Nowy Jork

Przeciskam się przez ulice Manhattanu, ulice nie mają nazw tylko numery: 45-ta, 46-ta, 47-ma, East lub West, w zależności od tego, po której stronie słynnej zakupowej 5th Avenue leżą. Mijam zabieganych nowojorczyków z ich kawami w kartonowych kubkach, mijam nowojorskie taksówki, budki z hot-dogami, stacje metra, ulice, place i parki: Time Square, Broadway, Wall Street, Central Park, a równie dobrze mógłbym mijać domki hobbitów w Shire lub rezydencję Batmana w Gotham City. Wszystkie nazwy są dobrze znane, domyślnym miejscem akcji dowolnego filmu sensacyjnego lub komedii romantycznej jest właśnie Nowy Jork, a jednak (a może przez to właśnie) jest to miejsce nierzeczywiste, jakby na innej kuli ziemskiej leżało niż Polska.

Mam wrażenie, że wpadłem w tryby jakiejś wielkiej maszyny, choć nie umiem dokładnie powiedzieć, jaki jest cel jej działania: produkcja PKB, rozrywka, może nawet wygodne życie mieszkańców. Sam nie wyobrażam sobie, żeby między tymi trybami osiedlić się na stałe.


Czytaj dalej

Chicago

O’Hare

-Dlaczego tu jesteś?

Takiego pytania się nie spodziewałem. Przekonany o legendarnej życzliwości i czasami wręcz sztucznym uśmiechu Amerykanów, oczekiwałem, że nieznajoma osoba może mnie zapytać „jak się masz?” lub „co słychać?” Najwyraźniej jednak obrona amerykańskiej ziemi przed nieproszonymi gośćmi jest ważniejsza niż small-talk. Poprosiłem o powtórzenie pytania.

-Dlaczego tu jesteś? – zapytał celnik na lotnisku O’Hare, a następnie zadał szereg pytań pomocniczych.

Przepuścił mnie, ale moje szczęście nie trwało zbyt długo, gdyż do pokonania miałem jeszcze kilka takich stanowisk. Po przejściu wszystkich bramek przywitał mnie zapach wolności, w tym konkretnym przypadku przypominający do złudzenia zapach frytek w McDonaldzie.

Dla odmiany, wylatując z Poznania do lotniska przesiadkowego w Monachium, nie musiałem nawet wyciągać dowodu osobistego – wystarczył wydrukowany bilet.

Czytaj dalej

Éire

Dziś w nocy przylecieliśmy z urlopowego wyjazdu do Irlandii. W zamierzeniu miał mieć podobny charakter do West Highland — czyli chodzimy z plecakami po niezbyt wysokich wzgórzach. Wybrana przez nas trasa to Dingle Way, na koniec zostało nam kilka dni które poświęciliśmy na obejrzenie Klifów Moheru. A. robiła zdjęcia (dostępne jak zwykle na Picassie), ja robiłem notatki — dostępne poniżej.

Czytaj dalej

Backup na Amazon S3

Wyjaśnienie: wpis jest nieco bardziej techniczny niż zwykle, osoby niezainteresowane kopiami zapasowymi w chmurze mogą go sobie z czystym sercem odpuścić 😉

Od ładnych kilku lat administruję prywatnym linuksowym serwerem, utrzymywanym dzięki dobroci zaprzyjaźnionego ISP. Na serwerze, oprócz niniejszego bloga znajduje się też strona A. i kilka innych kont WWW, głównie proste strony oparte o WordPressa. Od dłuższego czasu zastanawiałem się jak to wszystko backupować. Kiedy wczoraj przeczytałem o burzach w Braniewie (gdzie serwer fizycznie się znajduje), przestałem się zastanawiać i przeszedłem do czynów. Padło na Amazon Simple Storage Service (w skrócie S3). Czytaj dalej

Robot

Arduino, płytka łącząca świat elektroniki z komputerami, którą bawiłem się w zeszłym roku, od pewnego czasu zbierała kurz w kącie. Chodził mi co prawda po głowie pewien pomysł, ale jakoś ciężko było mi się zebrać za jego realizację. Do czasu. Przyszedł styczniowy długi weekend (pierwszy w tym roku) i postanowiłem: buduję robota. Powstała całkiem fajna maszynka. Daje się sterować z komórki, a ponadto posiada kamerę, dzięki której wyświetla eksplorowane miejsca. Z czego się to ustrojstwo składa?

Czytaj dalej

Aero2

Jakieś 7 lat temu, gdy mieszkałem w Olsztynie i uczyłem się w 4. LO, na naszej stancji pojawiło się Stałe Łącze. Była to Neostrada, o zawrotnej prędkości 256 kb/s (kilobitów, nie kilobajtów). W porównaniu do poprzedniego medium – analogowego modemu (56 kb/s) – był to niesamowity skok technologiczny. Dzisiaj żadną ekstrawagancją nie są łącza 25 Mb-itowe (a więc jakieś 100 razy szybsze), natomiast Internet w prędkości 256 kb/s każdy może mieć za darmo.

Czytaj dalej

iPadowy przegląd prasy

Najczęściej używanymi przeze mnie (i przez A.) aplikacjami na iPadzie są elektroniczne wersje tygodników. W AppStorze jest ich parę, różnią się jakością wykonania i łatwością obsługi. Poniżej znajduje się próba oceny znalezionych magazynów.

Przekrój

Przed kupnem iPada czytywałem głównie Przekrój, podobały mi się dość długie artykuły i cyniczny ton przebijający ze stron krakowskiego tygodnika. Jedną z pierwszych zainstalowanych aplikacji był więc Przekrój w wersji elektronicznej. Po uruchomieniu programu pokazuje się teksturowany sześcian (!), na którego ścianach widnieją napisy: Przekrój, Serial Film, Raczkowski i inni, Twój Przekrój, itd. Kliknięcie w nazwę tygodnika otwiera stronę z nowymi artykułami, podzielonymi wg. działów – wygląda to całkiem nieźle, znacznie lepiej niż na stronie WWW (choć układ jest podobny). Dostęp do treści artykułów jest płatny – płaci się za tydzień (0,79 euro) lub za rok (24,99 euro). Lista artykułów nie jest dokładnym odzwierciedleniem najnowszego numeru – przykładowo, jeśli nowy Przekrój jest dostępny w poniedziałek, to czasem już np. w środę pojawiają się pojedyncze artykuły z kolejnego numeru. Czytaj dalej

Madera

1,5 tygodnia temu wróciliśmy z Madery, portuglaskiej wyspy położonej hen gdzieś tam na Atlantyku. Było bardzo fajnie, głównie pod względem widokowym, kulinarnym i wrażeniowym. Ale może po kolei.

Czytaj dalej

Richard Feynman

Trochę za zachętą niejakiej Mileny przeczytałem ostatnio dwie książki poświęcone życiu amerykańskiego fizyka i noblisty, Richarda Feynmana. Książki to: Pan raczy żartować, panie Feynman oraz A co ciebie obchodzi co myślą inni. Wg. Wikipedii naukowiec wsławił się przede wszystkim utworzeniem relatywistycznej elektrodynamiki kwantowej, aby jednak nadać notce lekko sensacyjny charakter, napiszę, że brał też udział w projekcie Manhattan, który zaowocował zbudowaniem bomby atomowej. Czytaj dalej

iPad 2

Od kilku dni bawię się gadżetem o nazwie iPad 2 i muszę przyznać, że jest to jedno z najbardziej magicznych urządzeń jakie trzymałem w rękach. Wykonanie, estetyka, szybkość działania i łatwość obsługi sprawiają, że używanie tego ustrojstwa to po prostu czysta przyjemność. Ale co to właściwie jest?

iPad 2 jest przedstawicielem nowej stosunkowo nowego typu komputera – tabletu. Ok, może nie aż tak nowej, ale to właśnie urządzenia z logiem ogryzka sprawiły, że tablety stały się popularne. iPad to tabliczka trochę mniejsza niż kartka A4, której większa cześć stanowi dotykowy wyświetlacz. Obsługuje się toto jeżdżąc i stukając paluchami w ekran. Mój model ma 16 GB pamięci w której można trzymać muzykę, filmy, aplikacje, dokumenty, itd. Ma też połączenie z Internetem przez wifi i 2 kamery (z przodu i z tyłu). Bardzo lekkie – 600 gram. A co z tym można robić? Czytaj dalej