<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Newtona</title>
	<atom:link href="http://newton.net.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://newton.net.pl</link>
	<description>Nazywam się Newton. Teraz będę kłamał.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 03 Feb 2010 20:20:57 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>&#8220;Czarne oceany&#8221; już są</title>
		<link>http://newton.net.pl/2010/02/czarne-oceany-juz-sa/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2010/02/czarne-oceany-juz-sa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Feb 2010 20:18:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[IT]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=396</guid>
		<description><![CDATA[Chciałem mieć wszczepkę odkąd przeczytałem Czarne Oceany. Taką, jaką zaimplantował sobie Nicholas Hunt jeszcze zanim powiedział, że nazywa się Nicholas Hunt i że teraz będzie kłamał. O taką wszczepkę:
Nicholas Hunt zupgrade&#8217;ował sobie mózg.
Zielona Tuluza 10 pokryła mu chaotyczną nanosiecią szarą masę kory. Kiedy spał i kiedy nie spał, w dzień i w nocy, obracały mu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałem mieć wszczepkę odkąd przeczytałem Czarne Oceany. Taką, jaką zaimplantował sobie Nicholas Hunt jeszcze zanim powiedział, że nazywa się Nicholas Hunt i że teraz będzie kłamał. O taką wszczepkę:</p>
<blockquote><p>Nicholas Hunt zupgrade&#8217;ował sobie mózg.</p>
<p>Zielona Tuluza 10 pokryła mu chaotyczną nanosiecią szarą masę kory. Kiedy spał i kiedy nie spał, w dzień i w nocy, obracały mu się w głowie młynki modlitewne i z nie-świadomych części mózgu płynęły w myślnię obronne mantry, inhibicyjne nieskojarzenia, fala za falą, mozolnie odpychając dookolne struktury psychomemiczne. [...]</p>
<p>Uczył się więc żyć w zortowirtualizowanym świecie. Przestał na przykład nosić telefon &#8211; zdjął sygnet, odpiął klips. Już ich nie potrzebował. Rozmowy przyjmowała te raz wszczepka, zamiast sygnału dźwiękowego pojawiało się nazwisko bądź kod dzwoniącego, z góry, po lewej, na czerwono. [...]</p>
<p>Zaniedbał przez to niemal zupełnie zamknięcie konferencji. Obudziwszy się niedzielnym rankiem w inicjacyjnym błękicie OVR, na kolejne siedem godzin stracił zupełnie poczucie czasu (chociaż posiadał w pamięci tuzin różnych wizualizatorów jego pomiaru). Bawił się wszczepką jak dziecko. Testował po kolei programy darmowe i dema płatnych użytków. [...]</p>
<p>Był Klor&#8217;s Mood Editor, zdolny wycinać z rzeczywistości całe bloki bodźców, obrazy i dźwięki wszelkiego nieszczęścia (lub szczęścia &#8211; jeśli chciałeś się właśnie zdołować), blokować nieprzyjemne zapachy, kasować w czasie rzeczywistym nieuprzejme odzywki, gasić bóle i pragnienia. Ostre Mood Editory znajdowały się na indeksie Departamentu Zdrowia, Departament Sprawiedliwości traktował ich użytkowników jako uzależnionych.</p></blockquote>
<p>Więc taką wszczepkę chciałem mieć od dawna. Ja wiem &#8211; straszna wizja, a co gdy system wszczepki się zawiesi, szare komórki się zresetują, warzywo, a co gdy ktoś się włamie, ale straszna wizja i nienaturalna. Nic nie poradzę &#8211; wyobraziwszy sobie ogrom możliwości, chciałem mieć. I mam od soboty.</p>
<p><span id="more-396"></span></p>
<p><img class="alignleft" style="margin: 3px;" title="HTC Magic" src="http://newton.net.pl/files/magic1.jpg" alt="" width="250" height="385" /></p>
<p>No dobra, nie jest to wszczepka prawdziwa, ale jako namiastka działa całkiem nieźle. Zwie się ów cud techniki <a href="http://www.htc.com/pl/product/magic/overview.html">HTC Magic</a> i jest telefonem komórkowym z systemem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Android_(platforma)">Android</a>, pochodzącym prosto od znanej skądinąd firmy Google. Razem z telefonem zamówiłem w Orange <a href="http://www.orange.pl/portal/map/map/new_internet_free_phone">2-GB-ajtowy pakiet danych</a> (jedno bez drugiego nie miało by racji bytu). I jest fajnie.</p>
<p>Cały czas i w każdym miejscu jestem w Internecie. Nowy mail? Czytam go jak SMS-a. Dodałem nową osobę do książki w telefonie? W kontaktach Gmaila już ją mam. Kalendarz? Ten sam na kompie i w komórce. Na pulpicie Androida wyświetla się aktualna pogoda, gdybym grał na giełdzie, oglądałbym pewnie wykres prezentujący ceny akcji w czasie rzeczywistym. Czekając na pizzę mogę sobie poczytać nowe rzeczy w RSS-ach, moje wyniki w jednej czy drugiej grze automatycznie znajdują się w sieci. Strony WWW po prostu działają i można je w miarę wygodnie rozglądać. Potrzebuję nowej funkcjonalności? Jej ściągnięcie z Internetu i instalacja nie zajmie więcej niż 30 sekund, dzięki <a href="http://www.android.com/market/">Android Marketplace</a>. Dołączmy do tego wbudowany GPS a także możliwość lokalizacji bez niego (w budynkach i gdy oszczędzamy baterię) a okazuje się, że możliwości są   n i e o g r a n i c z o n e.</p>
<p>Od prawie dwóch lat używam <a href="http://www.gmail.com/">Gmaila</a> i całej infrastruktury jakoś z nim powiązanej (kontakty, <a href="http://www.google.com/calendar/">kalendarz</a>, <a href="http://www.google.com/reader/">czytnik</a>). Wszystko to doskonale integruje się z nowym nabytkiem (co nie jest chyba zaskoczeniem &#8211; dziwne byłoby gdyby Google o to nie zadbał). Jest to dla mnie ogromny plus tej maszynki &#8211; myślę, że na iPhonie nie byłoby tak różowo. Wszelkie specyficzne dla rozwiązań Google funkcje (etykiety w Gmailu, wiele różnych kalendarzy) po prostu działają, bez żadnych dodatkowych zabiegów.</p>
<p>Cały system działa szybko. Właściwie nie zdarzyło mi się, żeby telefon się na chwilę przywiesił i nie reagował (co w przypadku poprzedniego smartfonu &#8211; HTC TyTN &#8211; było dość częste). Duży wyświetlacz (480&#215;320) sprawia, że można normalnie oglądać strony (na TyTN-ie był Internet Explorer, ale do wygody dużo mu brakowało). W końcu <em>look and feel</em> &#8211; subiektywne odczucie używania tego sprzętu &#8211; jest znakomite, zwłaszcza w porównaniu do <a href="http://www.microsoft.com/windowsmobile/pl-pl/default.mspx">Windows Mobile</a>. Prawdę mówiąc, moim zdaniem Android o klasę wyprzedza mobilny produkt Microsoftu.</p>
<p>Dużą zaletą jest również wspomniany Marketplace (odpowiednik iPhone&#8217;owego AppStore). Usługa po uruchomieniu prezentuje najpopularniejsze aplikacje, można też przejść do kategorii (Programy / Gry) i podkategorii. W końcu do instalacji nowego softu przestał być potrzebny komputer stacjonarny &#8211; wszystko można zrobić z poziomu telefonu. Dodanie własnej aplikacji do Marketplace nic nie kosztuje, a Google udostępnia <a href="http://developer.android.com/sdk/index.html">elegancki pakiet</a> dla programistów Androida, więc można będzie w przyszłości napisać coś swojego.</p>
<p>HTC Magic nie posiada klawiatury i trochę się tego obawiałem. Jednak klawiatura ekranowa nie jest aż taka zła i po kilku dniach piszę na niej już właściwie bezbłędnie &#8211; choć wolniej niż na (nawet małej) klawiaturze sprzętowej QWERTY. Za to pewnie nieco szybciej niż na klawiaturze numerycznej zwykłego telefonu.</p>
<p>A ogólne wrażenie jest takie: wszystko co mogę robić w Internecie, mogę teraz robić gdziekolwiek. Niby nie jest to nic nowego (nawet zwykłe komórki mają możliwość przeglądania stron, itd.), ale ten nowy sprzęt zapewnia, że jest to naprawdę szybkie i wygodne (ta niewygoda w przypadku większości telefonów jest barierą nie do przejścia).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2010/02/czarne-oceany-juz-sa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Braid</title>
		<link>http://newton.net.pl/2009/12/braid-2/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2009/12/braid-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Dec 2009 21:03:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[IT]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=388</guid>
		<description><![CDATA[Kupiłem sobie wczoraj grę za 2 euro (zaleta Steama &#8211; można kupować w niedziele i święta bez łamania 3 przykazania). Braid, bo tak nazywa się to cudo, warta jest każdego centa. Ale po kolei.
Fizyka
Braid to przedstawiciel szlachetnego gatunku platformówek, a więc następca tytułów takich jak Mario Bros, Superfrog czy Earthworm Jim. Zwłaszcza z tą pierwszą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kupiłem sobie wczoraj <a href="http://www.braid-game.com/">grę</a> za <a href="http://store.steampowered.com/app/26800/">2 euro</a> (zaleta Steama &#8211; można kupować w niedziele i święta bez łamania 3 przykazania). <a href="http://www.braid-game.com/">Braid</a>, bo tak nazywa się to cudo, warta jest każdego centa. Ale po kolei.</p>
<p><strong>Fizyka</strong></p>
<p><a href="http://newton.net.pl/files/braid1.jpg"><img class="alignleft" style="margin: 3px;" title="Braid" src="http://newton.net.pl/files/braid1.jpg" alt="" width="400" height="225" /></a>Braid to przedstawiciel szlachetnego gatunku platformówek, a więc następca tytułów takich jak <a href="http://www.virtualnes.com/play/?id=NIN-SM&amp;s=1">Mario Bros</a>, Superfrog czy Earthworm Jim. Zwłaszcza z tą pierwszą grą ma sporo wspólnego, ale o tym później. Bohaterem jest niejaki Tim, który skacze po różnych platformach, łazi po drabinkach, zdobywa fragmenty puzzli (główny cel gry), omija wrogów i robi wszystko to, czym zajmują się inni bohaterzy platformówek. Różnica jest jedna, ale zasadnicza. W tej grze nie można przegrać. Gdy Tim zginie, wystarczy nacisnąć Shift aby cofnąć czas do pożądanego momentu (przypomina to przewijanie do tyłu na wideo) i spróbować jeszcze raz. Mało tego &#8211; często cofnięcie czasu jest często konieczne dla rozwiązania tej czy innej łamigłówki. Możliwość takiej zabawy czasem (przewijać można też do przodu) daje naprawdę dużo możliwości i zmusza do intensywnego wysilenia szarych komórek (wszak nie w 2, lecz w 3 wymiarach się poruszamy).</p>
<p><strong>Estetyka</strong></p>
<p><a href="http://newton.net.pl/files/braid2.jpg"><img class="alignright" style="margin: 3px;" title="Braid" src="http://newton.net.pl/files/braid2.jpg" alt="" width="400" height="225" /></a>Gra jest piękna. Po prostu. Dawno nie widziałem tak ładnej oprawy graficznej. Postaci, tła i wszystkie elementy występujące w grze wyglądają jak malowane (dosłownie), są bardzo kolorowe no i miło się na to patrzy. Czasem pojawiają się elementy przypominające te znane z uniwersum Mario Brosa (rura z żarłocznym kwiatem, zamek z chorągwią), jednak wszystko w takiej właśnie malowanej estetyce.</p>
<p>Muzyka jest doskonała. Ni mniej ni więcej. Wszystkie melodie nieco melancholijne, czasem smutne, czasem poważne. Kojarzą się z muzyką filmową (Źródło? Gladiator? Braveheart?) Gdy cofamy czas, również muzyka &#8220;leci od tyłu&#8221;, a całości dopełniają efekty dźwiękowe.</p>
<p><strong>Psychologia</strong></p>
<p>To wszystko dopiero preludium. Pamiętacie o co chodziło w Mario? Nasz hydraulik poszukiwał tam swojej Księżniczki. Dlatego pokonywał kolejne światy, łaził po tym zamkach, niszczył wrogów. W Braid cel jest taki sam, jednak potraktowany jest on znacznie poważniej, a cała rozgrywka i kolejne światy staje się rodzajem rozprawy o naturze miłości, związku, dojrzałości. Każdy świat poprzedzony jest opisem, scenką rodzajową z życia Tima i jego Księżniczki, zaś zbierane w danym świecie puzzle układają się w ilustrację obrazującą ową scenkę. A słowa, że <em>Księżniczki nie ma w tym zamku</em> naprawdę łapią wtedy za serce.</p>
<blockquote><p>Wiedział, że próbowała przebaczyć, ale któż mogłby po prostu zapomnieć o kłamstwie wbitym niczym sztylet w plecy? Taka pomyłka nieodwracalnie zmienia całą relację, nawet jeśli czegoś nas ona nauczyła i nigdy się już nie powtórzy. Zwęziły się oczy Księżniczki. Oddaliła się.</p></blockquote>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="560" height="340" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/uqtSKkyJgFM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="560" height="340" src="http://www.youtube.com/v/uqtSKkyJgFM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2009/12/braid-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wroniec</title>
		<link>http://newton.net.pl/2009/11/wroniec/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2009/11/wroniec/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 14:19:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=374</guid>
		<description><![CDATA[Już dwa lata minęły od poprzedniej książki Dukaja, godne jest więc i sprawiedliwe, że pisarz wydał w końcu coś nowego. Zapewne o Wrońcu już gdzieś słyszeliście, pisarz ma z powieści na powieść coraz lepszą promocję w rozmaitych mediach (na przykład dzisiaj na TVP2 ma lecieć 30-sekundowa animacja na podstawie Wrońca). A czym Wroniec jest?
Jest czymś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://newton.net.pl/files/wroniec_okl.jpg"><img class="alignleft" style="margin: 3px;" title="Wroniec - okładka" src="http://newton.net.pl/files/wroniec_okl.jpg" alt="" width="143" height="205" /></a>Już dwa lata minęły od <a href="newton.net.pl/2007/12/lod-recenzja/">poprzedniej książki Dukaja</a>, godne jest więc i sprawiedliwe, że pisarz wydał w końcu coś nowego. Zapewne o <em>Wrońcu</em> już gdzieś słyszeliście, pisarz ma z powieści na powieść coraz lepszą promocję w rozmaitych mediach (na przykład dzisiaj na TVP2 ma lecieć 30-sekundowa animacja na podstawie <em>Wrońca</em>). A czym <em>Wroniec</em> jest?</p>
<p>Jest czymś zupełnie nowym i to pod kilkoma względami. Najpierw &#8211; język. Autor porzucił barokowe, wielokrotnie złożone sentencje na rzecz języka dziecięcych książeczek, a więc mamy tu proste, krótkie zdania. Oczywiście widoczny jest w tym wszystkim dukajowy kunszt, niektóre zdania to prawdziwe perełki (mi ciągle chodzi po głowie <em>Sami muszą znaleźć drogę &#8211; chłopiec i jeszcze mniejsza dziewczynka</em>). Cała zresztą książka jest stylizowana na adresowaną dla najmłodszych &#8211; grube kartki, duży tekst, ilustracje.</p>
<p>O czym więc Dukaj tym językiem bajek dziecięcych opowiada? Ano o stanie wojennym, 1981. Stan wojenny widziany przez dziecko i zapisany w takiej konwencji jest przedziwną krainą, zamieszkaną przez wojaków-<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojskowa_Rada_Ocalenia_Narodowego">wron</a>iaków, MO<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Milicja_Obywatelska">MO</a>, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zmotoryzowane_Odwody_Milicji_Obywatelskiej">z</a>ł<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zmotoryzowane_Odwody_Milicji_Obywatelskiej">omo</a>ty, b<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ministerstwo_Bezpiecze%C5%84stwa_Publicznego">ub</a>eków, szpicli i stalowe <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/ZSD_Nysa">suki</a>. Świetne się ogląda razem z małym Adasiem ten szary świat, fantasmagorycznie wykrzywiony w oczach chłopca. Nierzeczywiste to wszystko tym bardziej, że zdarzyło się naprawdę. Z tego też powodu tak naprawdę dzieci nie powinny po nią sięgać &#8211; świat jest wykrzywiony, ale okrucieństwo pałowania MOMO jest prawdziwe.</p>
<p>&#8220;Oglądać&#8221; możemy dzięki licznym ilustracjom, dobrze pasującym do treści i formy książki. Jest ich naprawdę bardzo dużo, zajmują po pół strony, a raz na jakiś czas pojawiają się w jeszcze większym formacie. Zresztą, zobaczcie sami:</p>
<p><a href="http://newton.net.pl/files/wroniec_big.jpg"><img class="alignnone" title="Wroniec" src="http://newton.net.pl/files/wroniec.jpg" alt="" width="428" height="303" /></a></p>
<p>Jedyną wadą książki jest jej długość &#8211; czyta się to tak na prawdę i ogląda przez 2 godziny i koniec. Jasne jest jednak, że książka &#8220;dla dzieci&#8221; nie może być objętości takiego ponadtysiącstronicowego <em>Lodu</em>. Z drugiej strony &#8211; na pewno jest to książka, do której warto wracać. Nie  lada gratką są też piosenki &#8211; Piosenka Bubeka, Członka czy Przechodniów.</p>
<div id="_mcePaste" style="overflow: hidden; position: absolute; left: -10000px; top: 0px; width: 1px; height: 1px;">losuki</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2009/11/wroniec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>newtrace</title>
		<link>http://newton.net.pl/2009/10/newtrace/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2009/10/newtrace/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Oct 2009 17:50:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[IT]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=366</guid>
		<description><![CDATA[Ostrzegam &#8211; wpis raczej techniczny  
Jak działa traceroute (na Windows &#8211; tracert) wie każdy szanujący się student informatyki. Do hosta docelowego wysyłane są pakiety z początkowo małymi, później coraz to większymi liczbami TTL. Ponieważ TTL zmniejsza się o 1 z każdym przeskokiem do kolejnego routera to wiadomo, że osiągnie ostatecznie wartość 0. Router na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostrzegam &#8211; wpis raczej techniczny <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jak działa <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Traceroute">traceroute</a><strong> </strong>(na Windows &#8211; <strong>tracert</strong>) wie każdy szanujący się student informatyki. Do hosta docelowego wysyłane są pakiety z początkowo małymi, później coraz to większymi liczbami TTL. Ponieważ TTL zmniejsza się o 1 z każdym przeskokiem do kolejnego routera to wiadomo, że osiągnie ostatecznie wartość 0. Router na którym to nastąpi zwraca do hosta źródłowego informację o przekroczeniu czasu. Host źródłowy wypisuje na ekranie kolejne adresy, które zwróciły taką informację i powstaje nam całkiem ładna trasa. Pakiet z TTL-em równym 1 pozwala nam wykryć najbliższy router, z numerem 2 kolejny i tak aż dojdziemy do celu.</p>
<p>Wiadomo jednak, że, tak jak kij, każdy router ma co najmniej dwa końce &#8211; są to interfejsy sieciowe. traceroute pozwala nam wykryć jedynie jeden koniec każdego routera &#8211; interfejs &#8220;po naszej stronie&#8221;. Zerknijmy na poniższy komiks:</p>
<p><a href="http://newton.net.pl/files/traceroute.png"><img class="alignnone" title="Traceroute" src="http://newton.net.pl/files/traceroute.png" alt="" width="446" height="100" /></a></p>
<p>traceroute uruchomiony na komputerze pozwoli poznać adres IP interfejsów eth0 i eth2. Niestety, interfejsy eth1 i eth3 pozostają ukryte. A raczej pozostawały &#8211; do dzisiaj!</p>
<p>Program <a href="http://github.com/trekawek/newtrace">newtrace</a> pozwala na śledzenie trasy pakietu, uwzględniając wszystkie interfejsy sieciowe przez które on przechodzi. Innymi słowy, dzięki niemu otrzymamy elegancką listę routerów, zaś każdy z nich będzie miał przyporządkowane dwa adresy: interfejs wejściowy (w powyższym wypadku eth0 i eth2) i wyjściowy (na diagramie &#8211; eth1 i eth3).</p>
<p>Jak to działa? Przez zgadywanie. Zerknijmy raz jeszcze na diagram i załóżmy, że interesuje nas adres interfejsu eth1. Wiemy 2 rzeczy:</p>
<ol>
<li>interfejs ten fizycznie znajduje się na routerze 1,</li>
<li>interfejs jest w tej samej podsieci, co interfejs eth2.</li>
</ol>
<p>Ponieważ znamy adres interfejsu eth2, możemy określić listę adresów IP znajdujących się w tej samej podsieci. A raczej moglibyśmy, gdybyśmy znali również maskę. Z praktyki wynika jednak, że takie między-routerowe połączenia to bardzo małe podsieci o maskach na przykład <strong>/30</strong> lub <strong>/29</strong>.</p>
<p>Załóżmy więc, że lista jest określona. Nie pozostaje nic innego, jak wysyłać żądania <em>echo request</em> do każdego z adresów. Kluczową rzeczą jest tu TTL &#8211; ustawiamy go na taką samą wartość, jak dla pakietu, który dotarł wcześniej do eth0 (czyli w naszym przykładzie: 1). Dzięki temu, jeśli pakiet dotrze do testowanego adresu IP zyskujemy pewność, że jest on przypisany do routera 1. A skoro jest przypisany do routera 1 i znajduje się w tej samej podsieci co eth2, to jest to eth1. □</p>
<p>Pozostaje jeszcze sytuacja, w której przetestowaliśmy hipotetyczne podsieci o masce /30, /29, a nawet /28 i dochodzimy do jakiejś ogromnej podsieci, zawierającej setki lub więcej adresów, które trzeba przetestować. Można to robić, jeśli nam zależy. W implementacji powyższego algorytmu stosuję jednak ograniczenie &#8211; jeśli szukany adres nie znajdzie się w podsieciach o maskach większych lub równych /28, to proces szukania jest przerywany. Wartość tę można modyfikować parametrem<strong> -m</strong> podanym z linii komend.</p>
<p>Ponieważ program robi różne dziwne rzeczy na gniazdach, wymaga uruchomienia jako root. Źródła na <a href="http://github.com/trekawek/newtrace">githubie</a>, można ściągnąć <a href="http://github.com/trekawek/newtrace/archives/master">paczkę</a>. Całość oczywiście w Ruby.</p>
<p><strong>UPDATE 22 X 2009</strong></p>
<p>Dodałem jeszcze trzy końcowe testy, wszystkie sprawdzają, czy eth0 i domniemany eth1 są na tym samym routerze:</p>
<ol>
<li>newtrace sprawdza, czy do domniemanego eth1 nie dochodzi przypadkiem pakiet z niższym TTL-em,</li>
<li>sprawdza też, czy w odpowiedziach <em>echo reply</em> ustawiona jest ta sama wartość TTL-a (różne systemy mogą ją sobie różnie ustawiać),</li>
<li>sprawdza w końcu (i to jest test ostateczny <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> )czy identyfikatory pakietu IP odpowiedzi <em>echo reply</em> z eth0 i domniemanego eth1 są podobne (czy nie różnią się o więcej niż 10). Jeśli tak, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że eth0 i eth1 są na tej samej maszynie. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w której interfejsy są jednak na różnych maszynach, ale żadna z nich nie ustawiają pola identyfikatora (równe jest 0).</li>
</ol>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2009/10/newtrace/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Teoria strun duszy</title>
		<link>http://newton.net.pl/2009/10/teoria-strun-duszy/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2009/10/teoria-strun-duszy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Oct 2009 15:29:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=361</guid>
		<description><![CDATA[Bo to jest tak, że dusza przypomina z grubsza otwarte pudło. Taki prostopadłościan, bez jednej ściany &#8211; tam od góry do dołu ponaciągane są struny, bo jest to pudło rezonansowe. Uderzy ktoś w jedną strunę &#8211; ogarnia Cię melancholia, w inną &#8211; radość dzika lub złość straszliwa. I zadanie sztuki na tym ma polegać, żeby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bo to jest tak, że dusza przypomina z grubsza otwarte pudło. Taki prostopadłościan, bez jednej ściany &#8211; tam od góry do dołu ponaciągane są struny, bo jest to pudło rezonansowe. Uderzy ktoś w jedną strunę &#8211; ogarnia Cię melancholia, w inną &#8211; radość dzika lub złość straszliwa. I zadanie sztuki na tym ma polegać, żeby te struny pobudzać odpowiednio. Oczywiście, ciągnąć palcami za nitki delikatne to żadna sztuka i tak naprawdę efekt tego mizerny. O wiele lepiej, gdy sztuka struny pobudza dźwiękiem o odpowiedniej częstotliwości. Tym dźwiękiem czasem może być słowo, scena, fragment melodii lub zdanie &#8211; dzyń! i ciarki na plecach i alarm w głowie: &#8220;nie wiem o co chodzi, ale czuję, że o coś wielkiego&#8221;.</p>
<p>To z tego powodu tak uwielbiam Doktora (<a href="http://newton.net.pl/2007/09/doctor-who/">Władcę Czasu</a>, nie <a href="http://newton.net.pl/2008/12/house-md/">Medyka-Narkomana</a>). Twórcy serialu idealnie wyczuli to, jak moje struny są podokręcane (wszak każdy ma je naciągnięte inaczej nieco) i dalejże! Każdy odcinek sprawia, że chce mi się śmiać, że jestem całkiem nieźle przerażony i oczywiście czuję ten smutek, z którym Doktor mówi &#8220;I&#8217;m sorry, I&#8217;m so sorry&#8221;. Wzorcowy pod tym względem odcinek to oczywiście &#8220;<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/The_Girl_in_the_Fireplace">Girl in the fireplace</a>&#8220;.</p>
<p>Słuchałem w wakacje dość namiętnie ostatniej płyty Gabrieli Kulki i A. wyciągnęła mi gdzieś z kartonu oryginalną <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Tales_of_a_Librarian">płytę</a> Tori Amos, bo to (jak wszyscy wiedzą) podobne. Kojarzyłem T., ale żeby tak całą płytę przesłuchać, to nie. No i objawienie &#8211; z dźwiękami Tori rezonuje mi strasznie dużo strun. Chyba nie umiałbym ich nawet wszystkich nazwać (o, to może być cecha sztuki prawdziwej). Chciałbym, żebyście i Wy to poczuli, ale co ja mogę? Wkleić <a href="http://amy1981.wrzuta.pl/audio/2y0jmQi32XY/tori_amos_-_winter">kawałek</a> piosenki? I jaka pewność, że Wasze struny są tak nakręcone jak moje i że nasze pudła zabrzmią podobnie?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2009/10/teoria-strun-duszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Project Euler</title>
		<link>http://newton.net.pl/2009/09/project-euler/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2009/09/project-euler/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Sep 2009 22:33:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=355</guid>
		<description><![CDATA[Matematyka obowiązkowa na maturze! I co tu napisać? Nawet gdybym zdawał maturę w tym roku to ten przedmiot wybrałbym tak czy siak. Najchętniej pośmiałbym się z jęków przerażonych maturzystów i wspomniał o &#8220;humanistach&#8221; (koniecznie w cudzysłowie), ale nie ma co kopać leżącego. Uważam, że matematyka to podstawa każdej nowoczesnej nauki, a jej znajomość jest niezbędna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://projecteuler.net/"><img class="alignleft" style="margin: 3px;" src="http://newton.net.pl/files/project_euler.jpg" alt="" width="172" height="200" /></a>Matematyka obowiązkowa na maturze! I co tu napisać? Nawet gdybym zdawał maturę w tym roku to ten przedmiot wybrałbym tak czy siak. Najchętniej pośmiałbym się z jęków przerażonych maturzystów i wspomniał o &#8220;humanistach&#8221; (koniecznie w cudzysłowie), ale nie ma co kopać leżącego. Uważam, że matematyka to podstawa każdej nowoczesnej nauki, a jej znajomość jest niezbędna dla każdego kto chce o sobie z dumą mówić, że jest <em>ogólnie wykształcony</em> (nie mówiąc już o kolejnych stopniach wtajemniczenia naukowego).</p>
<p>Ostatnio znalazłem bardzo fajną stronę, z ponad dwoma setkami zadań matematyczno-informatycznych. Zazwyczaj zadanie takie składa się z krótkiego wprowadzenia i zagadki, na którą trzeba odpowiedzieć wprowadzając jedną liczbę. Cudo to nazywa się <a href="http://projecteuler.net/">Project Euler</a> i jest naprawdę wciągające dla osób, które lubią takie łamigłówki i znają chociażby podstawy programowania w dowolnym języku. <a href="http://projecteuler.net/index.php?section=problems&amp;id=1">Zadanie pierwsze</a> można jeszcze od biedy policzyć na kartce:</p>
<blockquote>
<div>
<p>Jeśli wypiszemy wszystkie liczby naturalne poniżej 10 które są wielokrotnościami 3 lub 5, otrzymamy 3, 5, 6 i 9. Ich suma to 23.</p>
<p>Znajdź sumę wielokrotności 3 lub 5 mniejszych od 1000.</p></div>
</blockquote>
<p>Ale z <a href="http://projecteuler.net/index.php?section=problems&amp;id=2">kolejnym</a> nie byłoby już tak łatwo:</p>
<blockquote><p>Każdy nowy wyraz w ciągu Fibonacciego jest utworzony poprzez dodanie do siebie dwóch poprzednich wyrazów. Rozpoczynając od 1 i 2, pierwsze 10 wyrazów to:</p>
<p style="text-align: center;">1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, &#8230;</p>
<p style="text-align: left;">Znajdź sumę wszystkich parzystych wyrazów ciągu które nie przekraczają 4 milionów.</p>
</blockquote>
<p>Naprawdę fajna i wciągająca sprawa. Można potrenować znajomość języka programowania, algorytmów, matematyki i angielskiego. Ja rozwiązałem już 50 problemów (co przy 254 zagadkach nie jest niczym imponującym), ale staram się dalej <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2009/09/project-euler/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WHW cz. 2 &#8211; Ryanair</title>
		<link>http://newton.net.pl/2009/08/whw2/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2009/08/whw2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2009 17:52:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=344</guid>
		<description><![CDATA[ Obiecałem kolejny wpis opisujący naszą wycieczkę. Tak więc parę słów na temat przelotu Ryanairem.
Najtańszym, najszybszym i najlepszym sposobem dostania się do Glasgow z Polski jest samolot. Krótki przegląd cen biletów sprawił, że zdecydowaliśmy się na korzystania z usług Ryanair. Cena wyświetlona w wyszukiwarce połączeń jest bardzo zachęcająca i wynosi zwykle 19 &#8211; 69 zł [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/j4KfJddfy70QlM3gneGXAg?feat=embedwebsite"><img class="alignleft" style="margin: 3px;" src="http://lh6.ggpht.com/_3pvp1mrk5Ak/Sn16TMK4mZI/AAAAAAAABJ0/l9gHHVz19XM/s288/IMG_6859.JPG" alt="" width="191" height="288" /></a> Obiecałem kolejny wpis opisujący naszą wycieczkę. Tak więc parę słów na temat przelotu Ryanairem.</p>
<p>Najtańszym, najszybszym i najlepszym sposobem dostania się do Glasgow z Polski jest samolot. Krótki przegląd cen biletów sprawił, że zdecydowaliśmy się na korzystania z usług Ryanair. Cena wyświetlona w wyszukiwarce połączeń jest bardzo zachęcająca i wynosi zwykle 19 &#8211; 69 zł (kupowaliśmy w kwietniu, więc z 3-miesięcznym wyprzedzeniem). Niestety, do ceny tej należy doliczyć parę rzeczy.</p>
<p>Opłaty lotniskowe to standard, wyświetlone są mniejszymi cyframi po prawej stronie i wynoszą około 100 zł (zależy od lotniska). Kolejną kwotą wyświetloną mniejszymi cyframi jest odprawa online, o której jeszcze napiszę. Jej koszt to 20 zł. Reszta opłat (już niewyświetlona), to:</p>
<ul>
<li>&#8220;Opłata z tytułu obsługi płatności&#8221;. Czyli płacimy za to, że możemy zapłacić. 5 € od osoby za lot w jedną stronę.</li>
<li>Opłata za bagaż. Ryanair dopuszcza bagaż podręczny o ograniczonym rozmiarze i wadze 10 kg, bez płynów, ostrych narzędzi, itd. Można dokupić bagaż rejestrowany, 15 kg, co przy wyjeździe w góry jest niezbędne. 10 € od osoby za lot w jedną stronę.</li>
</ul>
<p>Tak więc bilet kupiony. Nie dane nam jednak było zaznać spokoju oczekiwania na wakacje. W czerwcu dostałem maila, że loty z Krakowa do Glasgow są odwołane i mogę ubiegać się o zwrot kasy, pod podanym linkiem. Sytuacja wielce niezadowalająca &#8211; wszak drugi bilet (na przykład z Wrocławia) na ten sam termin w czerwcu byłby już droższy niż w kwietniu. Postanowiłem zadzwonić.</p>
<p>Ryanair ma w Polsce infolinię pod numerem 0700&#8230;, 2 zł / minutę. Po 5 minutach oczekiwania odezwał się konsultant (po angielsku oczywiście), wypytał o szczegóły i przebukował nam bilet za darmo &#8211; zamiast Krakowa polecieliśmy z Wrocławia. Niby nie ma się czym cieszyć, takie przebukowanie powinno być standardem, ale tak naprawdę to nigdy nie wiadomo.</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/S66YvrELQ0wY4tsaYdacGQ?feat=embedwebsite"><img class="alignright" style="margin: 3px;" src="http://lh5.ggpht.com/_3pvp1mrk5Ak/Sn13ObCCYYI/AAAAAAAAA-I/qHIsO6OOKE4/s288/IMG_6500.JPG" alt="" width="288" height="191" /></a>Nadeszła w końcu wigilia wyjazdu i pakowanie plecaków. Warto pilnować wagi bagażu (żadna przyjemność zostawiać rzeczy na lotnisku). My dzień przed odlotem poszliśmy ważyć plecaki na pocztę. W bagażu nie można mieć butli gazowych (trzeba kupić na miejscu). Na pokład nie można wnosić płynów, chyba, że kupione w sklepie bezcłowym, już po odprawie.</p>
<p>Wynalazkiem (dosyć fajnym) Ryanair jest &#8220;odprawa online&#8221;. Po kupnie biletu, na 15 dni przed podróżą (lub później, byle nie mniej niż 4 godziny przed odlotem) należy wydrukować sobie kartę pokładową, czyli bilet. Oszczędza to stania w jednej kolejce (na lotnisku i tak kolejek jest dużo). Z taką kartą idzie się zważyć bagaż (który na taśmie gdzieś odjeżdża). Następnie, z samym bagażem podręcznym można już udać się do ostatniej odprawy i kontroli celnej (zdjąć trekkingowe buty!)</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/RwHWlosONsIyM5-O-E5iOA?feat=embedwebsite"><img class="alignleft" style="margin: 3px;" src="http://lh4.ggpht.com/_3pvp1mrk5Ak/Sn16SuXMuOI/AAAAAAAABJw/2UiN-PKvuvY/s288/IMG_6858.JPG" alt="" width="191" height="288" /></a>Wracając zapomnieliśmy odprawić bagaż i z tymi plecakami poszliśmy prosto do odprawy osobowej (ciesząc się, że mała kolejka). Pani na lotnisku w Glasgow była jakaś niekumata i zamiast skierować nas do odprawy bagażowej kazała upychać wszystko do plecaków (tak, byśmy mieli jeden bagaż podręczny). Na szczęście w porę zorientowaliśmy się o co chodzi i oddaliśmy bagaż rejestrowany w innej kolejce, choć nerwów było sporo.</p>
<p>Polecieliśmy i wróciliśmy. Misja Ryanair zakończona sukcesem.</p>
<p>PS. Przy powrocie zostało mi nieco brytyjskiego bilonu. Postanowiłem kupić pizzę na pokładzie. Wielkość kanapki, odgrzewana w mikrofali (a komórki każą wyłączać!), cena jak za dobrą pizzę w Glasgow. Trzeba było wziąć 3 Snickersy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2009/08/whw2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>West Highland Way</title>
		<link>http://newton.net.pl/2009/08/whw/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2009/08/whw/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2009 00:13:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[IT]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=334</guid>
		<description><![CDATA[W radiu mówili, że wakacje polegają na tym, że człowiek zajmuje się czymś innym niż na co dzień. Ponieważ ja codziennie przesiaduję parę godzin przy stole z laptopem, moje wakacje polegały na 9 dniach łażenia. Miejsce? West Highland Way &#8211; szkocka trasa piesza.
WHW to długa trasa, ma 152 km. W zależności od kondycji można ją [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/13YUI32HbMyNWJRdljhSqg?feat=embedwebsite"><img class="alignleft" style="margin: 3px; border: 1px solid black;" src="http://lh6.ggpht.com/_3pvp1mrk5Ak/Sn13pzzR-YI/AAAAAAAAA_Q/IpL1ZaqxadU/s288/IMG_6531.JPG" alt="" width="288" height="191" /></a>W radiu mówili, że wakacje polegają na tym, że człowiek zajmuje się czymś innym niż na co dzień. Ponieważ ja codziennie przesiaduję parę godzin przy stole z laptopem, moje wakacje polegały na 9 dniach łażenia. Miejsce? <a href="http://www.west-highland-way.co.uk/home.asp">West Highland Way</a> &#8211; szkocka trasa piesza.</p>
<p>WHW to długa trasa, ma 152 km. W zależności od kondycji można ją przejść w 5, 6 lub 7 dni. My przeszliśmy w 8 <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Trasa zaczyna się w największym szkockim mieście, Glasgow, prowadzi m.in. wzdłuż największego szkockiego jeziora, Loch Lomond do stóp największej szkockiej góry, czyli Ben Nevis. Kończy się w Forcie William, miejscowości podobnej do naszego Zakopanego (z tym, że na północy, a nie na południu kraju).</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/a1SdwvnBNvnUFF9wF3klfQ?feat=embedwebsite"><img class="alignright" style="margin: 3px; border: 1px solid black;" src="http://lh6.ggpht.com/_3pvp1mrk5Ak/Sn16D1ddpLI/AAAAAAAABJE/CvI4pM8lgOQ/s288/IMG_6839.JPG" alt="" width="288" height="191" /></a>Tyle, jeśli chodzi o fakty. Co z wrażeniami subiektywnymi? Zacznę może od estetycznych. Szkocja jest ładna. Skojarzenie z zielonymi górami (te po których biegał William Wallace z <em>Braveheart</em>) jest jak najbardziej słuszne. Góry i pagórki są porośnięte, bardzo rzadko ujrzeć można gołą skałę. Najczęściej spotykaną rośliną są paprocie, które porastają wszystko tak jak u nas kosodrzewina. Fajnie, bo paprocie są niższe i nie zasłaniają widoków. A te są spektakularne. Zwłaszcza ostatnie dni podróży były niesamowite, nawet plecak przestał ciążyć, ogromna przestrzeń i podróż ze wzgórza na wzgórze, piękna sprawa.</p>
<p>Trasa nie przechodzi przez żaden szczyt, co pozwala skupić się na samym chodzeniu, nie jest celem zdobywanie kolejnych wzniesień. Choć oczywiście podejść jest dużo i niektóre są bardzo wyczerpujące (zwłaszcza jak się nie zabierze wody&#8230;)</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/5tM9WnoBK-LkcU-eDVIbew?feat=embedwebsite"><img class="alignleft" style="margin: 3px; border: 1px solid black;" src="http://lh5.ggpht.com/_3pvp1mrk5Ak/Sn14DPETq7I/AAAAAAAABAw/XipfsTQijuA/s288/IMG_6567.JPG" alt="" width="288" height="191" /></a>Do tego należy dodać jeszcze jeziora &#8211; bardzo ich w tych górach dużo. Przede wszystkim Loch Lomond (wzdłuż którego szliśmy 1,5 dnia), ale też i mniejsze. Razem z A. zboczyliśmy z WHW na 5 minut, by zobaczyć to wielkie jezioro ze szczytu Conic Hill &#8211; widok niesamowity.</p>
<p>Jeden z uczestników wyprawy powiedział nam szkockie przysłowie o pogodzie: &#8220;jeśli ci się nie podoba, poczekaj 5 minut, na pewno dostaniesz inną&#8221;. Coś w tym jest. Zwykle było pochmurno i to jest najlepsza pogoda do chodzenia. Czasem wyglądało słonko, jednak niestety, codziennie przez jakiś czas padało. Zazwyczaj udawało się wysuszyć rzeczy, choć jeden popołudniowo-wieczorno-nocno-poranny deszcz był chyba najmniej przyjemnym momentem podróży. Konieczność rozstawiania i chowania namiotu w ulewie i zakładanie mokrych butów, brr. Ale przeżyliśmy, a jadąc do Szkocji było wiadomo, że takiej właśnie pogody należy się spodziewać.</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/qSaUiAwxgABn3ibhDDSzAA?feat=embedwebsite"><img class="alignright" style="margin: 3px; border: 1px solid black;" src="http://lh3.ggpht.com/_3pvp1mrk5Ak/Sn135iy3-zI/AAAAAAAABAM/6MDlYvsg0_8/s288/IMG_6553.JPG" alt="" width="288" height="191" /></a>Wspomniałem o namiocie? W Szkocji można rozstawić sobie namiot w dowolnym miejscu w granicach rozsądku. Odpada raczej podwórko przed czyimś domem, ale już łączka za pagórkiem jest jak najbardziej odpowiednia. Korzystając z tej wolności połowę nocy spędziliśmy śpiąc na &#8220;dziko&#8221;, połowę zaś w zorganizowanych campingach. Cena za noc w takim campingu to £6/osobę, w to wliczone są gorące prysznice (co za rozkosz!). Istnieją również &#8220;free wild camping&#8221;, zwykle przy hotelach. Są to miejsca z ładnie skoszoną trawą, na których można się rozbić za darmo, ale bez dostępu do WC i łazienek. Coś za coś.</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/iAEoTjXzypDFTAbr6ftBMg?feat=embedwebsite"><img class="alignleft" style="margin: 3px; border: 1px solid black;" src="http://lh6.ggpht.com/_3pvp1mrk5Ak/Sn13xWF3m2I/AAAAAAAAA_s/ytLlox48H5E/s288/IMG_6541.JPG" alt="" width="191" height="288" /></a>Oczywiście człowiek oprócz spania musi też coś zjeść. W polskim Tesco nakupowaliśmy sobie zupek chińskich, gorących kubków, parę kiełbas, kabanosów, margarynę, marmoladę i chleb. Mieliśmy też kuskus i jakiś chiński makaron, którego nie trzeba gotować a można zalać wrzątkiem, do zjedzenia z sosem. Można na tym przeżyć, tak zwykle wyglądały nasze śniadania i część obiadów lub kolacji. Oprócz tego staraliśmy się eksploatować napotkane puby. W życiu nie zjadłem tyle frytek, dodawane są do wszystkiego. Oprócz tego smażone mięso i ryby. Wszystko niezdrowe i tłuste &#8211; takie jak lubię <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Cena za posiłek którym można się najeść to około £6-8, oczywiście najlepiej wchodzić do zatłoczonych knajp.</p>
<p>Jako informatyk oczywiście nie mogłem się obyć bez nowoczesnych technologii. Całą trasę relacjonowałem na żywo, używając swojego ostatniego dzieła &#8211; <a href="http://newton.hikerlog.pl/west_highland_way">hikerloga</a>. Ponieważ łączenie się z Internetem przez Orange kosztowałoby więcej niż cały wyjazd razem wzięty, kupiłem kartę sieci <a href="http://www.three.co.uk/Home">Three</a> (10 zł na Allegro) i doładowałem ją już w Glasgow (drukują paragony z kodem, jak u nas). Za £10 dostałem 150 MB, co wystarczyło w zupełności na wysyłanie błyskotliwych komentarzy i fotek z komórki. Jeśli ktoś chce mieć tani Internet na wyjeździe za granicą &#8211; polecam taką metodę.</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/NCGCjsEw9hdpAZbGyjbljQ?feat=embedwebsite"><img class="alignright" style="margin: 3px; border: 1px solid black;" src="http://lh5.ggpht.com/_3pvp1mrk5Ak/Sn14FaKyElI/AAAAAAAABA8/UTf1TpbcVmI/s288/IMG_6575.JPG" alt="" width="288" height="191" /></a>Myślę, że to nie jest jedyny wpis o WHW, na opisanie czeka jeszcze opis bojów z Ryanair i ogólnie opis komunikacji. Tymczasem zapraszam do oglądania:</p>
<ul>
<li><a href="http://picasaweb.google.com/trekawek/WestHighlandWay">fotografii na Google Picasa</a>,</li>
<li><a href="http://newton.hikerlog.pl/west_highland_way">relacji na żywo</a> w Hikerlogu (który niedługo będzie miał oficjalną premierę).</li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2009/08/whw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>hikerlog &#8211; serwis blogów podróżniczych</title>
		<link>http://newton.net.pl/2009/07/hikerlog/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2009/07/hikerlog/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Jul 2009 14:23:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[IT]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=330</guid>
		<description><![CDATA[Od dłuższego już czasu pracuję nad nowym serwisem o nazwie hikerlog. Strona umożliwiać będzie tworzenie blogów podróżniczych i opisywania podróży już w czasie ich trwania. Serwis zamierzam upublicznić w sierpniu, ale już teraz można tam zajrzeć, poczytać i obejrzeć kilka krótkich fotorelacji. Za tydzień będzie jeszcze ciekawiej &#8211; postaram się przetestować hikerloga w praktyce i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin: 3px;" title="Hikerlog" src="http://hikerlog.pl/images/logo.png" alt="" width="212" height="100" />Od dłuższego już czasu pracuję nad nowym serwisem o nazwie <a href="http://hikerlog.pl/">hikerlog</a>. Strona umożliwiać będzie tworzenie blogów podróżniczych i opisywania podróży już w czasie ich trwania. Serwis zamierzam upublicznić w sierpniu, ale już teraz można tam <a href="http://hikerlog.pl/">zajrzeć</a>, poczytać i obejrzeć <a href="http://newton.hikerlog.pl/torunska_starowka">kilka krótkich fotorelacji</a>. Za tydzień będzie jeszcze ciekawiej &#8211; postaram się przetestować hikerloga w praktyce i opisywać na bieżąco wycieczkę na trasie <a href="http://www.west-highland-way.co.uk/home.asp">West Highland Way</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2009/07/hikerlog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Márai o lądowaniu</title>
		<link>http://newton.net.pl/2009/07/marai-o-ladowaniu/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2009/07/marai-o-ladowaniu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 20:35:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=324</guid>
		<description><![CDATA[
Jest godzina czwarta nad ranem, kiedy w naszym mieszkaniu w Salerno rozbłyskuje ekran telewizora. Pierwszy człowiek, Armstrong, w tej chwili stawia stopę na Księżycu. Za nim jego towarzysz; obraz jest ostry, wyrazisty. Przysnąłem trochę w ciągu tego długiego czuwania, teraz przecieram oczy, odpędzam senność, mrugam powiekami. Robię to razem z setkami milionów ludzi, którzy widzą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5QS3JSRGk3o&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/5QS3JSRGk3o&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<blockquote><p>Jest godzina czwarta nad ranem, kiedy w naszym mieszkaniu w Salerno rozbłyskuje ekran telewizora. Pierwszy człowiek, Armstrong, w tej chwili stawia stopę na Księżycu. Za nim jego towarzysz; obraz jest ostry, wyrazisty. Przysnąłem trochę w ciągu tego długiego czuwania, teraz przecieram oczy, odpędzam senność, mrugam powiekami. Robię to razem z setkami milionów ludzi, którzy widzą na własne oczy i słyszą na własne uszy, jak dwóch ludzi staje na Księżycu. Zaskakuje mnie, że nie znajduję w sobie uczucia entuzjazmu. Może dlatego, że ta chwila przekracza próg wyobraźni, widzę coś, na co świadomość nie potrafi już automatycznie odpowiedzieć? Armstrong i jego towarzysz niezgrabnie, słoniowato gramolą się z rakiety, zataczając się, w kangurzych podskokach odtańcowują księżycowy balet.</p>
<p>W gazetach, w radio i telewizji skrzypi retoryka lądowania na Księżycu. &#8220;Człowiek wyruszył w Kosmos, zwyciężając grawitację, przekroczył wymiar Czasu i Przestrzeni&#8230;&#8221; &#8220;Człowiek otrzymał w świecie nowe zadanie&#8230;&#8221; Wspomnienie, które zachowałem z porannej godziny, jest, nie wiadomo dlaczego, przygnębiające. Los Człowieka związany jest z Ziemią i jakkolwiek by się wysilał, musi pozostać Człowiekiem tu, na Ziemi.</p></blockquote>
<p style="text-align: right;">Sándor Márai, <em>Dzienniki</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2009/07/marai-o-ladowaniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
