Richard Feynman
Trochę za zachętą niejakiej Mileny przeczytałem ostatnio dwie książki poświęcone życiu amerykańskiego fizyka i noblisty, Richarda Feynmana. Książki to: Pan raczy żartować, panie Feynman oraz A co ciebie obchodzi co myślą inni. Wg. Wikipedii naukowiec wsławił się przede wszystkim utworzeniem relatywistycznej elektrodynamiki kwantowej, aby jednak nadać notce lekko sensacyjny charakter, napiszę, że brał też udział w projekcie Manhattan, który zaowocował zbudowaniem bomby atomowej.




To znaczy nie milczeć w ogóle – niech sobie tworzy inne dzieła. Jednak nie powinien wypowiadać się już na temat tego, co stworzył. Nijak. Nie powinien mówić, co chciał przez to dzieło przekazać. Nie powinien prostować błędnych interpretacji. Najlepiej, gdyby w ogóle zapomniał, że stworzył coś takiego, zadowalając się jedynie powiększającym się saldem w banku.
Wiąże się z tym jeszcze jedna sprawa. Skoro dobry autor wypowiadając się o swoim dziele, ukazuje tym samym, że jest ono do bani (bo nie broni się samo) to jego interpretacja nie jest żadną wykładnią. Moja – o ile trzymająca się kupy, a więc logiczna – nie będzie ani trochę gorsza niż jego. „
Była historia. I był rok 1907. I
No i jest 