<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Newtona &#187; technikalia</title>
	<atom:link href="http://newton.net.pl/category/it/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://newton.net.pl</link>
	<description>Nazywam się Newton. Teraz będę kłamał.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 11 Jan 2012 07:34:05 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Aero2</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/12/aero2/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/12/aero2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Dec 2011 18:39:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=621</guid>
		<description><![CDATA[Jakieś 7 lat temu, gdy mieszkałem w Olsztynie i uczyłem się w 4. LO, na naszej stancji pojawiło się Stałe Łącze. Była to Neostrada, o zawrotnej prędkości 256 kb/s (kilobitów, nie kilobajtów). W porównaniu do poprzedniego medium &#8211; analogowego modemu (56 kb/s) &#8211; był to niesamowity skok technologiczny. Dzisiaj żadną ekstrawagancją nie są łącza 25 Mb-itowe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jakieś 7 lat temu, gdy mieszkałem w Olsztynie i uczyłem się w 4. LO, na naszej stancji pojawiło się Stałe Łącze. Była to Neostrada, o zawrotnej prędkości 256 kb/s (kilobitów, nie kilobajtów). W porównaniu do poprzedniego medium &#8211; analogowego modemu (56 kb/s) &#8211; był to niesamowity skok technologiczny. Dzisiaj żadną ekstrawagancją nie są łącza 25 Mb-itowe (a więc jakieś 100 razy szybsze), natomiast Internet w prędkości 256 kb/s każdy może mieć za darmo.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignnone" style="margin: 1px;" title="Karta aero2" src="http://newton.net.pl/files/aero2.png" alt="" width="257" height="166" /><span id="more-621"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Firma Aero2 (spółka dość luźno powiązana z Plusem i Polsatem) i Urząd Komunikacji Elektronicznej wyszły z dość ciekawą inicjatywą udostępnienia darmowego Internetu dla wszystkich chętnych. W praktyce wygląda to tak, że otrzymujemy kartę SIM, którą można wsadzić do telefonu lub modemu GSM i za jej pomocą łączyć się z siecią. Aby uzyskać taką kartę, należy wydrukować wniosek ze strony <a href="http://aero2.pl/bdi.html">Aero2</a>, wysłać go na adres spółki, opłacić koszty przesyłki i opłaty manipulacyjne (darmowy Internet kosztuje więc razem 27 zł) i czekać&#8230; Ja wniosek wysłałem na początku listopada, a kartę dostałem wczoraj. Mieszkańcy stolicy mają trochę łatwiej, bo mogą kartę odebrać na miejscu, w jednym z 3 salonów Sferii.</p>
<p>Odebrałem więc kartę, włożyłem ją do <a href="http://newton.net.pl/2011/09/madera/">portugalskiego modemu</a>, no i cóż &#8211; działa. Wspomniana prędkość nie jest może zbyt wielka, ale do sprawdzenia poczty i przeczytania nowych wpisów na blogach wystarczy. Może się też sprawdzić w sytuacji awaryjnej, lub jako dodatkowa karta np. do netbooka lub tabletu. Akcja ma trwać jeszcze 3 lata, liczone od dziś (22 grudnia).</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/12/aero2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPadowy przegląd prasy</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/12/ipadowy-przeglad-prasy/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/12/ipadowy-przeglad-prasy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Dec 2011 12:44:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=612</guid>
		<description><![CDATA[Najczęściej używanymi przeze mnie (i przez A.) aplikacjami na iPadzie są elektroniczne wersje tygodników. W AppStorze jest ich parę, różnią się jakością wykonania i łatwością obsługi. Poniżej znajduje się próba oceny znalezionych magazynów. Przekrój Przed kupnem iPada czytywałem głównie Przekrój, podobały mi się dość długie artykuły i cyniczny ton przebijający ze stron krakowskiego tygodnika. Jedną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Najczęściej używanymi przeze mnie (i przez A.) aplikacjami na iPadzie są elektroniczne wersje tygodników. W AppStorze jest ich parę, różnią się jakością wykonania i łatwością obsługi. Poniżej znajduje się próba oceny znalezionych magazynów.</p>
<p><strong><a href="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/przekroj.png"><img class="alignleft" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid; margin: 3px;" title="Przekrój" src="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/przekroj.png" alt="" width="240" height="320" /></a><a href="http://itunes.apple.com/pl/app/przekroj/id414337804?mt=8">Przekrój</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Przed kupnem iPada czytywałem głównie Przekrój, podobały mi się dość długie artykuły i cyniczny ton przebijający ze stron krakowskiego tygodnika. Jedną z pierwszych zainstalowanych aplikacji był więc Przekrój w wersji elektronicznej. Po uruchomieniu programu pokazuje się teksturowany sześcian (!), na którego ścianach widnieją napisy: Przekrój, Serial Film, Raczkowski i inni, Twój Przekrój, itd. Kliknięcie w nazwę tygodnika otwiera stronę z nowymi artykułami, podzielonymi wg. działów &#8211; wygląda to całkiem nieźle, znacznie lepiej niż na <a href="http://www.przekroj.pl/index.php/pol/Start">stronie WWW</a> (choć układ jest podobny). Dostęp do treści artykułów jest płatny &#8211; płaci się za tydzień (0,79 euro) lub za rok (24,99 euro). Lista artykułów nie jest dokładnym odzwierciedleniem najnowszego numeru &#8211; przykładowo, jeśli nowy Przekrój jest dostępny w poniedziałek, to czasem już np. w środę pojawiają się pojedyncze artykuły z kolejnego numeru.<span id="more-612"></span></p>
<p>Ogromną wadą aplikacji jest brak możliwości usunięcia ściągniętych danych. Ponieważ do pamięci podręcznej trafiają nie tylko artykuły i zdjęcia, ale też filmy, aplikacja szybko się rozrasta i już po chwili potrafi zająć nawet 800 MB. Po kliknięciu w &#8222;Na skróty &#8211; W kiosku&#8221; można dostać się do listy numerów i ściągnąć dowolny z nich, ale:</p>
<p>a) również tutaj nie wiadomo, jak usunąć pobrany numer,<br />
b) sam proces ściągania jest awaryjny, brakuje paska postępu i możliwości wznowienia pobierania.</p>
<p>Te wady niestety zdyskwalifikowały Przekrój w moim prywatnym rankingu e-czasopism.</p>
<p><strong><a href="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/polityka.png"><img class="alignright" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid; margin: 3px;" title="Polityka" src="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/polityka.png" alt="" width="240" height="320" /></a><a href="http://itunes.apple.com/us/app/polityka/id403482333?mt=8">Polityka</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Miejsce Przekroju zajęła natomiast Polityka. Tutaj jest nieco prościej &#8211; wchodzimy w aplikację, wyświetla się lista numerów i możemy kupić dowolny z nich &#8211; koszt takiej operacji to 0,79 euro. Sam magazyn wygląda na iPadzie bardzo ładnie, czytać można w pionie i w poziomie, układ strony i zdjęcia automatycznie się dostosowują. W każdym numerze 5 artykułów dostępnych jest w wersji audio &#8211; super sprawa, zwłaszcza do samochodu. Po usunięciu zakupionego numeru można go ponownie ściągnąć za darmo.</p>
<p style="text-align: justify;">Nowe wydanie Polityki pojawia się we wtorki, około 17, więc można się z nim zapoznać wcześniej (i taniej) niż w przypadku wersji papierowej.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://itunes.apple.com/us/app/newsweek-pl/id392277213?mt=8">Newsweek</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Podobnie, jak ma to miejsce w przypadku Polityki, tutaj również możemy kupić najnowszy (lub trochę starszy) numer tygodnika za 0,79 euro. Newsweek wygląda porządnie, zwłaszcza dział &#8222;Peryskop&#8221; z kilkoma pełnoekranowymi zdjęciami. Dostępne są też wersje audio wybranych artykułów. Aplikacja ma dwie wady: działa jedynie tryb poziomy (&#8222;landscape&#8221;) i zdarzają się problemy ze stabilnością (zwłaszcza, jeśli brakuje połączenia sieciowego). Poza tym &#8211; jest OK. Nowy numer ukazuje się w niedzielę, około 20.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/newsweek.png"><img class="alignnone" style="border-width: 1px; border-color: black; border-style: solid; margin: 3px;" title="Newsweek" src="http://newton.net.pl/files/ipad-tygodniki/newsweek.png" alt="" width="320" height="240" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://itunes.apple.com/pl/app/tygodnik-wprost/id459708380?mt=8">Wprost</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">W przypadku magazynu Wprost twórcy aplikacji poszli nieco na łatwiznę. Treści artykułów nie są tu dostosowane do ekranu iPada &#8211; dostajemy po prostu zeskanowaną wersję danego numeru, którą możemy przeglądać, przybliżać i oddalać. W trybie pionowym (&#8222;portret&#8221;) na ekranie mieści się co prawda jedna strona, ale literki są odrobinę za małe, aby wygodnie czytać. Trzeba przybliżać i przewijać. Brakuje też wersji audio. Ale Wprost jest (póki co?) za darmo, więc i tak można spróbować. Nowy numer również ukazuje się w niedzielę wieczorem.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://itunes.apple.com/us/app/uwazamrze/id441738541?mt=8">Uważam Rze</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Rzecz stosunkowo nowa (wersję elektroniczną odkryłem dopiero podczas pisania tego artykułu). Zrealizowana w sposób podobny do Wprost, więc nie ma nad czym się rozpisywać. Koszt numeru to 0,79 euro, choć świeży numer z 5 grudnia udało mi się ściągnąć za darmo &#8211; być może to prezent Mikołajkowy lub zachęta dla nowych użytkowników.</p>
<p style="text-align: justify;">Oprócz tego dostępne jest też kilka dzienników (<a href="http://itunes.apple.com/us/app/rzeczpospolita/id402718452?mt=8">Rzeczpospolita</a>, <a href="http://itunes.apple.com/us/app/parkiet/id477115835?mt=8">Parkiet</a>, <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/dziennik-gazeta-prawna/id448275304?mt=8">Dziennik Gazeta Prawna</a>, <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/super-express-hd/id450770337?mt=8">Super Express</a> i <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/gazeta-wroclawska/id374495111?mt=8">gazety regionalne</a>) i miesięczników (<a href="http://itunes.apple.com/pl/app/wysokie-obcasy-extra-2/id406152884?mt=8">Wysokie Obcasy Extra</a>, <a href="http://itunes.apple.com/us/app/forbes-polska/id421862116?mt=8">Forbes</a>, <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/brief/id413694021?mt=8">Brief</a>, <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/znak/id459023080?mt=8">Znak</a>, <a href="http://itunes.apple.com/hn/app/hbr-pl/id445891167?mt=8">Harvard Business Review</a>). Ponadto w AppStore znajduje się aplikacja umożliwiająca dostęp do wielu magazynów na raz &#8211; <a href="http://itunes.apple.com/us/app/egazety-reader/id317439065?mt=8">eGazety Reader</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/12/ipadowy-przeglad-prasy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPad 2</title>
		<link>http://newton.net.pl/2011/05/ipad-2/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2011/05/ipad-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 May 2011 08:37:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=571</guid>
		<description><![CDATA[Od kilku dni bawię się gadżetem o nazwie iPad 2 i muszę przyznać, że jest to jedno z najbardziej magicznych urządzeń jakie trzymałem w rękach. Wykonanie, estetyka, szybkość działania i łatwość obsługi sprawiają, że używanie tego ustrojstwa to po prostu czysta przyjemność. Ale co to właściwie jest? iPad 2 jest przedstawicielem nowej stosunkowo nowego typu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/ipad2.png"><img class="alignleft" style="margin: 3px; border: 1px solid black;" title="iPad 2" src="http://newton.net.pl/files/ipad2.png" alt="" width="336" height="186" /></a>Od kilku dni bawię się gadżetem o nazwie iPad 2 i muszę przyznać, że jest to jedno z najbardziej magicznych urządzeń jakie trzymałem w rękach. Wykonanie, estetyka, szybkość działania i łatwość obsługi sprawiają, że używanie tego ustrojstwa to po prostu czysta przyjemność. Ale co to właściwie jest?</p>
<p style="text-align: justify;">iPad 2 jest przedstawicielem nowej stosunkowo nowego typu komputera &#8211; tabletu. Ok, może nie aż tak nowej, ale to właśnie urządzenia z logiem ogryzka sprawiły, że tablety stały się popularne. iPad to tabliczka trochę mniejsza niż kartka A4, której większa cześć stanowi dotykowy wyświetlacz. Obsługuje się toto jeżdżąc i stukając paluchami w ekran. Mój model ma 16 GB pamięci w której można trzymać muzykę, filmy, aplikacje, dokumenty, itd. Ma też połączenie z Internetem przez wifi i 2 kamery (z przodu i z tyłu). Bardzo lekkie &#8211; 600 gram. A co z tym można robić?<span id="more-571"></span>Myślę, że zastosowania można podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich to rzeczy, które znamy z większych komputerów: multimedia i Internet. Bez problemu sprawdzimy na iPadzie pocztę, przejrzymy WWW (jest to bardzo wygodne), obejrzymy odcinek, posłuchamy muzyki, itd. iPad nie ma klawiatury, co nie znaczy, że nie można na nim w miarę szybko pisać &#8211; cały ten tekst wklepałem na dotykowej klawiaturce. Jeśli jednak chodzi o nieco poważniejsze (nudniejsze?) zastosowania, to jest już trudniej. Nie ma tu żadnego Worda, Powerpointa, itd. Można znaleźć zamienniki, jednak wydaje mi się, że wygodniej będzie skorzystać ze zwykłego komputera.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/ipad-polityka.png"><img class="alignnone" title="Polityka" src="http://newton.net.pl/files/ipad-polityka.png" alt="" width="512" height="384" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Natomiast druga kategoria to programy, które na komputerze sprawdzają się słabo, ale są wręcz stworzone dla tabletu. Przykład: czytnik książek i prasy. iPad jest lekki, można go trzymać właśnie jak książkę lub czasopismo, a czytelny i duży ekran sprawia, że czyta się naprawdę wygodnie (o niebo lepiej niż z monitora). Już teraz mamy spory wybór: Polityka, Newsweek, Przekrój, Rzeczpospolita ukazują się w formie elektronicznej i w dodatku są tańsze od wersji papierowych. Można też zapoznać się z tytułami, których w polskich kioskach nie uświadczymy, np. świetny Wired. Od kilku lat regularnie kupuję tygodniki (zwykle Przekrój, choć ostatnio Politykę), a czytanie ich na iPadzie wydaje mi się rozwiązaniem lepszym pod każdym względem.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie sposób nie wspomnieć o grach. Zazwyczaj niechętna takim rozrywkom A. zakochała się w świetnej skądinąd <a href="http://itunes.apple.com/us/app/world-of-goo-hd/id401301276?mt=8">World of Goo</a>. Jest sporo klasyki (<a href="http://itunes.apple.com/us/app/the-settlers-hd/id371112669?mt=8">Settlers</a>, <a href="http://itunes.apple.com/us/app/command-conquer-red-alert/id363317738?mt=8">Command and Conquer</a>, <a href="http://itunes.apple.com/us/app/ultimate-mortal-kombat-3/id408070814?mt=8">Mortal Kombat 3</a>), ale też wiele nowych tytułów, stworzonych z przeznaczeniem na iPada. Spośród nich ciekawą grupę stanowią gry planszowe &#8211; tablet do roli planszy nadaje się świetnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/ipad-goo.png"><img class="alignnone" title="World of Goo" src="http://newton.net.pl/files/ipad-goo.png" alt="" width="512" height="384" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">No i zdjęcia. Co tu dużo mówić &#8211; wyglądają świetnie. iPad połączony z <a href="https://picasaweb.google.com/trekawek">Picasą</a> stanowi (jak dla mnie) pełnowartościowy odpowiednik tradycyjnego albumu ze zdjęciami. Również zdjęcia we wspominanych czasopismach ogląda się bardzo przyjemnie &#8211; większość z nich można powiększyć na cały ekran. Są też specjalne aplikacje, które wyświetlają np. najciekawsze fotografie z danego dnia przygotowane przez agencję Reutera.</p>
<p style="text-align: justify;">Aplikacji jest naprawdę dużo, dostęp do wszystkich zapewnia AppStore, dzięki któremu programy można kupować bezpośrednio z urządzenia. Warto jednak wspomnieć, że AppStore jest również jedynym źródłem aplikacji &#8211; nie ma możliwości zainstalowania jakiegokolwiek programu spoza sklepu. Co za tym idzie &#8211; każda aplikacja musi być zatwierdzona do użytku przez Apple.</p>
<p style="text-align: justify;">Jakie są wady? Użytkownik korzystający na co dzień z komputera przyzwyczajony jest do tego, że programy potrafią ze sobą współpracować. Bierzemy to za oczywistość &#8211; używamy przeglądarki do ściągnięcia piosenki, którą później odtwarzamy w Winampie, czy z czego tam na Windowsie się teraz korzysta. W Linuksie jest to wręcz jedno z głównych założeń: wiele małych narzędzi, które można łączyć do wykonania skomplikowanego zadania. W iPadzie jest zupełnie inaczej. Każda aplikacja ma swoją własna przestrzeń i zazwyczaj nie ma możliwości wymiany plików między programami. Oznacza to więc, że jeśli chciałbym ściągnąć film ze swojego serwera, a potem go obejrzeć, to potrzebuję odtwarzacza który potrafi ściągać pliki. Moim zdaniem jest to duża wada iOS (tak nazywa się system operacyjny iPada). Są jednak korzyści takiego rozwiązania: wszystko pracuje stabilnie i nie ma możliwości, aby jeden program popsuł coś drugiemu.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciągle poznaję iPada i staram się wyczuć, w jakich zastosowaniach może on zastąpić laptopa, a w jakich nie. Na pewno sprawdza się jako narzędzie rozrywkowo-komunikacyjne (czy wspominałem o wideorozmowach w Skype?) Magisterki raczej na nim nie dokończę, z programowaniem też byłoby ciężko (choć jest klient SSH). Przy kolejnym kilkudniowym wyjeździe sprawdzę te przewidywania w praktyce: zostawiając laptopa i zabierając ze sobą nową zabawkę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2011/05/ipad-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółwia grafika</title>
		<link>http://newton.net.pl/2010/12/zolwia-grafika/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2010/12/zolwia-grafika/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Dec 2010 17:42:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[emo]]></category>
		<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=487</guid>
		<description><![CDATA[Wypożyczyłem wczoraj jedną z książek, która miała znaczący wpływ na moje życie. Jest to pozycja o nazwie &#8222;Atari Logo &#8211; komputerowe przygody&#8221;. Tę samą książkę zakupiłem w wieku 9 lat razem z moim pierwszym komputerem &#8211; Atari 65 XE. Ponieważ nie umiałem wczytać z kasety żadnej gry, pozostało mi uruchomić Atari Logo i zagłębiać się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://newton.net.pl/files/logo-przygody.jpg"><img class="alignleft" style="margin: 3px; border: 1px solid black;" src="http://newton.net.pl/files/logo-przygody.jpg" alt="" width="82" height="120" /></a>Wypożyczyłem wczoraj jedną z książek, która miała znaczący wpływ na moje życie. Jest to pozycja o nazwie &#8222;Atari Logo &#8211; komputerowe przygody&#8221;. Tę samą książkę zakupiłem w wieku 9 lat razem z moim pierwszym komputerem &#8211; Atari 65 XE. Ponieważ nie umiałem wczytać z kasety żadnej gry, pozostało mi uruchomić Atari Logo i zagłębiać się w ten nowy, fascynujący świat.</p>
<p style="text-align: justify;">Przeglądam książkę teraz i jest tak samo świetna, albo i lepsza jak 14 lat temu. Jest to podręcznik programowania w języku LOGO przeznaczony dla dzieci. Język jest dość specyficzny &#8211; przy jego pomocy można wydawać polecenia widocznemu na ekranie żółwiowi. O takiemu jak po prawej.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignright" style="margin: 3px;" src="http://newton.net.pl/files/logo/logo1.png" alt="" width="144" height="144" /></p>
<p style="text-align: justify;">Sam żółw nie jest zwyczajnym gadem. Zwierzak jest bowiem wyposażony w pisak, którym może rysować po ekranie. Wystarczy wydać mu polecenie, aby ruszył przed siebie lub obrócił się. Po wpisaniu komendy <strong>FD 10</strong> żółw przesuwa się do przodu o 10 kroków. <strong>RT 90</strong> pozwala obrócić żółwia o 90 stopni w prawo, zaś <strong>REPEAT 4 [FD 10 RT 90]</strong> rysuje nam kwadrat. Czyż to nie piękne?</p>
<p style="text-align: justify;">A. ostatnio pytała mnie, czy mam w swoim rodzinnym mieście jakieś magiczne miejsca, które są dla mnie ważne i które wspominam z rozrzewnieniem. Potrafiłem przypomnieć sobie kilka uliczek, rogów czy drzew, ale uświadomiłem sobie później, że najciekawszym miejscem było jednak biurko z Atari. Było to miejsce nieograniczonych możliwości. Przepisałem z książki parę programów. Program rysujący dom. Nostalgia leje się wiadrami.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/kh_DQg4nwg8?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/kh_DQg4nwg8?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object>&#8216;</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2010/12/zolwia-grafika/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsłuchiwanie protokołu https</title>
		<link>http://newton.net.pl/2010/10/podsluchiwanie-protokolu-https/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2010/10/podsluchiwanie-protokolu-https/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Oct 2010 21:53:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=471</guid>
		<description><![CDATA[Pisząc Maklera stanąłem przed ciekawym problemem. Otóż aby komórka mogła połączyć się z rachunkiem maklerskim, mój program musi niejako &#8222;udawać&#8221; przeglądarkę, wysyłającą żądania. Tak więc na przykład w przypadku mBanku muszę pobrać stronę logowania, wysłać login i hasło, pobrać stronę z menu, pobrać adres strony z notowaniami, itd. Aby wiedzieć co tak naprawdę muszę wysyłać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="margin: 5px;" title="https" src="http://newton.net.pl/files/lock.png" alt="" width="216" height="185" />Pisząc <a href="http://newton.net.pl/makler/">Maklera</a> stanąłem przed ciekawym problemem. Otóż aby komórka mogła połączyć się z rachunkiem maklerskim, mój program musi niejako &#8222;udawać&#8221; przeglądarkę, wysyłającą żądania. Tak więc na przykład w przypadku mBanku muszę pobrać stronę logowania, wysłać login i hasło, pobrać stronę z menu, pobrać adres strony z notowaniami, itd. Aby wiedzieć co tak naprawdę muszę wysyłać na serwer domu maklerskiego i jakich odpowiedzi się spodziewać niezbędne było &#8222;podsłuchanie&#8221; (sniffing) ruchu sieciowego do i z odpowiedniego serwera. Niestety, tutaj zaczynają się schody. Wszelkie instytucje finansowe do połączeń z klientem używają protokołu https (to &#8222;s&#8221; jest od &#8222;secure&#8221;). Protokół jest prawie tym samym co popularny http, a więc pozwala pobierać strony i wysyłać formularze, jednak zapewnia 3 dodatkowe rzeczy: spójność, uwierzytelnienie i szyfrowanie. W tym przypadku kluczowe jest trzecie słówko. Oznacza ono, że nawet jeśli postronna osoba mogłaby odczytać to, co moja karta sieciowa wysyła i odbiera, to i tak będzie to dla niej bezużyteczne, gdyż nie potrafi tego odszyfrować. Oznacza to również, że nawet i na moim własnym komputerze żaden program poza przeglądarką nie może &#8222;zajrzeć&#8221; do przesyłanych danych.<span id="more-471"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Z tego powodu odpada niestety w tym przypadku użycie standardowego narzędzia do &#8222;podsłuchiwania&#8221; ruchu sieciowego, czyli Wiresharka. Wireshark jest bardzo przyjemnym program z ładnym, kolorowym interfejsem, który potrafi wyświetlić na ekranie wszystko, co w danym momencie przelatuje przez kartę sieciową. Niestety, z powodu wyżej wspomnianej cechy protokołu https, interesujące mnie komunikaty mają nieczytelną i zaszyfrowaną postać. Chwila googlania wskazała, że teoretycznie <a href="http://wiki.wireshark.org/SSL">Wireshark potrafi</a> odszyfrować taki ruch, ale niezbędne jest do tego posiadanie prywatnego klucza serwera (a wątpię, czy mBank chętnie by się takowym podzielił). Trzeba było poszukać innej metody.</p>
<p style="text-align: justify;">Owa inna metoda nazywa się <a href="http://www.fiddler2.com/fiddler2/">Fiddler</a>. Fiddler jest serwerem proxy, a więc działa jako pośrednik między przeglądarką klienta (moją) a serwerem docelowym (mBanku). Jest jednak na tyle sprytny, że gdy wykryje ruch https, nie przekazuje go &#8222;jak leci&#8221;, a dokonuje pewnej subtelnej zmiany. Otóż klientowi przedstawia się jako serwer mBanku (dzięki czemu &#8222;widzi&#8221;, co klient chce wysłać) a serwerowi mBanku jako klient (dzięki czemu umie odszyfrować również odpowiedzi). Cały ruch jest ciągle przekazywany biorącym udział stronom, a przy okazji wyświetlany w okienku Fiddlera, gdzie możemy się z nim zapoznać. Proste i genialne, wystarczy ustawić w preferencjach przeglądarki proxy o adresie 127.0.0.1 i porcie 8888 (choć Fiddler może dokonać tych zmian automatycznie). Oprócz podpatrywania ruchu jest tu też opcja pt. <em>request builder</em>, dzięki czemu możemy sami tworzyć żądania do serwera i odbierać odpowiedzi. Wszystkie żądania można przeszukiwać, zapisywać, eksportować i formatować (przeglądając np. listę parametrów POST lub GET).</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignnone" title="Fiddler" src="http://newton.net.pl/files/fiddler.png" alt="" width="466" height="265" /></p>
<p style="text-align: justify;">Fiddler okazał się również przydatny w kolejnym etapie pisania Maklera, kiedy musiałem przetestować działanie stworzonej już aplikacji. Wystarczyło ustawić odpowiednie proxy (wcześniej zaznaczając opcję <em>Allow remote computers to connect</em>) i miałem już gotowe wygodne narzędzie do debuggowania żądań.</p>
<p style="text-align: justify;">Niestety, nie istnieje wersja na Linuksa, dlatego trzeba było się posiłkować <a href="http://www.virtualbox.org/">VirtualBoksem</a>. Istnieją podobne narzędzia: <a href="http://www.owasp.org/index.php/WebScarab_Getting_Started">WebScarab</a> (napisany w Javie) i <a href="http://www.charlesproxy.com/">Charles</a> (niestety płatny) &#8211; oba dostępne pod Linuksem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2010/10/podsluchiwanie-protokolu-https/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bioshock</title>
		<link>http://newton.net.pl/2010/10/bioshock/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2010/10/bioshock/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Oct 2010 09:00:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=462</guid>
		<description><![CDATA[Minione wakacje były bardzo owocne, albowiem przeszedłem dwie części gry Bioshock, którym warto poświęcić kilka słów. W obu częściach gracz zostaje wrzucony w świat podwodnego miasta Rapture, które &#8211; wedle zamysłu jego twórcy &#8211; miało być podwodnym rajem, współczesną Atlantydą. Raj &#8211; wedle wizji Andrew Ryana, założyciela miasta &#8211; jest miejscem, gdzie wolność jednostki jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="alignright" style="margin: 3px;" title="Bioshock" src="http://newton.net.pl/files/bioshock_logo.jpg" alt="" width="235" height="95" />Minione wakacje były bardzo owocne, albowiem przeszedłem dwie części gry Bioshock, którym warto poświęcić kilka słów. W obu częściach gracz zostaje wrzucony w świat podwodnego miasta Rapture, które &#8211; wedle zamysłu jego twórcy &#8211; miało być podwodnym rajem, współczesną Atlantydą. Raj &#8211; wedle wizji Andrew Ryana, założyciela miasta &#8211; jest miejscem, gdzie wolność jednostki jest najwyższym priorytetem, gdzie każdy może z czystym sumieniem pracować dla własnego dobra, gdzie sztuka, nauka i przedsiębiorczość nie jest poddawana żadnym ograniczeniom. Utopia niestety przerodziła się w antyutopię &#8211; w praktyce okazało się, że jednak przydaje się pewien nadzór nad naukowcami, przedsiębiorcami a nawet artystami, gdyż bardzo ochoczo wkraczają w swej nieograniczonej wolności w wolność innych mieszkańców Rapture (czyniąc z nich niewolników, przedmioty badań naukowych, itd).<span id="more-462"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Sytuację dodatkowo skomplikowało odkrycie substancji ADAM, której wykorzystanie daje możliwości nieosiągalne zwykłemu człowiekowi (telekineza, władza nad ogniem, napięciem lub chłodem i inne) ale na dłuższą metę jest silnie uzależniająca. Po Rapture biegają więc hordy <em>splicerów</em> &#8211; ludzi, którzy przyjęli już zbyt wielkie dawki ADAMa. Szaleńcy owi wymordowali większość &#8222;zwykłych&#8221; mieszkańców miasta.</p>
<p style="text-align: justify;"><!--more--></p>
<p style="text-align: justify;">Bardzo malowniczym elementem podwodnego krajobrazu są dziwnie wyglądające pary: mała dziewczynka z czerwoną strzykawką i wielki gość w ciężkim stroju płetwonurka. Oto małe siostrzyczki i ich wielcy tatusiowie. Zadaniem Little Sisters jest zbieranie ADAMa z trupów porozrzucanych po Rapture, natomiast Big Daddies występują tu w roli ochroniarzy. Czasem miałem wrażenie, że w wyobraźni twórców Bioshock najpierw pojawił się obraz z tą właśnie parą i dopiero do tego obrazu dobudowano całą fabułę. Widok naprawdę niezwykły.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignnone" title="Big Daddy" src="http://newton.net.pl/files/big-daddy.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p style="text-align: justify;">W taką więc rzeczywistość trafiasz drogi graczu. W pierwszej części gry nie jesteś do końca pewien swojej tożsamości, wiesz tylko, że człowiek imieniem Atlas prowadzi Cię przez Rapture, byś dopadł i zniszczył Andrew Ryana. Natomiast w części drugiej sam wcielasz się w Big Daddy&#8217;ego, poszukując swojej Little Sister, którą utraciłeś 10 lat wcześniej.</p>
<p style="text-align: justify;">Istotnym elementem, o którym jeszcze nie wspomniałem, jest interakcja z systemem bezpieczeństwa Rapture. W grze napotkamy mnóstwo kamer bezpieczeństwa, wieżyczek czy latających &#8222;security botów&#8221;. Gdy któreś z urządzeń nas zauważy, zaczyna strzelać. Można wrogi sprzęt zniszczyć, ale o wiele lepiej jest go zhakować &#8211; wówczas atakować będzie naszych wrogów. W pierwszej części hakowanie polega na rozwiązaniu prostej zagadki logicznej (żeby nie było zbyt łatwo &#8211; na czas), w drugiej części mamy do czynienia z zadaniem czysto zręcznościowym. Hakować można również pojawiające się tu i ówdzie automaty z przydatnymi akcesoriami, bronią i apteczki &#8211; uzyskujemy w ten sposób niższe ceny, a zhakowana apteczka będzie dodatkowo zatruwać wrogów (dranie są tak inteligentni, że chętnie korzystają z apteczek).</p>
<p style="text-align: justify;">To tyle, jeśli chodzi o fabułę i sam przebieg gry. Czas na uwagi na temat grafiki. Otóż gra jest piękna. Grafika jest niesamowicie spójna, utrzymana w znanym i lubianym stylu amerykańskich lat &#8217;60. Nazywa się coś takiego dieselpunk &#8211; nowoczesna technika nie jest tu oparta o mikroprocesory lecz o lampy elektronowe, a zamiast komputerów i płyt CD mamy radia i kasety z dyktafonów. Poza tym teatry, stacje tramwajowe i hotele &#8211; wszystko wygląda tak jak w starych amerykańskich reklamach lub w serialu <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mad_Men">Mad Men</a> (z tym, że pod wodą). Rapture było i jest niesamowitym miastem &#8211; zmieniła się jedynie przyczyna owej niesamowitości. Naprawdę warto zapoznać się z owym niezwykłym światem. Jedyne ostrzeżenie &#8211; w grze występuje bardzo dużo przemocy, więc jest to propozycja tylko dla dorosłych.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="560" height="340" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/qC26fWTNBr8?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="560" height="340" src="http://www.youtube.com/v/qC26fWTNBr8?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec warto wspomnieć, że całą grę można traktować jako polemikę z filozofią amerykańskiej pisarki <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ayn_Rand">Ayn Rand</a>. W swoich powieściach i tekstach głosiła ona właśnie takie poglądy, jakie kierowały Andrew Ryanem gdy zakładał Rapture. Pojawia się tu wiele smaczków &#8211; Rand nawiązywała nieraz do Atlantydy, a więc innego podwodnego miasta, istotni bohaterowie pierwszej części Bioshock to Atlas i Fountain, tymczasem dwie najbardziej znane powieści Rand to <em>Atlas Shrugged</em> i <em>Fountainhead</em>, a ich akcja i fabuła gry toczą się w podobnym czasie. W końcu nawet i same nazwiska (Ayn Rand &#8211; Andrew Ryan) to anagramy. W naszym kraju pisarka nie jest bardzo znana, ale w USA jej powieści uważane są za dość istotne. Okazją do zapoznania się z nimi będzie <a href="http://www.imdb.com/title/tt0480239/">ekranizacja</a> <em>Atlas Shrugged</em>, którą zapowiedziano na przyszły rok.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2010/10/bioshock/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Android &#8211; wrażenia z pola boju</title>
		<link>http://newton.net.pl/2010/08/android-wrazenia-z-pola-boju/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2010/08/android-wrazenia-z-pola-boju/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 19:19:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=438</guid>
		<description><![CDATA[W życiu każdego mężczyzny przychodzi moment, kiedy chce się porzucić dobrze znane okolice i udać się w dzicz i nieznane. Wakacje są dobrym momentem na takie wyprawy. Wakacyjna, programistyczna wyprawa w moim przypadku doprowadziła mnie do Android SDK &#8211; pakietu programistycznego dla telefonów z systemem Google. Krótko mówiąc, chcąc nauczyć się czegoś nowego, postanowiłem napisać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W życiu każdego mężczyzny przychodzi moment, kiedy chce się porzucić dobrze znane okolice i udać się w dzicz i nieznane. Wakacje są dobrym momentem na takie wyprawy. Wakacyjna, programistyczna wyprawa w moim przypadku doprowadziła mnie do Android SDK &#8211; pakietu programistycznego dla telefonów z systemem Google.</p>
<p><a href="http://newton.net.pl/makler/"><img class="alignleft" style="margin: 3px;" title="Makler" src="http://newton.net.pl/files/makler1.png" alt="" width="164" height="244" /></a>Krótko mówiąc, chcąc nauczyć się czegoś nowego, postanowiłem napisać aplikację na swój telefon. Ponieważ ostatnimi czasy próbowałem nieco handlować na giełdzie (jeszcze trochę i może uda mi się w końcu wyjść na zero <img src='http://newton.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ), pomyślałem o programie umożliwiającym takowy handel z poziomu telefonu komórkowego. Plan pracy zakładał kilka etapów, pierwszym z nich było utworzenie programu wyświetlającego aktualne notowania &#8211; i to się już <a href="http://newton.net.pl/makler">udało</a>.</p>
<p>Android SDK oparty jest o środowisko Eclipse. Cały pakiet ściąga się w postaci paczki, za darmo, ze strony <a href="http://developer.android.com/index.html">Android Developers</a>. Instalacja jest bezproblemowa, po ściągnięciu i zainstalowaniu Android SDK należy wybrać które z wersji Androida chcemy emulować, a pakiet dociągnie sobie potrzebne obrazy. Wszystko jest spójne, pod Linuksem działa bardzo fajnie i widać, że jest dopracowane. Eclipsa można lubić lub nie lubić, ja lubię (od kiedy mam 4 GB RAM-u, hehe). Podpowiadanie składni, uruchamianie aplikacji na emulatorze za pomocą jednego guzika, automatyczne kreatory pozwalające wyeksportować gotowy program w formie nadającej się do przesłania do Android Market, podgląd tworzonego aktualnie interfejsu &#8211; naprawdę przyjemne i ułatwiające życie rzeczy.</p>
<p>Androidowe aplikacje pisze się w Javie. Java jaka jest każdy widzi &#8211; z jednej strony rozwlekła składnia, nie bardzo czytelny kod, brak kilku przydatnych rzeczy takich jak przeciążanie operatorów, czy argumenty domyślne oraz &#8211; co najgorsze &#8211; ogromne konfiguracyjne XML-e. Z drugiej strony &#8211; tak naprawdę nie ma rozsądnej alternatywy. C++ jest jeszcze straszniejsze, a Python czy Ruby (mimo ogromnej sympatii, zwłaszcza dla tego drugiego) ze swoim dynamicznym typowaniem chyba jednak nie nadają się do tego, by być głównym językiem przenośnej platformy. Androidowa Java daje nam do dyspozycji kawałek dobrze znanego pakietu <code>java.*</code> (brakuje tu jednak np. klas obsługujących grafikę) oraz specyficzny pakiet <code>android.*</code>, który pozwala komunikować się z systemem, wyświetlać GUI, itd. Google nie troszczy się zbytnio o zachowanie standardów i nie uświadczymy w Androidzie rzeczy znanych z Javy SE czy ME.</p>
<p>Interfejs aplikacji opisuje się za pomocą XML-i. Występują w nich znaczniki opisujące pewne kontenery (na przykład <code>LinearLayout</code> czy <code>TableLayout</code>) oraz znaczniki oznaczające konkretne elementy (<code>TextViewButton</code>). Ustawiania elementów można nauczyć się dość szybko, pomaga tu bardzo wspomniana już funkcja podglądu. Istnieje nawet możliwość projektowania WYSIWYG, ale pozostawia ona jeszcze sporo do życzenia i lepiej edytować plik samemu. Myślę, że dla każdego kto miał do czynienia z HTML-em, projektowanie interfejsu aplikacji będzie dość intuicyjne.</p>
<p>Sama aplikacja składa się z aktywności, usług, dostawców treści oraz, hm, odbiorców (<em>broadcast receiver</em>). Aktywność jest odpowiednikiem okna. Usługa pozwala wykonać pewne operacje niezależnie od otwartych aktywności. Dostawca treści pozwala wykorzystywać innym aplikacjom wytworzone dane, zaś odbiorca pozwala reagować na różne zdefiniowane lub systemowe zdarzenia (na przykład: &#8222;jest już 12:00!&#8221;, albo: &#8222;Marek dzwoni&#8221;). Szczegółowy opis tych elementów znajduje się już na <a href="http://developer.android.com/guide/topics/fundamentals.html#appcomp">milionie stron</a>, więc nie ma co się rozpisywać. Ważnym elementem każdej aplikacji jest także jakiś magazyn danych. W przypadku Androida każda aplikacja może w prosty sposób utworzyć swoją bazę SQLite. Nie ma co prawda żadnego standardowego ORM-a, ale od pisania surowych SQL-i chroni nas rozbudowana klasa <code>SQLiteQueryBuilder</code>.</p>
<p>Wszyscy wiedzą, że napisać program to jeszcze nic &#8211; trzeba go jeszcze zmusić do poprawnego działania. Android SDK daje możliwość debuggowania za pomocą Eclipsa (można ustawiać breakpointy, podglądać zawartość zmiennych itd). Warto też mieć uruchomioną gdzieś w tle aplikację <code>adb logcat</code>. Wyświetla ona logi systemowe oraz (co ważne) treści wyjątków. Można również logować swoje błędy przy użyciu sympatycznej klasy <code>Log</code> i jej statycznych metod (polecam <code>Log.wtf()</code>).</p>
<p>A gdy już utworzymy naszą aplikację której pragną miliony, wystarczy zapłacić $25 Google&#8217;owi i już można publikować program w Android Market. Niestety, Polska traktowana jest tu nieco po macoszemu &#8211; możemy zamieszczać w sklepie jedynie aplikacje darmowe.</p>
<p>Ogólnie fajna zabawa, można zacząć od razu, nie trzeba mieć nawet telefonu z Androidem (dzięki wbudowanym emulatorom). Udział takich komórek w rynku systematycznie <a href="http://di.com.pl/news/32936,0,Android_Wzrost_o_8859_proc.html">rośnie</a> i myślę, że mimo kilku <a href="http://developer.android.com/resources/dashboard/platform-versions.html">problemów</a>, warto się tą platformą zainteresować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2010/08/android-wrazenia-z-pola-boju/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Companion Cube</title>
		<link>http://newton.net.pl/2010/05/companion-cube/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2010/05/companion-cube/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 14:06:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=420</guid>
		<description><![CDATA[Korzystając z promocji w Valve (jeszcze 5 dni) ściągnąłem sobie tydzień temu za darmo znaną grę Portal. Gra ciekawa, łamigłówki wciągające, trzeba czasem nieźle wysilić mózgownicę. Równie ciekawą rzeczą jest tu jednak fabuła &#8211; na początku wydaje się, że bierzemy po prostu udział w testach nowego urządzenia (umożliwiającego tworzenie przestrzenny portali &#8211; patrz filmik) przechodząc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Korzystając z <a href="http://store.steampowered.com/freeportal/">promocji w Valve</a> (jeszcze 5 dni) ściągnąłem sobie tydzień temu za darmo znaną grę <a href="http://orange.half-life2.com/portal.html">Portal</a>. Gra ciekawa, łamigłówki wciągające, trzeba czasem nieźle wysilić mózgownicę. Równie ciekawą rzeczą jest tu jednak fabuła &#8211; na początku wydaje się, że bierzemy po prostu udział w testach nowego urządzenia (umożliwiającego tworzenie przestrzenny portali &#8211; patrz filmik) przechodząc przez kolejne komnaty prowadzeni przez komputerowo-kobiecy głos. Czasem w głosie komputera pojawia się jednak jakaś fałszywa nuta &#8211; na przykład pojawia się motyw ciastka, którym mamy być jakoby nagrodzeni na końcu, przy czym nie jesteśmy pewni, co tak naprawdę ma zostać upieczone. Jeszcze dziwniejszy klimat budują ukryte pomieszczenia, w których możemy znaleźć wypisane na ścianie (przez naszych poprzedników?) hasła takiej jak &#8222;ciastko jest kłamstwem&#8221;. Fajny klimat, ale ja nie o tym.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="285" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/TluRVBhmf8w&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="285" src="http://www.youtube.com/v/TluRVBhmf8w&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>W jednej z plansz otrzymujemy Weighted Companion Cube (Obciążeniowa Kostka Towarzysząca). Jest to po prostu skrzynka, która przydaje się na całym obszarze planszy &#8211; tu trzeba ją sobie podstawić aby wyżej podskoczyć, tam trzeba coś nią przycisnąć, w innym miejscu przydaje się jeszcze do innej rzeczy. Takie przedmioty pojawiają się często w różnych grach (czasem nie jest to przedmiot, a żywa osoba, która przez jakiś czas nam towarzyszy). Na to &#8222;towarzyszenie&#8221; w przypadku Kostki położony jest jednak bardzo duży nacisk. <img class="alignright" style="margin: 3px;" title="Companion Cube" src="http://newton.net.pl/files/companion-cube.png" alt="" width="175" height="162" />Od początku jesteśmy też uprzedzani, że przy wyjściu z owej planszy będziemy musieli się kostki pozbyć &#8211; używane jest tu słowo &#8222;eutanazja&#8221;. Co gorsza, komputer informuje nas również, że kostka nie potrafi mówić, wbrew temu, czego doświadczyli nasi poprzednicy. Eutanazja, polegająca na wrzuceniu kostki do pieca jest według komputera dosyć bolesna, jednak kostka nie jest zdolna do odczuwania zbyt wielkiego bólu. Gdy ostatecznie dokonamy aktu pozbycia się kostki jesteśmy informowani, że poradziliśmy sobie z tym łatwiej niż inni. Gratulacje.</p>
<p>Nic dziwnego, że kostka w krótkim czasie znalazła w Internecie swoich fanów. Można kupić <a href="http://store.valvesoftware.com/productshowcase/productshowcase_WCC-Plush.html">pluszową wersję kostki</a>, dostępne jest całkiem sporo tapet, ludzie robią sobie nawet <a href="http://jetlogs.org/2007/11/25/weighed-companion-cube-tattoo/">tatuaże</a>. Można też kostkę zrobić samemu &#8211; z <a href="http://extreme.pcgameshardware.de/attachments/9555d1205480863-companion-cube-1192220188409.jpg">papieru</a>. Poniżej moje dzieło.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/lFuQwj_djcE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/v/lFuQwj_djcE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2010/05/companion-cube/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Czarne oceany&#8221; już są</title>
		<link>http://newton.net.pl/2010/02/czarne-oceany-juz-sa/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2010/02/czarne-oceany-juz-sa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Feb 2010 20:18:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=396</guid>
		<description><![CDATA[Chciałem mieć wszczepkę odkąd przeczytałem Czarne Oceany. Taką, jaką zaimplantował sobie Nicholas Hunt jeszcze zanim powiedział, że nazywa się Nicholas Hunt i że teraz będzie kłamał. O taką wszczepkę: Nicholas Hunt zupgrade&#8217;ował sobie mózg. Zielona Tuluza 10 pokryła mu chaotyczną nanosiecią szarą masę kory. Kiedy spał i kiedy nie spał, w dzień i w nocy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałem mieć wszczepkę odkąd przeczytałem Czarne Oceany. Taką, jaką zaimplantował sobie Nicholas Hunt jeszcze zanim powiedział, że nazywa się Nicholas Hunt i że teraz będzie kłamał. O taką wszczepkę:</p>
<blockquote><p>Nicholas Hunt zupgrade&#8217;ował sobie mózg.</p>
<p>Zielona Tuluza 10 pokryła mu chaotyczną nanosiecią szarą masę kory. Kiedy spał i kiedy nie spał, w dzień i w nocy, obracały mu się w głowie młynki modlitewne i z nie-świadomych części mózgu płynęły w myślnię obronne mantry, inhibicyjne nieskojarzenia, fala za falą, mozolnie odpychając dookolne struktury psychomemiczne. [...]</p>
<p>Uczył się więc żyć w zortowirtualizowanym świecie. Przestał na przykład nosić telefon &#8211; zdjął sygnet, odpiął klips. Już ich nie potrzebował. Rozmowy przyjmowała te raz wszczepka, zamiast sygnału dźwiękowego pojawiało się nazwisko bądź kod dzwoniącego, z góry, po lewej, na czerwono. [...]</p>
<p>Zaniedbał przez to niemal zupełnie zamknięcie konferencji. Obudziwszy się niedzielnym rankiem w inicjacyjnym błękicie OVR, na kolejne siedem godzin stracił zupełnie poczucie czasu (chociaż posiadał w pamięci tuzin różnych wizualizatorów jego pomiaru). Bawił się wszczepką jak dziecko. Testował po kolei programy darmowe i dema płatnych użytków. [...]</p>
<p>Był Klor&#8217;s Mood Editor, zdolny wycinać z rzeczywistości całe bloki bodźców, obrazy i dźwięki wszelkiego nieszczęścia (lub szczęścia &#8211; jeśli chciałeś się właśnie zdołować), blokować nieprzyjemne zapachy, kasować w czasie rzeczywistym nieuprzejme odzywki, gasić bóle i pragnienia. Ostre Mood Editory znajdowały się na indeksie Departamentu Zdrowia, Departament Sprawiedliwości traktował ich użytkowników jako uzależnionych.</p></blockquote>
<p>Więc taką wszczepkę chciałem mieć od dawna. Ja wiem &#8211; straszna wizja, a co gdy system wszczepki się zawiesi, szare komórki się zresetują, warzywo, a co gdy ktoś się włamie, ale straszna wizja i nienaturalna. Nic nie poradzę &#8211; wyobraziwszy sobie ogrom możliwości, chciałem mieć. I mam od soboty.</p>
<p><span id="more-396"></span></p>
<p><img class="alignleft" style="margin: 3px;" title="HTC Magic" src="http://newton.net.pl/files/magic1.jpg" alt="" width="250" height="385" /></p>
<p>No dobra, nie jest to wszczepka prawdziwa, ale jako namiastka działa całkiem nieźle. Zwie się ów cud techniki <a href="http://www.htc.com/pl/product/magic/overview.html">HTC Magic</a> i jest telefonem komórkowym z systemem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Android_(platforma)">Android</a>, pochodzącym prosto od znanej skądinąd firmy Google. Razem z telefonem zamówiłem w Orange <a href="http://www.orange.pl/portal/map/map/new_internet_free_phone">2-GB-ajtowy pakiet danych</a> (jedno bez drugiego nie miało by racji bytu). I jest fajnie.</p>
<p>Cały czas i w każdym miejscu jestem w Internecie. Nowy mail? Czytam go jak SMS-a. Dodałem nową osobę do książki w telefonie? W kontaktach Gmaila już ją mam. Kalendarz? Ten sam na kompie i w komórce. Na pulpicie Androida wyświetla się aktualna pogoda, gdybym grał na giełdzie, oglądałbym pewnie wykres prezentujący ceny akcji w czasie rzeczywistym. Czekając na pizzę mogę sobie poczytać nowe rzeczy w RSS-ach, moje wyniki w jednej czy drugiej grze automatycznie znajdują się w sieci. Strony WWW po prostu działają i można je w miarę wygodnie rozglądać. Potrzebuję nowej funkcjonalności? Jej ściągnięcie z Internetu i instalacja nie zajmie więcej niż 30 sekund, dzięki <a href="http://www.android.com/market/">Android Marketplace</a>. Dołączmy do tego wbudowany GPS a także możliwość lokalizacji bez niego (w budynkach i gdy oszczędzamy baterię) a okazuje się, że możliwości są   n i e o g r a n i c z o n e.</p>
<p>Od prawie dwóch lat używam <a href="http://www.gmail.com/">Gmaila</a> i całej infrastruktury jakoś z nim powiązanej (kontakty, <a href="http://www.google.com/calendar/">kalendarz</a>, <a href="http://www.google.com/reader/">czytnik</a>). Wszystko to doskonale integruje się z nowym nabytkiem (co nie jest chyba zaskoczeniem &#8211; dziwne byłoby gdyby Google o to nie zadbał). Jest to dla mnie ogromny plus tej maszynki &#8211; myślę, że na iPhonie nie byłoby tak różowo. Wszelkie specyficzne dla rozwiązań Google funkcje (etykiety w Gmailu, wiele różnych kalendarzy) po prostu działają, bez żadnych dodatkowych zabiegów.</p>
<p>Cały system działa szybko. Właściwie nie zdarzyło mi się, żeby telefon się na chwilę przywiesił i nie reagował (co w przypadku poprzedniego smartfonu &#8211; HTC TyTN &#8211; było dość częste). Duży wyświetlacz (480&#215;320) sprawia, że można normalnie oglądać strony (na TyTN-ie był Internet Explorer, ale do wygody dużo mu brakowało). W końcu <em>look and feel</em> &#8211; subiektywne odczucie używania tego sprzętu &#8211; jest znakomite, zwłaszcza w porównaniu do <a href="http://www.microsoft.com/windowsmobile/pl-pl/default.mspx">Windows Mobile</a>. Prawdę mówiąc, moim zdaniem Android o klasę wyprzedza mobilny produkt Microsoftu.</p>
<p>Dużą zaletą jest również wspomniany Marketplace (odpowiednik iPhone&#8217;owego AppStore). Usługa po uruchomieniu prezentuje najpopularniejsze aplikacje, można też przejść do kategorii (Programy / Gry) i podkategorii. W końcu do instalacji nowego softu przestał być potrzebny komputer stacjonarny &#8211; wszystko można zrobić z poziomu telefonu. Dodanie własnej aplikacji do Marketplace nic nie kosztuje, a Google udostępnia <a href="http://developer.android.com/sdk/index.html">elegancki pakiet</a> dla programistów Androida, więc można będzie w przyszłości napisać coś swojego.</p>
<p>HTC Magic nie posiada klawiatury i trochę się tego obawiałem. Jednak klawiatura ekranowa nie jest aż taka zła i po kilku dniach piszę na niej już właściwie bezbłędnie &#8211; choć wolniej niż na (nawet małej) klawiaturze sprzętowej QWERTY. Za to pewnie nieco szybciej niż na klawiaturze numerycznej zwykłego telefonu.</p>
<p>A ogólne wrażenie jest takie: wszystko co mogę robić w Internecie, mogę teraz robić gdziekolwiek. Niby nie jest to nic nowego (nawet zwykłe komórki mają możliwość przeglądania stron, itd.), ale ten nowy sprzęt zapewnia, że jest to naprawdę szybkie i wygodne (ta niewygoda w przypadku większości telefonów jest barierą nie do przejścia).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2010/02/czarne-oceany-juz-sa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Braid</title>
		<link>http://newton.net.pl/2009/12/braid-2/</link>
		<comments>http://newton.net.pl/2009/12/braid-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Dec 2009 21:03:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Newton</dc:creator>
				<category><![CDATA[technikalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://newton.net.pl/?p=388</guid>
		<description><![CDATA[Kupiłem sobie wczoraj grę za 2 euro (zaleta Steama &#8211; można kupować w niedziele i święta bez łamania 3 przykazania). Braid, bo tak nazywa się to cudo, warta jest każdego centa. Ale po kolei. Fizyka Braid to przedstawiciel szlachetnego gatunku platformówek, a więc następca tytułów takich jak Mario Bros, Superfrog czy Earthworm Jim. Zwłaszcza z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kupiłem sobie wczoraj <a href="http://www.braid-game.com/">grę</a> za <a href="http://store.steampowered.com/app/26800/">2 euro</a> (zaleta Steama &#8211; można kupować w niedziele i święta bez łamania 3 przykazania). <a href="http://www.braid-game.com/">Braid</a>, bo tak nazywa się to cudo, warta jest każdego centa. Ale po kolei.</p>
<p><strong>Fizyka</strong></p>
<p><a href="http://newton.net.pl/files/braid1.jpg"><img class="alignleft" style="margin: 3px;" title="Braid" src="http://newton.net.pl/files/braid1.jpg" alt="" width="400" height="225" /></a>Braid to przedstawiciel szlachetnego gatunku platformówek, a więc następca tytułów takich jak <a href="http://www.virtualnes.com/play/?id=NIN-SM&amp;s=1">Mario Bros</a>, Superfrog czy Earthworm Jim. Zwłaszcza z tą pierwszą grą ma sporo wspólnego, ale o tym później. Bohaterem jest niejaki Tim, który skacze po różnych platformach, łazi po drabinkach, zdobywa fragmenty puzzli (główny cel gry), omija wrogów i robi wszystko to, czym zajmują się inni bohaterzy platformówek. Różnica jest jedna, ale zasadnicza. W tej grze nie można przegrać. Gdy Tim zginie, wystarczy nacisnąć Shift aby cofnąć czas do pożądanego momentu (przypomina to przewijanie do tyłu na wideo) i spróbować jeszcze raz. Mało tego &#8211; często cofnięcie czasu jest często konieczne dla rozwiązania tej czy innej łamigłówki. Możliwość takiej zabawy czasem (przewijać można też do przodu) daje naprawdę dużo możliwości i zmusza do intensywnego wysilenia szarych komórek (wszak nie w 2, lecz w 3 wymiarach się poruszamy).</p>
<p><strong>Estetyka</strong></p>
<p><a href="http://newton.net.pl/files/braid2.jpg"><img class="alignright" style="margin: 3px;" title="Braid" src="http://newton.net.pl/files/braid2.jpg" alt="" width="400" height="225" /></a>Gra jest piękna. Po prostu. Dawno nie widziałem tak ładnej oprawy graficznej. Postaci, tła i wszystkie elementy występujące w grze wyglądają jak malowane (dosłownie), są bardzo kolorowe no i miło się na to patrzy. Czasem pojawiają się elementy przypominające te znane z uniwersum Mario Brosa (rura z żarłocznym kwiatem, zamek z chorągwią), jednak wszystko w takiej właśnie malowanej estetyce.</p>
<p>Muzyka jest doskonała. Ni mniej ni więcej. Wszystkie melodie nieco melancholijne, czasem smutne, czasem poważne. Kojarzą się z muzyką filmową (Źródło? Gladiator? Braveheart?) Gdy cofamy czas, również muzyka &#8222;leci od tyłu&#8221;, a całości dopełniają efekty dźwiękowe.</p>
<p><strong>Psychologia</strong></p>
<p>To wszystko dopiero preludium. Pamiętacie o co chodziło w Mario? Nasz hydraulik poszukiwał tam swojej Księżniczki. Dlatego pokonywał kolejne światy, łaził po tym zamkach, niszczył wrogów. W Braid cel jest taki sam, jednak potraktowany jest on znacznie poważniej, a cała rozgrywka i kolejne światy staje się rodzajem rozprawy o naturze miłości, związku, dojrzałości. Każdy świat poprzedzony jest opisem, scenką rodzajową z życia Tima i jego Księżniczki, zaś zbierane w danym świecie puzzle układają się w ilustrację obrazującą ową scenkę. A słowa, że <em>Księżniczki nie ma w tym zamku</em> naprawdę łapią wtedy za serce.</p>
<blockquote><p>Wiedział, że próbowała przebaczyć, ale któż mogłby po prostu zapomnieć o kłamstwie wbitym niczym sztylet w plecy? Taka pomyłka nieodwracalnie zmienia całą relację, nawet jeśli czegoś nas ona nauczyła i nigdy się już nie powtórzy. Zwęziły się oczy Księżniczki. Oddaliła się.</p></blockquote>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="560" height="340" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/uqtSKkyJgFM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="560" height="340" src="http://www.youtube.com/v/uqtSKkyJgFM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://newton.net.pl/2009/12/braid-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

