• Strona główna
  • Makler
  • Nauka
  • O autorze
  • To czytam
  • West Highland Way
Niebieski Pomarańczowy Zielony Różowy Purpurowy

Archiwa kategorii ‘Bez kategorii’

Możesz użyć poniższej wyszukiwarki:

sie 16

Dziennik pokładowy

2010-08-09, 11:05

Wczoraj rozpoczęliśmy nasz rejs. Dość długo się zbieraliśmy z Wilkas (niedaleko Giżycka) – trzeba było iść do kościoła, na zakupy, a jak na zakupy to i na obiad. Na nasz posiłek w giżyckiej pizzerii czekaliśmy około godziny (!), w międzyczasie przez miasto przeszła wielka ulewa. Gdybyśmy byli na środku jeziora nasza sytuacja byłaby nieciekawa.

Ale wypłynęliśmy. Dla mnie była to pierwsza podróż jachtem. Albo prawie pierwsza – miałem w dzieciństwie jakiś epizod z żaglówką i burzą, ale mechanizm wyparcia skutecznie pozbawił mnie wspomnień z tego wydarzenia.

Płynie się fajnie. Wiatr wieje, łódka się przechyla i zasuwa całkiem szybko – zmierzyliśmy naszą prędkość przy użyciu ogryzka i wyszło nam 4-5 km/h (co potwierdził później GPS). Moją rolą w 6-osobowej załodze jest póki co bycie balastem („na lewo burta!”, „na prawo burta!”), choć przy zwrocie przez sztag luzowałem już i wybierałem szot foka (haha!).

lip 17

Gołębie

Gołębie były dwa. Ten jasny i ten ciemny. Upodobały sobie balkon sąsiada, pełen starych doniczek i niepodlewanych kwiatów. Wybrały jedną z donic jako idealne miejsce na gniazdo. Trzeba przyznać, że kierowały się chyba lenistwem – ponieważ donica pełna już była ziemi i starych liści, nie musiały mozolnie znosić gałęzi. Po prostu zamieszkały razem w tej donicy – takiej, jak była.

Z początku siedziały w niej razem, wylatując od czasu do czasu na łowy (zapewne polowały na turystów i ich dzieci, wielkich miłośników toruńskich gołębi). Uprzedzając pytania – nie brudziły i nie hałasowały, była to wprost idealna młoda para sąsiadów.

Pewnego dnia zauważyłem, że rodzina chyba się powiększy. W doniczce leżały dwa jaja. Zmieniły się wtedy tryb gołębiego życia. Związek był 100%-owo partnerski, wysiadywanie odbywało się na zmianę. Za dnia wartę pełnił ten ciemny a w nocy – ten jasny. Warta dzienna była krótsza, ale też bardziej męcząca. Balkony wychodzą na południe, więc praktycznie cały dzień na ciemnego gołębia mocno świeciło słońce. Około 10 i 18 następowała zmiana. Trzepot skrzydeł, potrójne gruchanie, trzepot skrzydeł. Zmieniały się bardzo szybko, nie traciły czasu na opisywanie sobie nawzajem przebiegu dnia lub nocy.

Gdy ciemny lub jasny gołąb przylatywał na swoją zmianę, przysiadał na barierce balkonu. Zachęcony trzepotem zwykle wychodziłem i ja, poobserwować przez chwilę gołębie i ich jajka. Ja na jednym balkonie i gołąb na barierce drugiego. Przeważnie patrzył na mnie z boku, obserwował mnie, tak jak i ja go. Dopóki stałem na balkonie, on stał na barierce, pozwalając, aby jajka były odkryte. Może nie chciał zdradzić lokalizacji gniazda, a może uważał, że jest czymś wstydliwym usadowić się w donicy. Wchodziłem wtedy na chwilę do pokoju – gołąb zlatywał z barierki i powolnym krokiem obejmował donicę na kilka godzin w swoje posiadanie.

Przedwczoraj zobaczyłem, że miejsce jednego z jajek zajęło pisklę. Małe, z wielką głową, której większość zajmowały nieotwarte jeszcze oczy. Próbowało chronić się w cieniu rodzica, gdyż na zewnątrz było 35 stopni Celsjusza. Niestety, słońce okazało się silniejsze. Wczoraj wykluł się drugi pisklak. Miałem nadzieję, że będzie bardziej wytrzymały od brata lub siostry. I rzeczywiście, dziś rano mały gołąb wiercił się jeszcze pod piórami dużego. Po kilkunastu minutach usłyszałem trzepot skrzydeł i gruchanie. Miejsce jasnego gołębie przyleciał zająć ciemny. Nie miał się już jednak czym opiekować. Wydziobał kilka ziaren z doniczki i odleciał.

Po południu pojawił się znowu ten jasny. Widocznie odlatując rano, nie zauważył, że tym razem nie udało się przedłużyć gołębiego gatunku. A może zauważył, ale górę nad pamięcią wziął instynkt, każący codziennie o 18 pojawiać się na balkonie mojego sąsiada? Jasny gołąb przysiadł w doniczce, popatrzył i odleciał. Projekt „gniazdo na Głowackiego” został zakończony. Nie ma tu już nic więcej do roboty.

A może jest? Po godzinie pokazały się oba – ten jasny i ten ciemny. Zostały jednak tylko chwilę i odleciały. Widocznie potrzeba tu było czegoś więcej niż dwa gołębie i stara doniczka na nasłonecznionym balkonie.

lip 06

Tauron, Dom Maklerski PKO BP i Linux

Polska jest wyprzedawana. I bardzo dobrze. Podczas jednej z ostatniej wyprzedaży – chodzi konkretnie o wejście na giełdę spółki PZU – chętni do kupna akcji naszego największego ubezpieczyciela zarobili na nich w pierwszym dniu kilkanaście procent. Słysząc w radiu entuzjastyczne relacje z giełdy pomyślałem, że może warto spróbować szczęścia przy kolejnej prywatyzacji. Okazja pojawiła się niebawem – prywatyzował się Tauron. Nie słyszałem wcześniej o Tauronie, okazało się jednakże, że jest to drugie co do wielkości przedsiębiorstwo energetyczne w Polsce, składające się z prawie setki firm.

Aby wykupić akcje Tauronu musiałem założyć konto inwestycyjne. Ponieważ posiadam rachunek w Inteligo pomyślałem, że warto związać się z Domem Maklerskim PKO BP. Założenie konta inwestycyjnego zajęło około 30 minut, dostałem namiary na stronę, login i hasło. Jednak próba zalogowania się z mojego domowego Linuksa zakończyła się porażką. Okazało się, że aplikacja Epromak (której używa PKO BP) działa jedynie pod Windowsem i przeglądarką Internet Explorer – gdyż używa (dość już przestarzałej) technologii ActiveX, niedostępnej dla innych przeglądarek i systemów.

Oznacza to, że użytkownicy Linuksa a także Maców nie mogą korzystać z oferty DM PKO BP. Oczywiście, zawsze można sobie jakoś poradzić – ja uruchamiam Windowsa XP za pomocą programu VirtualBox. Nie jest to jednak wygodne.

Aby przynajmniej mieć możliwość obserwowania na bieżąco kursu wybranych spółek napisałem sobie aplikację w Rubym, która potrafi ściągać aktualne kursy ze strony Epromaka i wyświetla je w małym okienku. Idąc za ciosem, wykorzystywane tam biblioteki dają również możliwość sprzedaży i kupna akcji – brakuje im jednak interfejsu graficznego. Można jednak pomyśleć o stworzeniu jakiegoś systemu automatycznych inwestycji lub napisaniu aplikacji klienta dla Linuksa/Maca. Może kiedyś.

A Epromaka używają jeszcze następujące domy maklerskie:

  • DM Banku Handlowego SA,
  • Beskidzki Dom Maklerski SA,
  • Dom Inwestycyjny BRE SA,
  • DM Millenium SA.
kwi 30

Zdjęcia z Rzymu

Wczoraj wróciliśmy z A. z Rzymu. Chciałem napisać o Rzymie starożytnym i barokowym, o rzymianach, o tym, że najlepiej jeść na Zatybrzu. Chciałem też przytoczyć zabawną anegdotkę o tym, jak pierwszej nocy jeździliśmy od hotelu do hotelu. Nie mam jednak weny. Dlatego zapraszam po prostu do obejrzenia zdjęć.

sie 09

WHW cz. 2 – Ryanair

Obiecałem kolejny wpis opisujący naszą wycieczkę. Tak więc parę słów na temat przelotu Ryanairem.

Najtańszym, najszybszym i najlepszym sposobem dostania się do Glasgow z Polski jest samolot. Krótki przegląd cen biletów sprawił, że zdecydowaliśmy się na korzystania z usług Ryanair. Cena wyświetlona w wyszukiwarce połączeń jest bardzo zachęcająca i wynosi zwykle 19 – 69 zł (kupowaliśmy w kwietniu, więc z 3-miesięcznym wyprzedzeniem). Niestety, do ceny tej należy doliczyć parę rzeczy.

Opłaty lotniskowe to standard, wyświetlone są mniejszymi cyframi po prawej stronie i wynoszą około 100 zł (zależy od lotniska). Kolejną kwotą wyświetloną mniejszymi cyframi jest odprawa online, o której jeszcze napiszę. Jej koszt to 20 zł. Reszta opłat (już niewyświetlona), to:

  • „Opłata z tytułu obsługi płatności”. Czyli płacimy za to, że możemy zapłacić. 5 € od osoby za lot w jedną stronę.
  • Opłata za bagaż. Ryanair dopuszcza bagaż podręczny o ograniczonym rozmiarze i wadze 10 kg, bez płynów, ostrych narzędzi, itd. Można dokupić bagaż rejestrowany, 15 kg, co przy wyjeździe w góry jest niezbędne. 10 € od osoby za lot w jedną stronę.

Tak więc bilet kupiony. Nie dane nam jednak było zaznać spokoju oczekiwania na wakacje. W czerwcu dostałem maila, że loty z Krakowa do Glasgow są odwołane i mogę ubiegać się o zwrot kasy, pod podanym linkiem. Sytuacja wielce niezadowalająca – wszak drugi bilet (na przykład z Wrocławia) na ten sam termin w czerwcu byłby już droższy niż w kwietniu. Postanowiłem zadzwonić.

Ryanair ma w Polsce infolinię pod numerem 0700…, 2 zł / minutę. Po 5 minutach oczekiwania odezwał się konsultant (po angielsku oczywiście), wypytał o szczegóły i przebukował nam bilet za darmo – zamiast Krakowa polecieliśmy z Wrocławia. Niby nie ma się czym cieszyć, takie przebukowanie powinno być standardem, ale tak naprawdę to nigdy nie wiadomo.

Nadeszła w końcu wigilia wyjazdu i pakowanie plecaków. Warto pilnować wagi bagażu (żadna przyjemność zostawiać rzeczy na lotnisku). My dzień przed odlotem poszliśmy ważyć plecaki na pocztę. W bagażu nie można mieć butli gazowych (trzeba kupić na miejscu). Na pokład nie można wnosić płynów, chyba, że kupione w sklepie bezcłowym, już po odprawie.

Wynalazkiem (dosyć fajnym) Ryanair jest „odprawa online”. Po kupnie biletu, na 15 dni przed podróżą (lub później, byle nie mniej niż 4 godziny przed odlotem) należy wydrukować sobie kartę pokładową, czyli bilet. Oszczędza to stania w jednej kolejce (na lotnisku i tak kolejek jest dużo). Z taką kartą idzie się zważyć bagaż (który na taśmie gdzieś odjeżdża). Następnie, z samym bagażem podręcznym można już udać się do ostatniej odprawy i kontroli celnej (zdjąć trekkingowe buty!)

Wracając zapomnieliśmy odprawić bagaż i z tymi plecakami poszliśmy prosto do odprawy osobowej (ciesząc się, że mała kolejka). Pani na lotnisku w Glasgow była jakaś niekumata i zamiast skierować nas do odprawy bagażowej kazała upychać wszystko do plecaków (tak, byśmy mieli jeden bagaż podręczny). Na szczęście w porę zorientowaliśmy się o co chodzi i oddaliśmy bagaż rejestrowany w innej kolejce, choć nerwów było sporo.

Polecieliśmy i wróciliśmy. Misja Ryanair zakończona sukcesem.

PS. Przy powrocie zostało mi nieco brytyjskiego bilonu. Postanowiłem kupić pizzę na pokładzie. Wielkość kanapki, odgrzewana w mikrofali (a komórki każą wyłączać!), cena jak za dobrą pizzę w Glasgow. Trzeba było wziąć 3 Snickersy.

cze 23

Ready-made

Marcel Duchamp wprowadził do sztuki XX wieku pojęcie ready-made. Pojęcie to odnosi się do przedmiotów codziennego użytku, które – nazwane sztuką – stają się nią. Sztandarowym przykładem jest pisuar, postawiony przez Duchampa w galerii z podpisem Fontanna.

Ruch Fluxus przejął od Duchampa tę ideę:

Ejże, filiżanka do kawy może być piękniejsza od zmyślnych figurek. Morderstwo rankiem może być bardziej dramatyczne od dramatu Pana Wielka Wyobraźnia. Clupanie mojej stopy w moim mokrym bucie może być znacznie piękniejszym dźwiękiem od wymyślonej muzyki organowej.

I czemu to wszystko piszę? Bo dawno nie widziałem przedmiotu tak pięknego, jak palnik Pocket Rocket firmy MSR.

cze 01

Saper – rozstrzygnięcie

Najszybszym saperem okazał się gracz o dźwięcznym nicku gnojownik ze świetnym wynikiem 1:17. Gratuluję i proszę o kontakt w celu uzyskania nagrody – wywiadu opublikowanego na niniejszym blogu :)

kwi 06

Wywiad z Krystną Jandą

A dlaczego pani mąż był taki strasznie dla pani ważny?
– To jest najdziwniejsze pytanie, jakie w ogóle usłyszałam w życiu. Bo był, bo się taki zdarzył. Właściwie wszystko miało sens tylko w tym naszym związku, to, co robiłam, co oboje robiliśmy, miało znaczenie przez ten związek. A potem miała być starość… Przez te 25 lat małżeństwa mówiłam: ty mi tylko jednej rzeczy nie zrób, nie umrzyj przede mną, bo co ja zrobię?! Zawsze mi się wydawało, że on ma obowiązek żyć dłużej. A ponieważ mi się wydawało, że on wszystko może i załatwi, i zawsze będzie w porządku, więc i w tej sprawie będzie w porządku.

W ostatnim Przekroju jest fajny wywiad. O miłości, umieraniu,  godzeniu się z losem i jedzeniu śniadania w piżamie. Warto przeczytać.

lut 12

USS Indianapolis CA-35

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Koniec II wojny światowej, krążownik amerykańskiej marynarki ma supertajną misję – przetransportować ładunek, potrzebny do stworzenia bomb atomowych, które zakończą wojnę.

sty 30

Hostage of love && Ulysses

W Trójce fajna piosenka leci. Nawet dwie.

Starsze posty »

Blog Newtona

Nazywam się Newton. Teraz będę kłamał.

  • Blip
  • litrgy.com
  • Archiwa
    • Sierpień 2010
    • Lipiec 2010
    • Maj 2010
    • Kwiecień 2010
    • Luty 2010
    • Grudzień 2009
    • Listopad 2009
    • Październik 2009
    • Wrzesień 2009
    • Sierpień 2009
    • Lipiec 2009
    • Czerwiec 2009
    • Maj 2009
    • Kwiecień 2009
    • Marzec 2009
    • Luty 2009
    • Styczeń 2009
    • Grudzień 2008
    • Listopad 2008
    • Październik 2008
    • Wrzesień 2008
    • Sierpień 2008
    • Lipiec 2008
    • Czerwiec 2008
    • Maj 2008
    • Kwiecień 2008
    • Marzec 2008
    • Luty 2008
    • Styczeń 2008
    • Grudzień 2007
    • Listopad 2007
    • Październik 2007
    • Wrzesień 2007
    • Sierpień 2007
    • Maj 2007
    • Kwiecień 2007
    • Marzec 2007
    • Luty 2007
  • Wyszukiwanie






  • Strona główna
  • Makler
  • Nauka
  • O autorze
  • To czytam
  • West Highland Way

© Copyright Blog Newtona. All rights reserved.
Designed by FTL Wordpress Themes brought to you by Smashing Magazine

Do góry!