De-Loused in the Comatorium
Przeglądając stare wpisy na blogu zdziwiłem się, że żadnego z nich nie poświęciłem zespołowi The Mars Volta – tymczasem ich debiutancka płyta De-Loused in the Comatorium jest jednym z najlepszych kawałków muzyki, jaki miałem okazję słuchać. Nie zrozumcie mnie źle – Legenda czy The Unforgottable Fire też są bardzo dobre, ale jednak The Mars Volta to coś zupełnie innego od zespołów, które znałem wcześniej (i później też).
De-Loused… to concept-album opowiadający o niejakim Cerpinie Taxt’ie. Cerpin próbował popełnić samobójstwo zażywając dużą dawkę morfiny zmieszanej z trutką na szczury. Próba jest jednak nieudana – nasz bohater zapada w śpiączkę, podczas której doświadcza wizji. Na wiki piszą, że wizje te mają dotyczyć kondycji ludzkości i jego własnej psychiki. Mi się wydaje, że tych wizji nie da się opisać słowami (gdyby się dało, to czemu miałby służyć album?). Po tygodniu Cerpin się budzi i stwierdza, że po tym, czego doświadczył, dalsze życie nie ma sensu. Historia jest niejakim hołdem dla przyjaciela zespołu – Julio Venegas – który zmarł w podobnych okolicznościach, jak Cerpin.
Płyta War to pierwsza płyta U2, która zdobyła tak wielką popularność. Pochodzą z niej dwa hity: Sunday Bloody Sunday oraz New Year’s Day. Ten drugi zainspirowana została zresztą wydarzeniami w naszym kraju: ruchem solidarnościowym i wprowadzeniem stanu wojennego.
Oglądałem wczoraj drugi raz film The Fountain (Źródło). Film to…
