litrgy.com
Od kilku dni chodził mi po głowie pomysł na serwis: czytania liturgiczne z możliwością dodawania własnych notatek (dla siebie, w przyszłości może dla innych). Serwis miał być maksymalnie prosty, duże litery, miła obsługa i tak dalej.
Dostępna jest już beta (wersja testowa). Zapraszam na litrgy.com
Po zarejestrowaniu można dodawać własne notatki (należy zaznaczyć fragment i kliknąć na ołówekpióro, który się pojawi).








Przed instalacją należy przygotować kilka rzeczy:
W związku z tym mały konkurs. Osoba która osiągnie najwyższy wynik na ostatniej planszy, otrzyma wysokiej jakości batona Snickers (wskutek osobnej umowy, jeśli najwyższy wynik osiągnie Klaudyna, wygra Pepsi Max). Rozstrzygnięcie konkursu w niedzielę, 8 czerwca 2008 o godzinie 22:00. Nagroda będzie do odebrania w Toruniu, ew. gdzieś w mocno południowej lub mocno północnej Polsce. Zachęcam do rozgrywki.
Maszyną jaką kupiłem od znajomego za przewrotną sumę 150 złotych polskich był wspaniały komputer 
Jednak owego pamiętnego, środowego wieczoru nie korzystałem z magnetofonu. Nie zapamiętałem niestety instrukcji, którą kolega mi podał, a do której należało się zastosować, chcąc uruchomić z kasety jakikolwiek program. W moje ręce wpadła jednak „dyskietka” (tak to wówczas nazywałem, choć poprawna nazwa to kartdridż – cartridge) z programem 
Wspomniałem jeszcze o gazetce Tajemnice Atari. Otrzymałem dwa numery wraz z kompem i wyczytałem je chyba do granic możliwości. Do dziś znam niektóry teksty z niej na pamięć i to było drugie (obok w/w książki o Logo i książki o Basicu) moje źródło o informatyce w ogóle. W chwili gdy kupiłem Atari, czyli w tym ’96 roku informatyka była już ostro do przodu, Tajemnice Atari były niewydawane od trzech lat, toteż nie miałem możliwości zdobycia kolejnych egzemplarzy – musiałem się zadowolić tym co mam. A w środku, obok artykułów i recenzji gier znajdowały się programy. Programy do przepisania. Niektóre – te napisane w języku Basic – miały postać czegoś, co przypominało nieco ludzką mowę. Tu i ówdzie pojawiał się jakiś for, jakiś return, data czy open. Gorzej było z programami napisanymi w języku maszynowym. Programy takie miały postać kilkustronicowych listingów składających się z linii takich jak poniższe:
No, z tymi innymi źródłami może przesadziłem. W odległości 20 KM od mojej miejscowości był sklep, gdzie można było (za zawrotną sumę 5,90 zł) kupić 