z nielicznych członków komisji podszedł do sprawy systematycznie i wskazał nie tylko bezpośrednią przyczynę awarii (zrobił to na konferencji prasowej, za pomocą kawałka gumy i wody z lodem), ale też fakt, że zarząd NASA świadomie ignorował ostrzeżenia inżynierów. Kolejną ciekawą historią jest opis wyprawy do Brazylii (gdzie studenci wszystko pamiętali, ale nic nie rozumieli) i relacja z prac innej komisji — mającej na celu opiniowanie szkolnych podręczników do fizyki. W tej ostatniej anegdocie naukowiec odrzucił wszystkie podręczniki, wskazując absurd i błędy merytoryczne każdego z nich. Okazał się przy tym jedynym członkiem komisji, który rzeczywiście zajrzał do książek.</p>
<p style="text-align: justify;">Ze wszystkich opowiadań przebija ogromna ciekawość świata, ale też bezkompromisowość i brak uznania dla autorytetów. Jeśli ktoś opowiadał bzdury, Feynman zawsze się sprzeciwiał (często gwałtownie). Nie miało przy tym znaczenia, czy owe bzdury dotyczyły fizyki i matematyki czy filozofii lub sztuki. No i zwykle miał rację. Z drugiej strony widać ogromny szacunek dla nauki, jako dla systematycznej metody (jedynej zresztą) poznawania materialnego świata. Takie spojrzenie na świat i naukę jest zaraźliwe — więc uważajcie, żeby lektura nie skończyła się jakimiś studiami doktoranckimi <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  A w Polityce był ostatnio <a href="http://www.polityka.pl/nauka/natura/1518166,1,richard-feynman---drugi-po-einsteinie.read">artykuł o Feynmanie</a> (i m.in. o tych dwóch książkach) — warto zajrzeć.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wpadłem na pewien pomysł. Powiedziałem [do matematyków]:<br />
— Założę się, że jeżeli podacie mi założenia i wytłumaczycie mi twierdzenie w zrozumiałych dla mnie pojęciach, w stu przypadkach na sto potrafię wam od razu powiedzieć, czy twierdzenie jest prawdziwe.<br />
[...]<br />
Zawsze wygrywałem. [...] Moje zgadywanie nie było tak zupełnie wzięte z sufitu. Miałem pewną metodę, którą do dziśstosuję, kiedy ktoś stara się coś mi wytłumaczyć: krok po kroku wyobrażam sobie przykłady. Matematycy podawali przykład jakiegoś genialnego twierdzenia, którym się strasznie ekscytowali. Gdy wymieniali założenia, ja budowałem sobie konstrukcję, która je wszystkie spełniała. Gdy była mowa o zbiorze, podstawiałem sobie w głowie piłkę, gdy o zbiorach rozłącznych &#8211; dwie piłki. Potem, w miarę przybywania warunków, piłki przybierały w mojej głowie różne kolory, porastały włosami et cetera. Potem matematycy recytowali jakieś durne twierdzenie, które nie było prawdziwe dla mojej włochatej zielonej piłki, więc mówiłem: „Fałszywe!”.</p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/08/richard-feynman/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPad 2</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/05/ipad-2/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/05/ipad-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 May 2011 08:37:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=571</guid>
		<description><![CDATA[Od kilku dni bawię się gadżetem o nazwie iPad 2 i muszę przyznać, że jest to jedno z najbardziej magicznych urządzeń jakie trzymałem w rękach. Wykonanie, estetyka, szybkość działania i łatwość obsługi sprawiają, że używanie tego ustrojstwa to po prostu czysta przyjemność. Ale co to właściwie jest? iPad 2 jest przedstawicielem nowej stosunkowo nowego typu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/ipad2.png"><img class="alignleft" style="margin: 3px; border: 1px solid black;" title="iPad 2" src="http://newton.net.pl/files/ipad2.png" alt="" width="336" height="186" /></a>Od kilku dni bawię się gadżetem o nazwie iPad 2 i muszę przyznać, że jest to jedno z najbardziej magicznych urządzeń jakie trzymałem w rękach. Wykonanie, estetyka, szybkość działania i łatwość obsługi sprawiają, że używanie tego ustrojstwa to po prostu czysta przyjemność. Ale co to właściwie jest?</p>
<p style="text-align: justify;">iPad 2 jest przedstawicielem nowej stosunkowo nowego typu komputera &#8211; tabletu. Ok, może nie aż tak nowej, ale to właśnie urządzenia z logiem ogryzka sprawiły, że tablety stały się popularne. iPad to tabliczka trochę mniejsza niż kartka A4, której większa cześć stanowi dotykowy wyświetlacz. Obsługuje się toto jeżdżąc i stukając paluchami w ekran. Mój model ma 16 GB pamięci w której można trzymać muzykę, filmy, aplikacje, dokumenty, itd. Ma też połączenie z Internetem przez wifi i 2 kamery (z przodu i z tyłu). Bardzo lekkie &#8211; 600 gram. A co z tym można robić?<span id="more-571"></span>Myślę, że zastosowania można podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich to rzeczy, które znamy z większych komputerów: multimedia i Internet. Bez problemu sprawdzimy na iPadzie pocztę, przejrzymy WWW (jest to bardzo wygodne), obejrzymy odcinek, posłuchamy muzyki, itd. iPad nie ma klawiatury, co nie znaczy, że nie można na nim w miarę szybko pisać &#8211; cały ten tekst wklepałem na dotykowej klawiaturce. Jeśli jednak chodzi o nieco poważniejsze (nudniejsze?) zastosowania, to jest już trudniej. Nie ma tu żadnego Worda, Powerpointa, itd. Można znaleźć zamienniki, jednak wydaje mi się, że wygodniej będzie skorzystać ze zwykłego komputera.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/ipad-polityka.png"><img class="alignnone" title="Polityka" src="http://newton.net.pl/files/ipad-polityka.png" alt="" width="512" height="384" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Natomiast druga kategoria to programy, które na komputerze sprawdzają się słabo, ale są wręcz stworzone dla tabletu. Przykład: czytnik książek i prasy. iPad jest lekki, można go trzymać właśnie jak książkę lub czasopismo, a czytelny i duży ekran sprawia, że czyta się naprawdę wygodnie (o niebo lepiej niż z monitora). Już teraz mamy spory wybór: Polityka, Newsweek, Przekrój, Rzeczpospolita ukazują się w formie elektronicznej i w dodatku są tańsze od wersji papierowych. Można też zapoznać się z tytułami, których w polskich kioskach nie uświadczymy, np. świetny Wired. Od kilku lat regularnie kupuję tygodniki (zwykle Przekrój, choć ostatnio Politykę), a czytanie ich na iPadzie wydaje mi się rozwiązaniem lepszym pod każdym względem.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie sposób nie wspomnieć o grach. Zazwyczaj niechętna takim rozrywkom A. zakochała się w świetnej skądinąd <a href="http://itunes.apple.com/us/app/world-of-goo-hd/id401301276?mt=8">World of Goo</a>. Jest sporo klasyki (<a href="http://itunes.apple.com/us/app/the-settlers-hd/id371112669?mt=8">Settlers</a>, <a href="http://itunes.apple.com/us/app/command-conquer-red-alert/id363317738?mt=8">Command and Conquer</a>, <a href="http://itunes.apple.com/us/app/ultimate-mortal-kombat-3/id408070814?mt=8">Mortal Kombat 3</a>), ale też wiele nowych tytułów, stworzonych z przeznaczeniem na iPada. Spośród nich ciekawą grupę stanowią gry planszowe &#8211; tablet do roli planszy nadaje się świetnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/ipad-goo.png"><img class="alignnone" title="World of Goo" src="http://newton.net.pl/files/ipad-goo.png" alt="" width="512" height="384" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">No i zdjęcia. Co tu dużo mówić &#8211; wyglądają świetnie. iPad połączony z <a href="https://picasaweb.google.com/trekawek">Picasą</a> stanowi (jak dla mnie) pełnowartościowy odpowiednik tradycyjnego albumu ze zdjęciami. Również zdjęcia we wspominanych czasopismach ogląda się bardzo przyjemnie &#8211; większość z nich można powiększyć na cały ekran. Są też specjalne aplikacje, które wyświetlają np. najciekawsze fotografie z danego dnia przygotowane przez agencję Reutera.</p>
<p style="text-align: justify;">Aplikacji jest naprawdę dużo, dostęp do wszystkich zapewnia AppStore, dzięki któremu programy można kupować bezpośrednio z urządzenia. Warto jednak wspomnieć, że AppStore jest również jedynym źródłem aplikacji &#8211; nie ma możliwości zainstalowania jakiegokolwiek programu spoza sklepu. Co za tym idzie &#8211; każda aplikacja musi być zatwierdzona do użytku przez Apple.</p>
<p style="text-align: justify;">Jakie są wady? Użytkownik korzystający na co dzień z komputera przyzwyczajony jest do tego, że programy potrafią ze sobą współpracować. Bierzemy to za oczywistość &#8211; używamy przeglądarki do ściągnięcia piosenki, którą później odtwarzamy w Winampie, czy z czego tam na Windowsie się teraz korzysta. W Linuksie jest to wręcz jedno z głównych założeń: wiele małych narzędzi, które można łączyć do wykonania skomplikowanego zadania. W iPadzie jest zupełnie inaczej. Każda aplikacja ma swoją własna przestrzeń i zazwyczaj nie ma możliwości wymiany plików między programami. Oznacza to więc, że jeśli chciałbym ściągnąć film ze swojego serwera, a potem go obejrzeć, to potrzebuję odtwarzacza który potrafi ściągać pliki. Moim zdaniem jest to duża wada iOS (tak nazywa się system operacyjny iPada). Są jednak korzyści takiego rozwiązania: wszystko pracuje stabilnie i nie ma możliwości, aby jeden program popsuł coś drugiemu.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciągle poznaję iPada i staram się wyczuć, w jakich zastosowaniach może on zastąpić laptopa, a w jakich nie. Na pewno sprawdza się jako narzędzie rozrywkowo-komunikacyjne (czy wspominałem o wideorozmowach w Skype?) Magisterki raczej na nim nie dokończę, z programowaniem też byłoby ciężko (choć jest klient SSH). Przy kolejnym kilkudniowym wyjeździe sprawdzę te przewidywania w praktyce: zostawiając laptopa i zabierając ze sobą nową zabawkę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/05/ipad-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lost vs Six feet under</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/03/lost-vs-six-feet-under/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/03/lost-vs-six-feet-under/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Mar 2011 20:48:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[filmy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=567</guid>
		<description><![CDATA[Zakończyłem w ostatnim czasie oglądać dwa seriale: Lost (Zagubieni) i Six feet under (Sześć stóp pod ziemią). Oba dość znane, Lost ma 6, a Six&#8230; 5 serii, kręcone były w odpowiednio drugiej i pierwszej połowie zeszłej dekady. Jednocześnie jednak bardzo się różnią &#8211; wydaje mi się, że różnica między nimi jest kluczowa dla całego serialowego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Zakończyłem w ostatnim czasie oglądać dwa seriale: <em>Lost</em> (<em>Zagubieni</em>) i <em>Six feet under</em> (<em>Sześć stóp pod ziemią</em>). Oba dość znane, <em>Lost</em> ma 6, a <em>Six&#8230;</em> 5 serii, kręcone były w odpowiednio drugiej i pierwszej połowie zeszłej dekady. Jednocześnie jednak bardzo się różnią &#8211; wydaje mi się, że różnica między nimi jest kluczowa dla całego serialowego świata i dzieli go na dwie części: &#8222;rozrywkową&#8221; i &#8222;realistyczną&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;"><em><a href="http://newton.net.pl/files/lost.jpg"><img class="alignleft" style="margin: 3px;" src="http://newton.net.pl/files/lost.jpg" alt="" width="288" height="218" /></a>Lost</em> (jak zresztą pewnie wiecie) to historia grupy rozbitków lotu Oceanic 815, którzy próbują przetrwać na pełnej tajemnic wyspie. Z czasem (w retrospekcjach) poznajemy historię każdego z bohaterów i można odnieść wrażenie, że nie trafili na wyspę przypadkowo &#8211; zwłaszcza, że ich losy przecinały się już przedtem. Wyspa okazuje się być zamieszkana i z odcinka na odcinek jedna tajemnica goni drugą. Są to tajemnicy dotyczący miejsca, w którym pasażerowie samolotu się znaleźli, ale i samych pasażerów.</p>
<p style="text-align: justify;"><em><a href="http://newton.net.pl/files/six.jpg"><img class="alignright" style="margin: 3px;" src="http://newton.net.pl/files/six.jpg" alt="" width="270" height="270" /></a>Six feet under</em> to opowieść o zakładzie pogrzebowym prowadzonym przez rodzinę Fisherów &#8211; braci Nate&#8217;a i Dave&#8217;a. Fabuła każdego odcinka luźno snuje się wokół pogrzebu konkretnej osoby lub osób, która ginie w początkowej scenie. Jest to zabieg podobny do zastosowanego w Housie &#8211; choć to <em>Six feet&#8230;</em> było wcześniej. Poznajemy więc rodzinę Fisherów &#8211; wymienieni bracia mają jeszcze nastoletnią siostrę Claire i matką Ruth, poznajemy ich partnerów i przyjaciół. Jest to jednak dość małe grono i rzadko się zdarza, by ktoś do niego dołączył (w przeciwieństwie do <em>Lost</em> gdzie znaczących bohaterów jest kilkudziesięciu).<span id="more-567"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Głównym motywem <em>Lost</em> są zagadki. Niewiadome piętrzą się od pierwszego odcinka, a rozwiązanie każdej z nich wymaga wprowadzenia kilku nowych. Czasem pojawia się nowa postać, która (jak mamy nadzieję) potrafi udzielić odpowiedzi, jest to jednak tylko złudzenie &#8211; zwykle podlega ona komuś stojącemu wyżej. Frustrację wynikającą z niewiedzy dzielimy razem z bohaterami, którzy również są źli, że naprawdę nie mają pojęcia czemu znaleźli się na wyspie i co powinni zrobić. Właściwie dopiero na końcu, w ostatniej serii, wszystko zaczyna się powoli wyjaśniać, układając się w pewien rodzaj wyspowej mitologii.</p>
<p style="text-align: justify;">Wydaje mi się, że w <em>Six feet under</em> nie istnieje żaden główny motyw. Owszem, są wątki ciągnące się przez kilka odcinków lub przez cały serial, fabuła jednak dość naturalnie snuje się w różnych kierunkach. Co nie znaczy, że jest nudno &#8211; cały serial składa się z wielu mini-opowieści, które same w sobie są perełkami i nie pozwalają odejść od komputera (kiedyś się pisało &#8222;od telewizora&#8221; &#8211; dziwne nie?) Myślę jednak, że przedstawiane historie służą tutaj raczej do zaprezentowania bohaterów, pokazania ich od wielu różnych stron. Dzięki temu, że widzimy jak zachowują się w różnych sytuacjach (często skrajnych), możemy ich naprawdę dobrze poznać. Oczywiście, wymaga to, aby psychologia postaci była spójna (co nie znaczy, że przewidywalna) i jest to spore wyzwanie. Sądzę jednak to, że twórcy <em>Six feet under</em> sprostali temu wyzwaniu i uważam to za największą zaletę serialu.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Lost</em> również składa się z wielu małych wątków. Niestety, większość z nich polega na łączeniu się w sojusze, bieganiu po dżungli między tymi samymi miejscami i biciu się nawzajem. To, że te historie powtarzają się cały czas w kółko, a zmieniają się jedynie szczegóły (skąd i dokąd biegniemy, z kim, kogo musimy powstrzymać przed kim) sprawia, że wszystkie odcinki tak naprawdę zlewają się w jedno. Sytuacja nie wygląda lepiej jeśli chodzi o psychologię postaci. Jest ona, cóż, kiepska. Bohaterowie są płytcy, każdego z nich można podsumować jednym zdaniem i zdanie to pozostanie prawdziwe przez wszystkie 6 serii. Nie pomagają tu retrospekcje z życia &#8222;przed&#8221; wyspą, ani wspomniana powtarzalność motywów. Właściwie jeśli w danym odcinku bohater A biegnie przez dżunglę, aby powstrzymać bohatera B przed zrobieniem tego czy tamtego, to A i B można by wymienić miejscami &#8211; wszystko i tak będzie się trzymać kupy.</p>
<p style="text-align: justify;">Łatwo przewidzieć, który serial bardziej mi się podobał. Rzeczywiście, <em>Six feet&#8230; </em>uważam za bardzo wartościowy &#8211; do licha, skłania do myślenia lepiej niż niejedna książka. Wydaje mi się, że powieść czy film można nazwać dobrym wtedy, jeśli próbuje przedstawić spójną wizję świata i człowieka. <em>Six feet under</em> próbuje. Natomiast <em>Lost</em> jest dość przyzwoitą rozrywką, niestety &#8211; jak się zdaje &#8211; bez większej głębi (nawet, jeśli chce udawać coś innego). Oczywiście, lekka rozrywka nie jest niczym złym. Jeśli jednak za kilka lat postanowię odświeżyć sobie kilka najlepszych seriali, <em>Six feet&#8230; </em>będzie pośród nich, całkiem niedaleko od <a href="http://newton.net.pl/2010/04/the-wire/">The Wire</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/03/lost-vs-six-feet-under/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Postrzelajmy</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/02/postrzelajmy/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/02/postrzelajmy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Feb 2011 10:32:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[arduino]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=552</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnia gra stworzona w oparciu o Arduino może się wydawać trochę niemęska. Nie dość, że nie chodzi w niej o pokonanie kogokolwiek, to w dodatku trzeba rozpoznać (!) i zapamiętać parę kolorów. Stwierdziłem, że czas stworzyć grę, w której gracz będzie mógł ujawnić drzemiącą w nim adrenalinę i chęć mordu. Proszę państwa, oto Shooter. Zasada [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ostatnia <a href="http://newton.net.pl/2011/01/gra-w-zapamietywanie-kolorow/">gra</a> stworzona w oparciu o Arduino może się wydawać trochę niemęska. Nie dość, że nie chodzi w niej o pokonanie kogokolwiek, to w dodatku trzeba rozpoznać (!) i zapamiętać parę kolorów. Stwierdziłem, że czas stworzyć grę, w której gracz będzie mógł ujawnić drzemiącą w nim adrenalinę i chęć mordu. Proszę państwa, oto Shooter.</p>
<p style="text-align: justify;">Zasada jest prosta. Płytka wyobraża straszliwą bestię z pięciorgiem oczu. Oczy co jakiś czas się zapalają &#8211; wówczas należy skorzystać z Lekkiego Działka Laserowego (LDL) i strzelić potworowi w otwartą źrenicę. Należy jednak uważać, aby nie strzelić w oko zamknięte (czyli w zgaszoną diodę). Nie należy również zbyt długo się zastanawiać &#8211; jeśli oko zapalone jest zbyt długo, przegrywamy. Filmik jak zwykle rozwieje wszelkie wątpliwości.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="349" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/iT9TPge8Gmg?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="349" src="http://www.youtube.com/v/iT9TPge8Gmg?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p style="text-align: justify;">No i parę słów o budowie. Do tej gry nie wystarczył już <a href="http://newton.net.pl/2011/01/arduino/">polecany</a> w <a href="http://newton.net.pl/2011/01/gra-w-zapamietywanie-kolorow/">poprzednich</a> <a href="http://newton.net.pl/2011/01/zegar-binarny/">notkach</a> <a href="http://nettigo.pl/product/Arduino-Starter-Kit,starter-kit">Starter Kit</a>. Zmuszony byłem dokupić 5 fotodiod (po 1 zł / szt.) i wskaźnik laserowy (5 zł na targowisku, u pana ze wschodnim akcentem). Diody wziąłem jakie były &#8211; w domu okazało się, że mają maksymalny opór około 220 kΩ. Poza tym wszelkie niezbędne części znajdziecie w polecanym zestawie. Przy każdej fotodiodzie należało zbudować <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzielnik_napi%C4%99cia">dzielnik napięcia</a> przy pomocy 10 kΩ-wego rezystora. Buzzer podłączamy przez rezystor 220 Ω. Grę rozpoczyna się strzelając laserem w dowolną diodę. Dobrze jest grać w ciemnym pomieszczeniu &#8211; silne światło (zwłaszcza słoneczne) może sprawić, że fotodiody zaczną reagować. Do ściągnięcia oczywiście <a href="http://newton.net.pl/files/arduino/shooter.pde">program</a>.</p>
<p><a href="http://newton.net.pl/files/arduino/shooter.png"><img class="alignnone" src="http://newton.net.pl/files/arduino/shooter.png" alt="" width="353" height="393" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/02/postrzelajmy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>De-Loused in the Comatorium</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/02/de-loused-in-the-comatorium/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/02/de-loused-in-the-comatorium/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Feb 2011 21:18:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=542</guid>
		<description><![CDATA[Przeglądając stare wpisy na blogu zdziwiłem się, że żadnego z nich nie poświęciłem zespołowi The Mars Volta &#8211; tymczasem ich debiutancka płyta De-Loused in the Comatorium jest jednym z najlepszych kawałków muzyki, jaki miałem okazję słuchać. Nie zrozumcie mnie źle &#8211; Legenda czy The Unforgottable Fire też są bardzo dobre, ale jednak The Mars Volta [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/de-loused.jpg"><img class="alignleft" style="margin: 3px;" src="http://newton.net.pl/files/de-loused.jpg" alt="" width="175" height="177" /></a>Przeglądając stare wpisy na blogu zdziwiłem się, że żadnego z nich nie poświęciłem zespołowi <strong>The Mars Volta</strong> &#8211; tymczasem ich debiutancka płyta <strong>De-Loused in the Comatorium</strong> jest jednym z najlepszych kawałków muzyki, jaki miałem okazję słuchać. Nie zrozumcie mnie źle &#8211; <a href="http://newton.net.pl/2007/08/legenda/">Legenda</a> czy <a href="http://newton.net.pl/2007/04/the-unforgettable-fire/">The Unforgottable Fire</a> też są bardzo dobre, ale jednak The Mars Volta to coś zupełnie innego od zespołów, które znałem wcześniej (i później też).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>De-Loused&#8230;</strong> to concept-album opowiadający o niejakim Cerpinie Taxt&#8217;ie. Cerpin próbował popełnić samobójstwo zażywając dużą dawkę morfiny zmieszanej z trutką na szczury. Próba jest jednak nieudana &#8211; nasz bohater zapada w śpiączkę, podczas której doświadcza wizji. Na wiki piszą, że wizje te mają dotyczyć kondycji ludzkości i jego własnej psychiki. Mi się wydaje, że tych wizji nie da się opisać słowami (gdyby się dało, to czemu miałby służyć album?). Po tygodniu Cerpin się budzi i stwierdza, że po tym, czego doświadczył, dalsze życie nie ma sensu. Historia jest niejakim hołdem dla przyjaciela zespołu &#8211; Julio Venegas &#8211; który zmarł w podobnych okolicznościach, jak Cerpin.<span id="more-542"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Płyta w swojej formie (zwłaszcza w tekstach) dotyka tematu, który mnie zawsze fascynował: gdzie jest granica między przeżyciami, o których można opowiedzieć, a tymi, które są już niewyrażalne? Cerpin musiał pójść daleko za tę granicę, skoro nie chciał już żyć w świecie dającym się logicznie opisać. Myślę, że teksty mówią, a przynajmniej próbują mówić, właśnie o tym. Cedric, wokalista TMV, śpiewa po angielsku, wtrącając od czasu do czasu hiszpańskie frazy, jednak rzadko kiedy są to zrozumiałe słowa. A z drugiej strony &#8211; nie trzeba i chyba nie należy starać się ich zrozumieć. Jeśli akceptuję gdzieś &#8222;przekaz świadomości&#8221;, to właśnie na tej płycie (no i czasem u Dukaja, ale to inna bajka). Głos staje się tu pierwszoplanowym instrumentem, a wokalista jest prawdziwym wirtuozem. Owszem, zdarza się usłyszeć zrozumiałe wołanie <em>now I&#8217;m lost</em>, ale chwilę potem mamy <em>Exoskeletal junction at the railroad delayed</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">No i muzyka. Jest znakomita. Po pierwsze &#8211; rytm i szybkość. Poniżej najbardziej znany utwór z tej płyty i już od jego pierwszy sekund słychać, że nie ma tu czasu na nudę (nie nudzi się też na pewno perkusista).</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/rDmGL7GQY8g?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/rDmGL7GQY8g?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p style="text-align: justify;">Po drugie &#8211; melodia. Mimo wielkiego czadu daje się tu znaleźć (zwłaszcza w refrenach) motywy, które po prostu wchodzą do głowy i nie chcą z niej wyjść. Refren <a href="http://www.youtube.com/watch?v=8lKUl_bO4QA">Roulette dares</a> to chyba najczęściej gwizdana przeze mnie melodia (ku utrapieniu A.) Po trzecie &#8211; złożoność. Każdy utwór jest jak mała symfonia, podział na zwrotki i refren zdaje się zbyt nudny dla TMV, nie są rzadkością kilkuminutowe solówki i dygresje (w muzyce pewnie nazywa się to inaczej) &#8211; najlepszym przykładem jest ostatni utwór, zamykający opowieść: <em>Take the Veil Cerpin Taxt</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Zarówno melodię jak i złożoność doskonale słychać na coverach &#8211; na YouTubie jest kilka świetnych coverów wykonywanych na pianinie. Być może końcówka ostatniego zdania brzmi dziwnie, ale posłuchajcie sami (a później odpocznijcie chwilę i puśćcie sobie <a href="http://www.youtube.com/watch?v=8lKUl_bO4QA">oryginał</a>):</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/r4Jxt_D5D1E?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/r4Jxt_D5D1E?fs=1&amp;hl=pl_PL&amp;rel=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/02/de-loused-in-the-comatorium/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zegar binarny</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/01/zegar-binarny/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/01/zegar-binarny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Jan 2011 19:59:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[arduino]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=533</guid>
		<description><![CDATA[Kolejna zabawka z migającymi diodami &#8211; tym razem jest to zegar binarny. Światełek jest już 17 i są w różnych kolorach. O tym jak odczytać godzinę z takiego urządzenia opowiadam na filmie. Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami technicznymi, to są one podobne do poprzednich projektów &#8211; 8 diod podłączonych do rejestru przesuwnego, a reszta do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejna zabawka z migającymi diodami &#8211; tym razem jest to zegar binarny. Światełek jest już 17 i są w różnych kolorach. O tym jak odczytać godzinę z takiego urządzenia opowiadam na filmie.</p>
<p><iframe title="YouTube video player" class="youtube-player" type="text/html" width="425" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/zY1wO8f-g7o?rel=0" frameborder="0" allowFullScreen></iframe></p>
<p>Jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami technicznymi, to są one podobne do poprzednich projektów &#8211; 8 diod podłączonych do rejestru przesuwnego, a reszta do wyjść cyfrowych Arduino. Płytka nie posiada niestety żadnego wewnętrznego zegara, dlatego czas trzeba brać z PC-ta. Żadna dioda nie jest w 100% zgaszona &#8211; te prezentujące &#8222;0&#8243; świecą po prostu nieco ciemniej, żeby można było łatwo policzyć sobie godzinę w nocy. Efekt ten uzyskałem poprzez bardzo szybkie błyskanie &#8211; oko wychwytuje mruganie o wysokiej częstotliwości jako nieco przygaszone światło. Dostępny jest <a href="http://newton.net.pl/files/arduino/binary_clock.pde">kod aplikacji</a> Arduino (wymaga biblioteki <a href="http://www.arduino.cc/playground/Code/Time">Time</a>) i <a href="http://newton.net.pl/files/arduino/clock_sync.rb">skryptu</a> w Ruby udostępniającego płytce czas (trzeba uruchomić na PC, po zainstalowaniu gema <a href="http://rubyforge.org/projects/ruby-serialport/">serialport</a>).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/01/zegar-binarny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

